Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- ODGRYWKA
- * Angel Perry zapisal projekt i otworzyl nowy - wrzucil kolejny beat ktory mu podeslal.
- * Philip Quiroz podrzucił barkami bo tylko chciał mu powiedzieć, przesunął na tekst do OTT.
- * Angel Perry odpalil mu record od poczatku.
- Philip Quiroz mówi (megafon): Ciężką pracą wydostałem się stamtąd.. Nie na skróty, więc nie pierdol głupot ziom.. South Park nigga, prawie jak Stan Marsh.. Tylko szkoda, że to nie kreskówka z CC jest.
- Philip Quiroz mówi (megafon): Z dedykacją do mych homies (z dedykacją do mych homies).. Nie zapomnę o was, wciąż pamiętam kto jest wrogi.. Ciepłe słowa do was lecą, gdy z nadgarstka spada rollie.. Shoutout dla królików, co swój program pchają do dziś.
- Philip Quiroz mówi (megafon): Ja go pcham, tylko na wyższym levelu.. To nie gra, w której musiałbym zginąć tu.. Wiem, że są osoby stamtąd, które mają za wroga mnie.. Ale pamiętajcie kto dla was poświęcił całe życie swe.
- * Philip Quiroz dał kciuka w górę, chce tera ogarnąć refren.
- * Angel Perry cofnal mu nagranie aby se odslcuhal.
- * Philip Quiroz pobujał głowką, uśmiechnął się przytakując nią na koniec.
- * Angel Perry cofnal o kilka sekund, puscil mu nagranie.
- Philip Quiroz mówi (megafon): One time, two times, shoutout dla królików.. Three times, four times jeszcze spotkacie mnie tu.. Five times, six times ale nie żeby strzelić do nich znów.. Seven times, eight times outta the trenches już.
- Philip Quiroz mówi (megafon): One time, two times, shoutout dla królików.. Three times, four times jeszcze spotkacie mnie tu.. Five times, six times ale nie żeby strzelić do nich znów.. Seven times, eight times outta the trenches już.
- * Philip Quiroz leci dalej z nawiją.
- Philip Quiroz mówi (megafon): Rodzice ciągle martwią się o mnie, bo zrobiłem sporo głupstw.. Ta sława i pieniądze nie zmieni za wiele tu.. Wciąż mogę wpaść za kratki, jeśli sprowokują mnie te cioty znów.. Jest jeszcze opcja mojej śmierci, ale nie mają odwagi do mnie strzelić już.
- Philip Quiroz mówi (megafon): W mieszkaniu pełno paczek, kiedyś przeprałbym je na forsę.. Dziś nie muszę już tego robić, wystarczy że do studio wskoczę.. Nagram jeden track, dwa, może trzy i to pomoże.. Zarobię w wieczór to co ty przez rok, więc dziwko siedź cicho w kącie.
- Philip Quiroz mówi (megafon): Thirty five, czułem się tam jakbym żył na skłocie.. Pełno dziwek i strzykawek leżało na podłodze.. Zawdzięczam to wszystko Bogu, że mogłem stamtąd wydostać się.. Mam nadzieję, że też wam się to uda i nie zginiecie goniąc brudną forse.
- * Philip Quiroz zrzucił słuchawki z łba uderzając przed tym dłońmi o siebie, schował telefon i wybił z kabiny.
- * Angel Perry puscil mu to na suorowo.
- Angel Perry mówi: Sluchaj lepiej tego.
- Philip Quiroz mówi: Yuhh, nie musisz tego robić.. to będzie ogień jak skurwysyn czarnuchu, z resztą.. już to słyszę, yo.. ogarnij mi to ziomek iii podeślij na pocztę, Rhodes napisał, że jutro powinien wpaść przelew, więc no.. jesteśmy w kontakcie, aitie?
- * Philip Quiroz wystawił do niego łapę, zerknął na Tamayo.
- * Angel Perry podal mu lape.
- * Angel Perry zabrał się za obróbkę kawałka.
Add Comment
Please, Sign In to add comment