legatmichau

wujek leśniczy

Feb 23rd, 2018
114
0
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
text 5.27 KB | None | 0 0
  1. Mój wujek jest leśniczym. Ma własną leśniczówkę w górach oraz jest zapalonym myśliwym. Jako mały anon często w ferie lub wakacje jeździłem z mamą albo dziadkami do niego, bo w tamtych okolicach mieszka moja rodzina więc bardzo lubiłem tam przebywać. Mogłem biegać po zajebistych lasach i bić drzewa patykami. Kiedyś w wakacje po 2 klasie podstawówki dostałem komendę GÓWNIAK PAKUJ WALIZKI JEDZIEMY DO WUJKA. No dobra ja się nie spakowałem tylko mama to zrobiła, bo mi na tydzień wystarczył karton klocków lego. Po dotarciu wujek z dziadkiem poszli dyskutować do jego gabinetu z butelką bimbru, mamę babcia i ciocia sobie siedzą w kuchni i podziwiają patelnie a ja jako gówniak bawię się z jego psem. sięgał mi kurwa do pasa więc mogłem sobie na bydlaku jeździć. next dnia wujek pyta mnie, czy widziałem kiedyś broń. Mowie zgodnie z prawdą, że jedynie wiatrówką się bawiłem. No to w takim razie, choć coś ci pokażę i wyjmuje z szafki pancernej swój karabin i dał potrzymać. Skurwysyństwo ciężkie, ale uczucie, że trzymasz broń niezapomniane. Czujesz się jak Eric Harris (ten od columbine) i przypominasz sobie, że ostatnio za oranżadę w sklepiku nie wydali ci grosika skurwysyny. Po chwili pyta, czy chciałbym pojechać z nim dziś wieczorem na polowanie. Pierwsza myśl "O KURWA". Kolejne myśli, które brzmiały mniej więcej "O KURWA JA PIERDOLE TAK" przesądziły o mojej decyzji i mówie, że zajebiście w chuj. w sumie to powiedziałem tak wujek, bo, jak byłem mały to nie mówiłem tak brzydko, ale tbw. poszedł przekonywać moją matke, że jedynie posiedzimy sobie kilka godzin z lornetką w wieżyczce na polu i wrócimy. Dostał zielone światło. godz. 20 pakujemy się do jego jeepa i jedziemy na największe zaraz za DTR zadupie w Polsce. Jechaliśmy typowo piaszczystą drogą. Po lewej pole pszenicy a po prawej gęsty las. Najbliższa wioska ok. 4-5 km dalej więc na dzisiejsze czasy dzicz w chuj. Nagle wujek daje po hamulcach i mówi, żebym zamknął mordę i patrzył na pole. Na tle nieba i bezkresu pszenicy widać wielkie ciemne coś, co sobie chodzi. To był dzik. Jednak plany o bezproduktywnym siedzeniu na wieży poszły się jebać, bo wujek wyjął swój karabin, otwiera okno i celuje z samochodu do tego wielkiego zwierzaka. JEB KURWA i już dzik nie psuje krajobrazu, padł na pysk czy co tam on ma i sobie głupi ryj rozwalił. Wychodzimy z auta szukać go. Mniej więcej z 40-50metrów od auta leżał, tylko że jakiś popierdolony. Wołam wujka, żeby ocenił czemu tak dziwnie wygląda. On podchodzi krzyczy JAPIERDOLE i zaczyna odpierdalać dzikie tańce. Dzik zamiast typowego brązowo koloru miał sporo białych kropek, ponieważ był to mieszaniec dzika i świni, który jest dosyć rzadki i tylko szef jego koła myśliwych (który o dziwo był dobrą mordą w przeciwieństwie do prezesa pzw) dał rade takiego upolować. Próbuje go podnieść, ale sama łapa czy jak to się zwie, waży tyle, co pół mnie więc jedynie dopinguje wujka. Skurwysyn był tak wielki, że nie dało go rady wsadzić do auta przez rozmiar oraz wagę, bo by sobie kręgosłup rozpierdolił w każdym możliwym miejscu, więc daje mi komendę, GÓWNIAK ZOSTAŃ TU CHWILE I PILNUJ GO, JA ZARAZ WRACAM Z PRZYCZEPKĄ I ZIOMECZKIEM. No spoko siedzenie samemu w wieku 8 lat z martwym dzikiem o zmierzchu było moim marzeniem więc mowie, że spoko i czekam. Dostałem latarkę do zabawy i widze jak odjeżdża. Zapomniałem wspomnieć, że do jego wioski było z 25 km, więc chwile mu to zajmie. Jak już zostałem całkiem sam, zacząłem przyglądać się temu dzikowi. Zerwałem kawałek pszenicy i siedząc naprzeciwko niego, szturchałem go. Nie rusza się... w sumie kto by się kurwa spodziewał skoro dziura po kuli jest tusz za uchem. w sumie ciekawe jak taka dziura jest głęboka. Wsadzam ten kawałek przenicy ale coś głęboko wchodzi to wyciągam. Jakaś dziwna żelkowata maź jest na tym. Po dłuższych oględzinach miałem już werdykt. właśnie za pomocą pszenicy wyciągnąłem mu kurwa kawałek mózgu xD czas mija a na dworze już jest tak ciemno, że japierdole a wujka dalej nie ma. Patrze na zegarek firmy CASIO i nie ma go już godzinę. Jakąś niedługą chwilę później widze w oddali światła auta, które zapierdala w moją stronę. Hamuje z piskiem obok i krzyczy GÓWNIAK KURWA TY JESZCZE ŻYJESZ JAPIERDOLE ZAPOMNIAŁEM ŻE MOGĄ TU KOLEJNE PRZYJŚĆ I CIE ZABIĆ XD no kurwa wielkie dzięki wujek. Ciągną dzika z kumplem pod przyczepkę i znowu problem, bo dzik dalej za ciężki nawet dla 2 dorosłych chłopów. Decyzja natychmiastowa, EJ GÓWNIAK WIDZIAŁEŚ KIEDYŚ JAK SIE OPRAWIA DZIKA? i tym sposobem miałem okazje poznać wnętrze (bo pamiętajcie, że tylko ono się liczy nawet u kobiet) dzika. Wujek wycina mu jakieś nerki czy tam wątrobe a ja się bawię jelitem jak takim długim wężem. Oczywiście przy okazji zabawy upierdoliłem się prawie cały krwią ale nie było jak sie umyć to myk do auta i wracamy do domu. Wysiadamy i biegnę się pochwalić rodzince, że upolowaliśmy. Do tej pory zastanawiam się czemu po zobaczeniu mnie babcia zrobiła się blada a matka zaczęła opierdalać Wujka, BO CO ON TAKI MAŁY WIDZIAŁ JAK ZABIJA DZIKA. No kurwa, bo wcale na to nie pozwoliłaś xD ps. gulasz z dzika jest najlepszy na świecie.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment