Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- Folwark zwierzęcy nie jest wielkim dziełem i być się nim nie stara. To przypowiastka, uproszczona do granic możliwości, aby nawet najmniej wymagający odbiorca był w stanie wchłonąć ją i bez bólu
- zrozumieć.
- Chciałbym uwolnić się od internetu, który obecnie, juz od dawna - jest największym złem mojego życia. Podłączając sie do internetu, odłaczamy się od naszego mózgu. On nie pragnie naszych myśli,
- nie ceni emocji. Pragnie widza. Nie jest aktorem. Nie rząda, nie oczekuje nawet interpretacji, zaangazowania. Jest klaunem (zabawiacz królow?). Pragnie obserwatora, chce(jakies ladne slowo zamiast
- chce) biernosci.Zaangażowanie ograniczone jest do minimum. To zabijanie czasu, niewiele szlachetniejsze od tępego patrzenia się w ściane. Tak samo działa telewizor, gry, denne ksiązki, denne filmy.
- Pozbawiamy się świadomości, rezygnujemy z naszej osobowości - po to tylko, aby czas mijał. Czy tak nisko cenimy sobie życie? Z jednej strony postrzegamy śmierć czy kalectwo jako wielką tragedię -
- a z drugiej strony celowo zabijamy i okaleczamy samych siebie. Codziennie, w blasku światła, światła monitora. Dlaczego tak uwielbiamy ten wegetacyjny stan? Czy chodzi o niemożliwość robienia rzeczy
- innych, ciekawszych -
- a internet jest tutaj kompromisem pomiedzy tym czego chcemy, a tym, co miec mozemy? Ale to przecież głupstwo, bo mozemy zrobić cokolwiek. Mozemy wyjść z domu. Poznać kogoś, zwiedzić las.
- Mozemy pisac, tworzyc, czytac, biegac, skakac, czerpac radosc z zycia w dowolnie wybrany sposob. Nie robimy tego. Czy chodzi o to, ze wszystkie te czynnosci wymagaja wysilku? Moga prowadzic do
- rozczarowania, do porazki, do osmieszenia. Wszystkie te rzeczy wymagaja zaangazowania; wszystkie pragną od nas, abyśmy żyli; a wlasciwie - czynnosci te są życiem.
- Świadomie wybieramy wegetacje. Moze wewnetrznie nienawidzimy siebie i dlatego korzystamy z kazdej oferowanej nam formy ucieczki przed sobą samym? Poniewaz nic nie boli nas tak, jak wlasne mysli?
- Żyć i myślec, przeleństwo wspólczesnego człowieka.
- Zabijanie czasu, bezmyslne czynnosci - nie sa niczym innym, niz czekaniem na smierć.
- Czytam własnie "cierpienia młodego wertera" i po napiseniu tego tekstu trafilem na fragment, ktory bardzo trafnie oddaje moją myśl - "Jednostajny jest rodzaj ludzki. Większość przepracowuje
- przeważną część czasu, by żyć, a ta odrobina wolności, która im pozostaje, niepokoi ich tak, że używają wszystkich środków, by się jej pozbyć."
- Chyba oczekiwałem nieco wiecej po moim energicznym wejsciu w swiat rzeczywisty. Znajomosci internetowe przyzwyczaily mnie do rozczarowan; do tego, ze aby znalezc diament - trzeba przebic
- sie przez tony węgla. Spodziewalem się, ze ludzie ktorych poznam w pubach, w parkach - bedą inni. Są tacy sami. To dokładnie te osoby, ktore wczesniej poznawalem z za ekranu monitora.
- Te same marzenia, problemy, ten sam tryb istnienia. Jestem rozczarowany. Jestem znudzony.
- Ciemny korytarz. Zamontowane na suficie podłóżne halogeny walczą z mrokiem. Nie ma ich wiele, miejscami mrok wygrywa. Betonowe,
- popękane ściany, a w scianach tych gesto rozsiany ciąg metalowych drzwi. Cięzkie buty w równych odstępach uderzają o podłoże.
- Hałas przesuwa sie wgłąb korytarza, który wydaje sie nie mieć konca. Patrząć na wprost widac niekonczacą się linie coraz mniejszych,
- coraz słabiej świecących światełęk. Korytarz przytłacza wąskością, przytłącza niekończącą się długością. Na próżno rozglądać
- się za nadzieją, za śladem dobrej woli architekta. To kompozycja strachu i cierpienia i wszystko tu jest jej częścią.
- Idący z przodu straznik zatrzymuje sie przy drzwiach z numerem 122. Sięga za pazuche, wyciąga pęk kluczy i natychmiast
- znajduje ten własciwy. Otwiera drzwi. Lotte nie próbuje sie szarpać, nie walczy. Ręka strażnika chwyta go, a następnie energicznie wpycha do
- celi. Wie, ze wyrok juz zapadl, jego los zostla
- przypieczetowany. Jednak wciaz czuje smak wolnosci. Mysł o wieczności w tym ciemnym, smutnym miejscu jest niczym
- absurdalna niczym narkotyczna wizja. Czy ściany zwęża się, drzwi wygną, czlowiek stanie sie swinią, lampy zabłysną
- na fioletowo? Nic z tego sie nie stanie. Czy jednak nie zdarzy sie nic niezwyklego?
- Cela jest przestronna. Znacznie bardziej, niż wskazywały na to gęsto rozsiane drzwi. Przestrzeń nie jest zagospodarowana.
- Stojące w rogu łózko piętrowe, jedno biurko i krzesło przy nim. Łóżko piętrowe. Lotte nie jest sam. Przy biurku po przeciwnej stronie
- celi, siedzi obrocony do nas plecami meżczyzna. Jego łysina i zaniedbana resztka włosów wskazuje na około 50 lat. Nie odzywa się.
- Czym może być zajęty skazaniec w pustej celi? Dlaczego pojawienie sie nie postrzega on jako rozrywki, nie budzi jego entuzjazmu?
- Sytuacja ta jednak nie trapi Lottego. Dziwnośc sytuacji cichego wspolwieznia nie wyroznia sie na tle dziwnosci calej reszty.
- Lotte jest spokojny. Siada na łózku.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment