Guest User

Untitled

a guest
Nov 18th, 2017
77
0
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
text 9.82 KB | None | 0 0
  1. Od czasów podbazy koleguję się z anonem, którego mogę z czystym sumieniem nazwać największym kombinatorem wszech czasów. Nic kurwa nie może zrobić normalnie. Nawet jak jakieś zadanie wymaga zagospodarowania literalnie pięciu minut, to ten zjeb i tak woli poświęcić pół godziny, żeby się z niego wyłgać, no i na dodatek wykorzystuje każdą okazję, żeby oszukać system w ten czy inny sposób. Jakoś los tak chciał, że od tej podbazy jestem z nim ciągle w tych samych szkołach, a teraz obydwaj studiujemy AiR na polibudzie.
  2.  
  3. Koleś oczywiście od początku studiów robi swoje - jak ostatnio byliśmy w Bazylii, to celowo (niby że niechcący) nakładając ryż na talerz rozsypał pół łyżki na tacę, a potem walił se koń, że dzięki takiemu trikowi oszczędzi dwie dychy w semestrze, bo na wagę kładzie się tylko talerze XD Sagujemy go z ziomkami równo, ale nie mamy mu tego za złe, bo dodaje kolorytu i przynajmniej jest się z czego pośmiać na tym smutnym jak pizda wydziale. A, no nie dodałem jeszcze, że obydwaj jesteśmy na W4.
  4.  
  5. Kilka tygodni temu mieliśmy pierwsze KOLOKIUM u pana Tofika. Chyba nie muszę mówić, że kolega (ma na imię Tomek i tak go będę nazywał w dalszej części tekstu) zwęszył okazję, aby przygrać w chuja. Ostatnimi czasy nałogowo ciśnie w CSGO i uznał, że nie będzie się uczył jakichś chujowych testowników, tylko coś wykombinuje, a czas potrzebny na zgłębianie wiedzy z Telekomuny poświęci na informowanie tureckich antagonistów w CS-ie, że jebał im matki.
  6.  
  7. Dodam jeszcze, że zajęcia u Tofika mieliśmy z taką Malwiną. Szur jak ja pierdolę, ultrakatoliczka i w ogóle rączki na kołderce motzno. Jakoś tak się złożyło, że ja, Tomek i Malwina mieliśmy kolo w jednej sali.
  8.  
  9. Nadszedł dzień kolosa, czekam pod salą i patrzę - idzie Tomek, uśmiechnięty od ucha do ucha. Pytam go co ciekawego tym razem wymyślił. Odpowiada, że to niespodzianka i w ogóle jego najbardziej pojebana akcja w życiu. W tym momencie przyszedł Tofik, wpuścił nas do sali i kazał włączać moodle.
  10.  
  11. Robimy ten test, minęło pięć minut, a tu Tomek wstaje i mówi, że nie najlepiej się czuje, po czym idzie chwiejnym krokiem w stronę drzwi. Tofik mu na to, żeby siadał i pisał, bo zaraz zostanie wyrzucony z sali z 2.0 w indeksie. Na to Tomek wywraca gały na drugą stronę i jeb, pada na podłogę xD
  12.  
  13. Nawet szanowałem to co odjebał, bo nie spodziewałem się, że posunie się do symulowania omdlenia, żeby tylko się wyłgać. No ale nie zapominajmy, że jego przeciwnik to nie byle kto. Tofik nawet się nie wzdrygnął, tylko beznamiętnym głosem powiedział "niech pan się nie wygłupia i wstaje", po czym odwrócił się na pięcie i udał się na drugi koniec sali. Nie minęło 10 sekund, a ten debil Tomek wstaje i jakby nigdy nic siada na miejsce XDDD Na to Malwina zaczyna drzeć pizdę, że to cud, żeby komuś się tak polepszyło od samych słów pana doktora. Myśleliśmy, że to takie hiperboliczne powiedzonko dla jajec, ale po chwili ogarnęliśmy, że ona serio chyba próbuje nam wmówić, że to co się wydarzyło miało podłoże religijne XD
  14.  
  15. Wiadomo, połowa sali to śmieszki z Offtopu, więc zaczęliśmy ją specjalnie podkręcać i mówić, że powinna to zgłosić do jakiegoś Kościelnego Urzędu Cudów czy coś. Najlepsze jest to, że po kolokium ona serio to zrobiła xD Jeszcze wzięła od kogoś dowód w postaci wideo, bo okazało się, że jedna z osób zdążyła nagrać całą akcję. Zezłomowaliśmy z niej sakramentnie i zapomnieliśmy o całej sprawie. Tomek oczywiście kolosa ujebał.
  16.  
  17. Aż tu po dwóch tygodniach siedzimy na wykładzie z Telekomuny i nagle do sali wbijają jacyś księża, biskupi czy chuj wie co. Podeszli do Tofika, coś tam z nim pogadali, po czym jedna z tych grubych ryb zabiera Tofikowi mikrofon i mówi SANTO SUBITO. Nie zdążyliśmy ogarnąć co się właśnie odpierdoliło, a Tofika już nie było w sali.
  18.  
  19. Następnego dnia siedzimy sobie na jakichś nudnych zajęciach i gdzieś w połowie sama Jego Magnificencja Czesław otwiera drzwi z hukiem, krzyczy, że wszyscy bez wyjątku mają wyjść na hol i biegnie dalej.
  20.  
  21. Poszliśmy lekko wystraszeni, bo myśleliśmy, że jest jakiś pożar czy coś, ale nie. Na każdym telewizorze w C1 wyświetlona transmisja z TVP z Watykanu. Tłumy ludzi, wszyscy z polskimi flagami, jakaś potężna inba chyba. Po kilku minutach najazd kamery na to takie okno z którego przemawiają papieże. Wychodzi Franciszek i mówi, że zaszczytem było dla niego nosić miano głowy kościoła rzymskokatolickiego, ale jest zmuszony ustąpić, bo pojawił się bardziej odpowiedni człowiek na to miejsce.
  22.  
  23. I w tym momencie do okna pochodzi Tofik XDDD Ubrany cały na biało, z tą kurwa śmieszną czapką papieżanką na głowie i mówi, że co prawda wykłady na Polibudzie są dla niego bardzo ważne, ale postanowił poprowadzić Kościół w tych trudnych dla niego czasach i przyjąć imię Jan Pawel III.
  24.  
  25. Czyli podsumowując: dzięki mojemu zjebanemu koledze Tofik właśnie przejął kontrolę nad największą wspólnotą religijną świata. Po paru dniach na oficjalnym twitterze papieskim zaczęło pojawiać się od chuja ogłoszeń typu ZAPRASZAM NA PIEGRZYMKĘ, encykliki oczywiście zajebane clipartami xD tajne archiwa Watykanu przerobione na prezentacje w Power Poincie, bo Tofik inaczej nie potrafi przyswajać wiedzy, a musi znać wszystkie tajemnice Stolicy Apostolskiej.
  26.  
  27. Rektor ogłosił wolne do końca tygodnia, ale już następnego dnia dostaliśmy na Edukację jakieś tajemnicze wezwanie do stawienia się na kampusie z reklamówkami. Na końcu jeszcze była groźba, że ten kto nie przyjdzie wypierdala z uczelni w trybie natychmiastowym, także po rozważeniu wszystkich za i przeciw uznałem, że pójdę.
  28.  
  29. Stoimy na kampusie. W końcu na schodki do C5 wychodzi Adam Solid Snake i mówi, że od dzisiaj koniec ze studiami - mamy zapierdalać po Wrocławiu i zbierać jarzębinę. W sumie lepsze to, niż robienie sprawek, więc nikt specjalnie nie marudzi. Po dwóch dniach w całym mieście nie ma ani jednego drzewka, na którym wisiałyby drogocenne owoce.
  30.  
  31. Całe nasze zbiory są pakowane do kontenerów i wysyłane do Watykanu, bo podobno Tofik potrzebuje do jakiegoś rytuału. Nikt o nic nie pyta, bo dziekani wiedzą tyle co my, czyli gówno.
  32.  
  33. Któregoś dnia zostajemy (ja, Tomek, Malwina) wezwani do Czesława. Ten mówi nam, że jako osoby najbardziej z tym cudem "związane" mamy tak jak stoimy zapierdalać do Włoch i pomóc Tofikowi w jego wielkim rytuale, coś ze zmartwychwstaniem podobno. Dowiedzieliśmy się tylko, że "Jerzy jest już na miejscu" i ruszyliśmy w drogę.
  34.  
  35. Lecieliśmy samolotem i nie odzywaliśmy się do siebie nawet słowem - ja do Tomka dlatego, że miałem mu za złe całą tę akcję, Tomek do mnie dlatego, że mu było głupio, a my obydwaj do Malwiny dlatego, że jest zjebana.
  36.  
  37. W końcu dolecieliśmy, jakieś biskupy czy inne chuje muje odebrały nas na lotnisku i zaprowadziły od razu do katakumb pod Watykanem. Jeszcze przed wejściem zawiązali nam opaski na oczach, żebyśmy czasem nie wynieśli super tajnych tajemnic i nie potrafili wejść do tych labiryntów na własną rękę.
  38.  
  39. Po trzydziestu minutach dotarliśmy do jakiegoś wielkiego, wilgotnego pomieszczenia z basenem pełnym soku z jarzębiny. Czekał tam na nas papież (czyli, przypominam gdyby komuś kurwa wyleciał z głowy ten mało istotny fakt, Tofik) i jakiś gość, ale ten drugi miał na sobie dziwną maskę, więc nie poznałem kto to.
  40.  
  41. - Jego Ekscelencjo, zaczynamy rytuał?
  42.  
  43. - Tak tak Jurku, tylko potrzebujemy ostatniego składnika. Malwino, możesz podejść?
  44.  
  45. Ta oczywiście podeszła, skoro pan papież prosi i momentalnie dostała kosę pod żebra. Okazało się, że tym ostatnim składnikiem miała być krew dziewicy. Spytaliśmy po co w takim razie Tofik ściągnął nas, a ten odpowiedział, że jakoś tak nieswojo się czuje jak nie ma starostów i że będziemy dla niego od dziś sprawdzać obecność na Soborach. W tym momencie zaczął nas ignorować i zwrócił się do swojego asystenta.
  46.  
  47. -Jerzy, możesz inkantować zaklęcie.
  48.  
  49. Na co ten koleś zaczął krzyczeć:
  50.  
  51. -Deutschland, Deutschland über alles! Meine Ehre Heisst Treue!
  52.  
  53. Kiedy tak darł mordę, spadła mu maska i naszym oczom ukazała się znajoma twarz. Był to słynny skurwysyn i filantrop Jerzy Owsiak. Gdy tylko zorientowaliśmy się z kim mamy do czynienia, ziemia zatrzęsła się, a z basenu jarzębiny zaczął wychodzić znany malarz akwarelista i przywódca Tysiącletniej Rzeszy, Adolf Hitler.
  54.  
  55. -Panie doktorze, ale dlaczego kurwa Hitler?! - spytałem.
  56.  
  57. -To bardzo proste, mój drogi. Pan Jurek obiecał mi, że zaraz po wprowadzeniu czystości rasy pan Adolf zajmie się eksterminacją zakłóceń transmisji analogowych i od tej pory w krótkofalówkach będziemy mieli już tylko czysty fazowo sygnał.
  58.  
  59. Wiedząc, że to być może nasze ostatnie chwile, instynktownie złapaliśmy się z Tomkiem za ręce. Muszę przyznać, że nie podejrzewałem, iż Tomek ma tak zgrabne, delikatne dłonie, a do tego długie paznokcie. Po pomieszczeniu zaczął się nieść gwizd.
  60.  
  61. I wtedy ocknąłem się. Byłem na sali wykładowej, za rękę ściskała mnie Malwina, bo bała się, że coś mi jest, a gwizdał nie kto inny jak nasz poczciwy pan Tofik.
  62.  
  63. "Co za pojebany sen", pomyślałem.
  64.  
  65. I w tym momencie na sali zrobił się straszny szum. Tofik coś tam mruknął, wszedł do środkowego rzędu, uśmiechnął się szelmowsko, a wszyscy zaczęli wyciągać ku niemu ręce w rzymskim salucie.
  66.  
  67. -No, drodzy państwo, czego byście sobie konkretnie życzyli? - zapytał pan doktor, ogarniając wzrokiem całą salę.
  68.  
  69. Jak teraz o tym myślę, to w sumie trochę mi głupio, że wszedłem na ławkę i krzyknąłem "eksterminacji żydów!", ale przynajmniej wyjebali mnie za coś innego, niż deficyt xD
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment