Guest User

Untitled

a guest
Aug 25th, 2019
77
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
  1. Pasta o IT 2
  2. Dzień 25
  3.  
  4. >mimo, że jestem gówniany w sprawach IT
  5. >jeden koleś myśli, że skoro jestem IT wiem dużo o technologii
  6. >pyta się mnie jaka jest moja ulubiona przeglądarka
  7. >"Google... Ultron"
  8. >"Jest taka jak chrome?"
  9. >cholera. to miałem na myśli
  10. >"tak, ale lepsza... nasa jej używa"
  11. >"super, mógłbyś mi ją ściągnąć?"
  12. >gulp
  13. >"spoko"
  14. >dosłownie zaczynam ruszać myszą wte i wewte tak szybko, że nie widać kursora
  15. >ctrl alt delete do managera zadań
  16. >"proszę. Zrobione, wygląda jak chrome. ale to jest Ultron, nikt inny nie zobaczy różnicy"
  17. >do dzisiaj myśli, że pracuje na google ultron
  18.  
  19. Dzień 26
  20. >jakaś kobieta mnie woła
  21. >"to zajmie tylko minutkę. prościzna!"
  22. >cholera
  23. >prosi mnie o podłączenie nowej drukarki
  24. >wstaje ze swojego krzesła i pozwala mi usiąść
  25. >zapomniałem jak dodać sieciowe drukarki
  26. >z koleżanką stoją za mną i obserwują ekran
  27. >"czy to będzie trwało długo?"
  28. >Udaję zamyślonego, patrzę w ekran z dłonią na skroni
  29. >"Anon? Mamy deadline które się zbliża..."
  30. >"Co do...?"
  31. >obie kobiety wyglądają na zaniepokojone
  32. >"NA TYM KOMPUTERZE JEST WIRUS!"
  33. >i wybiegłem wyglądając na wkurwionego
  34.  
  35. Dzień 27
  36. >nauczyłem się używać narzędzia do zdalnego sterowania którego używa całe biuro
  37. >postanowiłem pomęczyć tą miłą staruszkę z wcześniej
  38. >losowo ruszam myszą przez kilka godzin
  39. >ona męczy się z podstawowymi rzeczami
  40. >przyszła do mnie po nową myszkę
  41. >pomagam jej
  42. >podpinam ją i wracam
  43. >mysz się znowu rusza. uruchamia worda
  44. >zaczynam pisać
  45. >"Cześć."
  46. >brak odpowiedzi
  47. >"Cześć."
  48. >"Cześć? Kto to?"
  49. >"Śmierć :("
  50.  
  51. Dzień 28
  52. >jakiś koleś prosi mnie o wypalenie mu prezentacji na płytę dvd
  53. >kurwa mać wiem jak to zrobić
  54. >wypalam płytę
  55. >maszeruję do jego biura, dumnie trzymając płytę wysoko w powietrzu
  56. >jakaś kobieta próbuje mnie zatrzymać "Hej, mógłbyś..."
  57. >"Nie teraz, ważna sprawa IT którą muszę się zająć!"
  58. >daje kolesiowi jego wypaloną płytę
  59. >to może być pierwsza rzecz tutaj którą zrobiłem poprawnie
  60. >łza się w oku kręci
  61. >taki dumny z siebie, że tak daleko zaszedłem
  62. >jestem prawdziwym IT
  63. >5 minut później koleś do mnie dzwoni "hej... cóż, na płycie nic nie ma..."
  64.  
  65. Dzień 29
  66. >dałem nowej kobiecie w firmie laptopa
  67. >nic nie jest ustawione
  68. >zapomniałem jak podpiąć outlooka
  69. >spoko, zrobiła to sama
  70. >super
  71. >pyta mnie czy mogę wpisać dane admina. żeby mogła ściągnąć jakieś narzędzie do mediów
  72. >"Pewnie"
  73. >zjebałem hasło 3 razy i mnie zablokowało
  74. >muszę odblokować komputer z mojego pcta
  75. >nie wiem jak to zrobić ale muszę wrócić do jej biura, bo zostawiłem tam swojego gameboya
  76. >zaczyna zagadywać
  77. >"Gdzie się uczyłeś, że skończyłeś tu jako IT?"
  78. >zaczyna coś podejrzewać
  79. >próbuję się jeszcze raz zalogować
  80. >dalej jest zablokowane
  81. >"Hmm... wiesz co? Chyba to rozszerzenie Hootsuite jest zawirusowane. Nie chcę tego gówna w swojej sieci."
  82.  
  83. Dzień 30
  84. >dzisiaj wszystko zaczęło się pieprzyć
  85. >jeśli pamiętacie, ustawiłem maszynę do miningu bitcoina w serwerowni
  86. >używało prawie cały przesył
  87. >sieć ledwo działała
  88. >a teraz przez moje zrzucanie wszystkiego na wirusy i ogólne lenistwo ludzie zaczęli plotkować
  89. >że firma jest atakowana przez grupę hakerską
  90. >po lunchu szefostwo zaciągnęło mnie do biura na spotkanie
  91. >"Jak wiesz, mieślmy ostatnio spore problemy z naszą siecią..."
  92. >jestem w dupie
  93. >"od powolnego transferu danych po wirusy"
  94. >bardzo głębokiej dupie
  95. >"Chcemy, żebyć zaczął śledztwo i dowiedział się kto to robi i dlaczego"
  96. >ROFL
  97. >Jestem pieprzonym gliniarzem którego zadaniem jest znaleźć pieprzonego gliniarza
  98. >Jestem pieprzonym prawem.
  99.  
  100. Dzień 31
  101. >mówię ludziom, że robię kalibrację serwera
  102. >"to coś jakby pobieranie odcisków palców"
  103. >nie ma mądrzejszego ode mnie
  104. >pokazałem jednemu facetowi w średnim wieku, z brodą, jak używać aplikacji
  105. >wrzucam mu ją do ulubionych i na pasek skrótów
  106. >patrzę na jego ulubione
  107. >Matula z Dużymi Cyckami
  108. >Piżamowe Dziwko-party
  109. >Mexykanka w autobusie
  110. >przejeżdżam nad każdym z nich kursorem myszy, czytając bezdźwięcznie ich tytuły
  111. >facet zaczyna się denerwować
  112. >prosi. żebym nie powiedział nikomu
  113. >"Czemu nie?"
  114. >"Kupię ci lunch"
  115. >dostałem 10 nuggettów z kurczaka
  116.  
  117. Dzień 32
  118. >z jakiegoś dziwnego powodu całe biuro musi przepisywać captcha zawsze gdy coś googlują
  119. >nie mam pojęcia dlaczego
  120. >koleś od google ultrona pyta, czy ma to coś wspólnego z wirusem i czy powinien tworzyć kopię zapasową danych
  121. >"Pi pierwsze. Zawsze twórz kopie zapasowe"
  122. >kiwa głową
  123. >"Po drugie. To tylko zabezpieczenie które założyłem. Roboty się tu czają"
  124. >znowu kiwa głową, jakby moje słowo było prawem
  125.  
  126. Dzień 33
  127. >koleś od ultrona wygadał się o google ultron
  128. >teraz każdy w biurze chce, żebym mu go zainstalował
  129. >kilka osób które wiedziały nieco więcej pyta co to do cholery google ultron
  130. >zbywam ich środkowym palcem
  131. >spędzam cały dzień instalując nieistniejący program na komputerach
  132. >dosłownie spędziłem 3-4 godziny udając, że to jest program którego używa nasa
  133. >jakaś dziewczyna pyta. czy to jest legalne
  134. >"Jesteś policjantką?"
  135. >podała mnie do HR za "zachowanie bliskie karnemu"
  136. >już wyjaśniłem kolesiowi w HR co to google ultron...
  137. >HR myśli, że to jest prawdziwe
  138. >HR myśli. że nasa tego używa
  139. >Hr mówi lasce, żeby mi nie przeszkadzała w sprawach technologii bo nie zna się na tym tak jak ja
  140. >nie zna się na tym tak jak ja
  141.  
  142. Dzień 34
  143. >cały dzień grałem w portala 2
  144. >nie było ani słowa skargi
  145. >ani jednego update'a adobe readera czy flasha przez cały dzień
  146. >coś jest nie tak
  147. >sprawdzam co się dzieje
  148. >wszyscy pracują bez przerwy
  149. >pytam jakiegoś kolesia jak jego komputer działa
  150. >"Świetnie. Odkąd ściągnąłeś mi Google Ultron mój komputer wręcz śmiga"
  151. >wtf
  152. >szybkie wyszukiwanie na temat chroma
  153. >okazuje się, że automatycznie ściąga najnowsze oprogramowanie adobe
  154. >omfg
  155. >bez pieprzonego adobe readera nie mam pieprzonej pracy
  156. >wysyłam masowego maila
  157. >UWAGA: nie otwierajcie google ultron, został shackowany
  158. >resztę dnia wywalałem ultrona i ustawiałem IE jako domyślną przeglądarkę
  159.  
  160. Dzień 35
  161. >ludzie zaczynają się denerwować tym całym hakerem/wirusem
  162. >zastanawiają się dlaczego jeszcze tego nie rozwiązałem
  163. >niektórzy nawet wierzą. że to nie jest żadna grupa hakerska jak mówiłem
  164. >"To nie są amatorzy. To są profesjonaliści. Dlatego muszę update'ować waszego antywirusa."
  165. >żeby ludzi nieco przestraszyć po kryjomu uruchomiłem komputer jednej z osób na chorobowym, ustawiony mniej więcej pośrodku jednej z większych sal
  166. >głośniki na maksa
  167. >puszczam Jitterbug Whama co 3 sekundy przez cały dzień
  168. >w końcu ludzie przychodzą do mojego biura informując mnie o tym
  169. >kiwam głową
  170. >"To gorzej niż myślałem"
  171. >"Co? Co takiego?"
  172. >"To gang Jitterbug. Jedna z najlepszych grup hakerskich"
  173. >"Nigdy o nich nie słyszałem"
  174. >"To dlatego są najlepsi"
  175.  
  176. Dzień 36
  177. >sprawdzam wiadomości
  178. >policja dzwoniła
  179. >KUUURRRWAAAA
  180. >jako, że jestem IT muszą ze mną porozmawiać na temat ostatnich ataków hakerskich w naszej firmie
  181. >usuwam wiadomość
  182. >kocica przychodzi do mnie do biura
  183. >pyta, czy mógłbym jej ustawić pulpit tak. żeby tapeta zmieniała się co kilka minut
  184. >"Spoko."
  185. >Idę z nią do biura
  186. >mówi mi, że bierze rozwód
  187. >"Oh."
  188. >mówi, że zaczyna znowu chodzić na randki i to jest trochę dziwne
  189. >pieprzyć to
  190. >"Może pójdziemy na piwo kiedyś po pracy?"
  191. >śmieje się
  192. >"Co? To znaczy, czemu nie?"
  193. >"Żartujesz, prawda? Jesteś IT..."
  194. >oczy mi zaczynają łzawić jak wpatruję się w powiadomienie o nowym update adobe readera
  195. >"Po prostu to ściągnę"
  196.  
  197. Dzień 37
  198. >czuję się gównianie
  199. >kocica powiedziała koleżanką z działu sprzedaży. że próbowałem ją zaprosić na randkę
  200. >wszyscy się śmieją za moimi plecami
  201. >słyszę ich szepty
  202. >leee hahaha IT? łeee"
  203. >mam ochotę otworzyć komputer i wskoczyć w wiatrak na procesorze
  204. >koleś z działu sprzedaży który zawsze dzwoni (tak, ten) przychodzi do mnie do biura
  205. >"Mój laptop nie działa"
  206. >Idę z nim do jego biura
  207. >Naciskam przycisk power żeby zresetować
  208. >nie mówię nic, tylko odchodzę
  209. >"Jeśli to jest wszystko co tu robisz... po co nam tu jesteś?"
  210. >odwracam się
  211. >"co?"
  212. >"jeśli wszystko co tu robisz to resetowanie komputerów, to za co ci płacą? Sam mogę zresetować swój cholerny komputer"
  213. >uśmiecham się
  214. >"Naprawiałeś tu kiedyś serwer? Wiesz jak ciężko jest go potem ustawić, żeby działał? Pamiętasz jak nie działał przez ponad dzień?"
  215. >kręci głową
  216. >"tak myślałem"
  217. >oczywiście tylko go zresetowałem lol
  218.  
  219. Dzień 38
  220. >dalej czuję się gównianie po tym jak kocica dała mi kosza
  221. >postanowiłem blokować jedną większą stronę co godzinę
  222. >czułem się jak Joker
  223. >najpierw youtube
  224. >potem ebay
  225. >potem reddit
  226. słyszę ludzi narzekających na moją notkę odnośnie filtrowania stron
  227. >"To jest miejsce pracy, a nie zabawy."
  228. >jakaś kobieta wbiega mi do biura
  229. >"Okej, to nie jest zabawne... to poważna sprawa"
  230. >"why so serious?" (tłum. zostawiłem po angielsku, brzmi lepiej)
  231. >"Musisz odblokować ebaya"
  232. >lol serio
  233. >"MAM AUKCJĘ KTÓRA KOŃCZY SIE ZA 5 MINUT"
  234. >dałem ebaya na listę dostępnych stron
  235. >ale było już za późno
  236. >przegrała aukcję o pokrowiec na telefon
  237. >mwahahahaha
  238.  
  239. Dzień 39
  240. >"śledczy" przychodzi do biura
  241. >szefostwo martwiło się. że mamy za dużo do stracenia i chcieli profesjonalistę
  242. >jestem w dupie
  243. >pokazuję mu całe biuro
  244. >pyta się gdzie leży serwerownia
  245. >"A to Carol. Jest buntowniczką. Co nie, Carol?"
  246. >robię wszystko co mogę by odciągnąć nieuniknione
  247. >idziemy do serwerowni
  248. >mówi, że podoba mu się jak kable są ładnie poukładane
  249. >myślę nad podniesieniem monitora. rozbiciem mu głowy i ucieczką do Meksyku
  250. >nie mogę tego zrobić
  251. >nie jestem potworem
  252. >jestem IT
  253. >koleś sprawdza serwer
  254. >pyta się o dane do logowania
  255. >przesrane
  256. >daję mu hasło
  257. >loguje się
  258. >otwiera IE
  259. >spogląda na mnie przez ramię
  260. >"Nie musisz tu być"
  261. >"Zostanę"
  262. >Muszę tu być kiedy to się stanie
  263. >dosłownie zaczyna poruszać myszą w losowych miejscach i klika w różne miejsca na ekranie
  264. >Wiem. bo okienko Home Depot wyskoczyło
  265. >zaczyna coś mówić pod nosem... "hmm... hmmm"
  266. >wpisuje adobe reader w googlach
  267. >ściąga
  268. >rusza kursorem jeszcze trochę
  269. >i w końcu mówi
  270. >"pieprzeni hakerzy. co nie?"
  271. >jesteśmy braćmi. on i ja
  272. >bracia IT
  273.  
  274. Dzień 40
  275. >obudziłem się i zdałem sobie sprawę jakie mam szczęście, że nie jestem zwolniony albo gorzej
  276. >widzę z parkingu jak kocica wchodzi do biura
  277. >pyta się mnie co słychać
  278. >myślę, że w koncu pokonaliśmy gang jitterbug
  279. >"nie... mam na myśli poza pracą"
  280. >patrzę na nią dziwnie i uśmiecham się
  281. >"Ah, wiesz jak to jest"
  282. >poprawia włosy i śmieje się
  283. >co do cholery?
  284. >"Super. Mam problem z jednym plikiem... możesz go dla mnie otworzyć, skarbie?"
  285. >wzdycham
  286. >"Okej, spoko..."
  287. >idziemy do jej biura, cały czas flirtuje
  288. >klikam na link do pliku .pdf
  289. >nie otwiera się
  290. >zaczynam ściągać adobe readera
  291. >w międzyczasie pytam się jej jakie ma plany na weekend
  292. >"Jadę z takim jednym facetem na weekend w góry, odpocząć trochę"
  293. >zatrzymuję ściąganie na 80%
  294. >wychodzę
  295. >jestem IT
  296.  
  297. Dzień 41
  298. >ta niezła laska ćwicząca yogę przychodzi do mnie do biura
  299. >jej klawiatura pisze po francusku
  300. >jestem za bardzo zajęty nappy birdem. żeby mnie to obchodziło
  301. >"więc pomożesz mi?"
  302. >"jeśli będę miał chwilę czasu, teraz jestem zawalony robotą"
  303. >"kiedyś cię rozszarpię"
  304. >zabiera swój cudowny tyłeczek z mojego biura
  305. >śliczna dziewczyna, a ja mam to w dupie, chcę. żeby ten dzień się skończył
  306. >nienawidzę tej pieprzonej roboty
  307. >wszystko co robię to dostaję opieprz i ściągam adobe readera
  308. >nawet nie mogę sobie poprawić humoru grami
  309. >tata wchodzi
  310. >widzi, że wyglądam niewyraźnie
  311. >zabiera mnie na lunch
  312. >klepie po ramieniu
  313. >"jestem z ciebie dumny. synu"
  314. >firma jest w rozsypce
  315. >a ja wciąż jestem głównym specem od ściągania adobe readera
  316. >ale nie zamieniłbym nic z tego za jego kolejne słowa
  317. >"Kocham cię, synu."
  318.  
  319. Dzięki wam wszystkim i dzięki tato za pracę. :) Nie zapomnijcie updatetować swojego adobe readera! Dzień 25
  320. >mimo, że jestem gówniany w sprawach IT
  321. >jeden koleś myśli, że skoro jestem IT wiem dużo o technologii
  322. >pyta się mnie jaka jest moja ulubiona przeglądarka
  323. >"Google... Ultron"
  324. >"Jest taka jak chrome?"
  325. >cholera. to miałem na myśli
  326. >"tak, ale lepsza... nasa jej używa"
  327. >"super, mógłbyś mi ją ściągnąć?"
  328. >gulp
  329. >"spoko"
  330. >dosłownie zaczynam ruszać myszą wte i wewte tak szybko, że nie widać kursora
  331. >ctrl alt delete do managera zadań
  332. >"proszę. Zrobione, wygląda jak chrome. ale to jest Ultron, nikt inny nie zobaczy różnicy"
  333. >do dzisiaj myśli, że pracuje na google ultron
  334.  
  335. Dzień 26
  336. >jakaś kobieta mnie woła
  337. >"to zajmie tylko minutkę. prościzna!"
  338. >cholera
  339. >prosi mnie o podłączenie nowej drukarki
  340. >wstaje ze swojego krzesła i pozwala mi usiąść
  341. >zapomniałem jak dodać sieciowe drukarki
  342. >z koleżanką stoją za mną i obserwują ekran
  343. >"czy to będzie trwało długo?"
  344. >Udaję zamyślonego, patrzę w ekran z dłonią na skroni
  345. >"Anon? Mamy deadline które się zbliża..."
  346. >"Co do...?"
  347. >obie kobiety wyglądają na zaniepokojone
  348. >"NA TYM KOMPUTERZE JEST WIRUS!"
  349. >i wybiegłem wyglądając na wkurwionego
  350.  
  351. Dzień 27
  352. >nauczyłem się używać narzędzia do zdalnego sterowania którego używa całe biuro
  353. >postanowiłem pomęczyć tą miłą staruszkę z wcześniej
  354. >losowo ruszam myszą przez kilka godzin
  355. >ona męczy się z podstawowymi rzeczami
  356. >przyszła do mnie po nową myszkę
  357. >pomagam jej
  358. >podpinam ją i wracam
  359. >mysz się znowu rusza. uruchamia worda
  360. >zaczynam pisać
  361. >"Cześć."
  362. >brak odpowiedzi
  363. >"Cześć."
  364. >"Cześć? Kto to?"
  365. >"Śmierć :("
  366.  
  367. Dzień 28
  368. >jakiś koleś prosi mnie o wypalenie mu prezentacji na płytę dvd
  369. >kurwa mać wiem jak to zrobić
  370. >wypalam płytę
  371. >maszeruję do jego biura, dumnie trzymając płytę wysoko w powietrzu
  372. >jakaś kobieta próbuje mnie zatrzymać "Hej, mógłbyś..."
  373. >"Nie teraz, ważna sprawa IT którą muszę się zająć!"
  374. >daje kolesiowi jego wypaloną płytę
  375. >to może być pierwsza rzecz tutaj którą zrobiłem poprawnie
  376. >łza się w oku kręci
  377. >taki dumny z siebie, że tak daleko zaszedłem
  378. >jestem prawdziwym IT
  379. >5 minut później koleś do mnie dzwoni "hej... cóż, na płycie nic nie ma..."
  380.  
  381. Dzień 29
  382. >dałem nowej kobiecie w firmie laptopa
  383. >nic nie jest ustawione
  384. >zapomniałem jak podpiąć outlooka
  385. >spoko, zrobiła to sama
  386. >super
  387. >pyta mnie czy mogę wpisać dane admina. żeby mogła ściągnąć jakieś narzędzie do mediów
  388. >"Pewnie"
  389. >zjebałem hasło 3 razy i mnie zablokowało
  390. >muszę odblokować komputer z mojego pcta
  391. >nie wiem jak to zrobić ale muszę wrócić do jej biura, bo zostawiłem tam swojego gameboya
  392. >zaczyna zagadywać
  393. >"Gdzie się uczyłeś, że skończyłeś tu jako IT?"
  394. >zaczyna coś podejrzewać
  395. >próbuję się jeszcze raz zalogować
  396. >dalej jest zablokowane
  397. >"Hmm... wiesz co? Chyba to rozszerzenie Hootsuite jest zawirusowane. Nie chcę tego gówna w swojej sieci."
  398.  
  399. Dzień 30
  400. >dzisiaj wszystko zaczęło się pieprzyć
  401. >jeśli pamiętacie, ustawiłem maszynę do miningu bitcoina w serwerowni
  402. >używało prawie cały przesył
  403. >sieć ledwo działała
  404. >a teraz przez moje zrzucanie wszystkiego na wirusy i ogólne lenistwo ludzie zaczęli plotkować
  405. >że firma jest atakowana przez grupę hakerską
  406. >po lunchu szefostwo zaciągnęło mnie do biura na spotkanie
  407. >"Jak wiesz, mieślmy ostatnio spore problemy z naszą siecią..."
  408. >jestem w dupie
  409. >"od powolnego transferu danych po wirusy"
  410. >bardzo głębokiej dupie
  411. >"Chcemy, żebyć zaczął śledztwo i dowiedział się kto to robi i dlaczego"
  412. >ROFL
  413. >Jestem pieprzonym gliniarzem którego zadaniem jest znaleźć pieprzonego gliniarza
  414. >Jestem pieprzonym prawem.
  415.  
  416. Dzień 31
  417. >mówię ludziom, że robię kalibrację serwera
  418. >"to coś jakby pobieranie odcisków palców"
  419. >nie ma mądrzejszego ode mnie
  420. >pokazałem jednemu facetowi w średnim wieku, z brodą, jak używać aplikacji
  421. >wrzucam mu ją do ulubionych i na pasek skrótów
  422. >patrzę na jego ulubione
  423. >Matula z Dużymi Cyckami
  424. >Piżamowe Dziwko-party
  425. >Mexykanka w autobusie
  426. >przejeżdżam nad każdym z nich kursorem myszy, czytając bezdźwięcznie ich tytuły
  427. >facet zaczyna się denerwować
  428. >prosi. żebym nie powiedział nikomu
  429. >"Czemu nie?"
  430. >"Kupię ci lunch"
  431. >dostałem 10 nuggettów z kurczaka
  432.  
  433. Dzień 32
  434. >z jakiegoś dziwnego powodu całe biuro musi przepisywać captcha zawsze gdy coś googlują
  435. >nie mam pojęcia dlaczego
  436. >koleś od google ultrona pyta, czy ma to coś wspólnego z wirusem i czy powinien tworzyć kopię zapasową danych
  437. >"Pi pierwsze. Zawsze twórz kopie zapasowe"
  438. >kiwa głową
  439. >"Po drugie. To tylko zabezpieczenie które założyłem. Roboty się tu czają"
  440. >znowu kiwa głową, jakby moje słowo było prawem
  441.  
  442. Dzień 33
  443. >koleś od ultrona wygadał się o google ultron
  444. >teraz każdy w biurze chce, żebym mu go zainstalował
  445. >kilka osób które wiedziały nieco więcej pyta co to do cholery google ultron
  446. >zbywam ich środkowym palcem
  447. >spędzam cały dzień instalując nieistniejący program na komputerach
  448. >dosłownie spędziłem 3-4 godziny udając, że to jest program którego używa nasa
  449. >jakaś dziewczyna pyta. czy to jest legalne
  450. >"Jesteś policjantką?"
  451. >podała mnie do HR za "zachowanie bliskie karnemu"
  452. >już wyjaśniłem kolesiowi w HR co to google ultron...
  453. >HR myśli, że to jest prawdziwe
  454. >HR myśli. że nasa tego używa
  455. >Hr mówi lasce, żeby mi nie przeszkadzała w sprawach technologii bo nie zna się na tym tak jak ja
  456. >nie zna się na tym tak jak ja
  457.  
  458. Dzień 34
  459. >cały dzień grałem w portala 2
  460. >nie było ani słowa skargi
  461. >ani jednego update'a adobe readera czy flasha przez cały dzień
  462. >coś jest nie tak
  463. >sprawdzam co się dzieje
  464. >wszyscy pracują bez przerwy
  465. >pytam jakiegoś kolesia jak jego komputer działa
  466. >"Świetnie. Odkąd ściągnąłeś mi Google Ultron mój komputer wręcz śmiga"
  467. >wtf
  468. >szybkie wyszukiwanie na temat chroma
  469. >okazuje się, że automatycznie ściąga najnowsze oprogramowanie adobe
  470. >omfg
  471. >bez pieprzonego adobe readera nie mam pieprzonej pracy
  472. >wysyłam masowego maila
  473. >UWAGA: nie otwierajcie google ultron, został shackowany
  474. >resztę dnia wywalałem ultrona i ustawiałem IE jako domyślną przeglądarkę
  475.  
  476. Dzień 35
  477. >ludzie zaczynają się denerwować tym całym hakerem/wirusem
  478. >zastanawiają się dlaczego jeszcze tego nie rozwiązałem
  479. >niektórzy nawet wierzą. że to nie jest żadna grupa hakerska jak mówiłem
  480. >"To nie są amatorzy. To są profesjonaliści. Dlatego muszę update'ować waszego antywirusa."
  481. >żeby ludzi nieco przestraszyć po kryjomu uruchomiłem komputer jednej z osób na chorobowym, ustawiony mniej więcej pośrodku jednej z większych sal
  482. >głośniki na maksa
  483. >puszczam Jitterbug Whama co 3 sekundy przez cały dzień
  484. >w końcu ludzie przychodzą do mojego biura informując mnie o tym
  485. >kiwam głową
  486. >"To gorzej niż myślałem"
  487. >"Co? Co takiego?"
  488. >"To gang Jitterbug. Jedna z najlepszych grup hakerskich"
  489. >"Nigdy o nich nie słyszałem"
  490. >"To dlatego są najlepsi"
  491.  
  492. Dzień 36
  493. >sprawdzam wiadomości
  494. >policja dzwoniła
  495. >KUUURRRWAAAA
  496. >jako, że jestem IT muszą ze mną porozmawiać na temat ostatnich ataków hakerskich w naszej firmie
  497. >usuwam wiadomość
  498. >kocica przychodzi do mnie do biura
  499. >pyta, czy mógłbym jej ustawić pulpit tak. żeby tapeta zmieniała się co kilka minut
  500. >"Spoko."
  501. >Idę z nią do biura
  502. >mówi mi, że bierze rozwód
  503. >"Oh."
  504. >mówi, że zaczyna znowu chodzić na randki i to jest trochę dziwne
  505. >pieprzyć to
  506. >"Może pójdziemy na piwo kiedyś po pracy?"
  507. >śmieje się
  508. >"Co? To znaczy, czemu nie?"
  509. >"Żartujesz, prawda? Jesteś IT..."
  510. >oczy mi zaczynają łzawić jak wpatruję się w powiadomienie o nowym update adobe readera
  511. >"Po prostu to ściągnę"
  512.  
  513. Dzień 37
  514. >czuję się gównianie
  515. >kocica powiedziała koleżanką z działu sprzedaży. że próbowałem ją zaprosić na randkę
  516. >wszyscy się śmieją za moimi plecami
  517. >słyszę ich szepty
  518. >leee hahaha IT? łeee"
  519. >mam ochotę otworzyć komputer i wskoczyć w wiatrak na procesorze
  520. >koleś z działu sprzedaży który zawsze dzwoni (tak, ten) przychodzi do mnie do biura
  521. >"Mój laptop nie działa"
  522. >Idę z nim do jego biura
  523. >Naciskam przycisk power żeby zresetować
  524. >nie mówię nic, tylko odchodzę
  525. >"Jeśli to jest wszystko co tu robisz... po co nam tu jesteś?"
  526. >odwracam się
  527. >"co?"
  528. >"jeśli wszystko co tu robisz to resetowanie komputerów, to za co ci płacą? Sam mogę zresetować swój cholerny komputer"
  529. >uśmiecham się
  530. >"Naprawiałeś tu kiedyś serwer? Wiesz jak ciężko jest go potem ustawić, żeby działał? Pamiętasz jak nie działał przez ponad dzień?"
  531. >kręci głową
  532. >"tak myślałem"
  533. >oczywiście tylko go zresetowałem lol
  534.  
  535. Dzień 38
  536. >dalej czuję się gównianie po tym jak kocica dała mi kosza
  537. >postanowiłem blokować jedną większą stronę co godzinę
  538. >czułem się jak Joker
  539. >najpierw youtube
  540. >potem ebay
  541. >potem reddit
  542. słyszę ludzi narzekających na moją notkę odnośnie filtrowania stron
  543. >"To jest miejsce pracy, a nie zabawy."
  544. >jakaś kobieta wbiega mi do biura
  545. >"Okej, to nie jest zabawne... to poważna sprawa"
  546. >"why so serious?" (tłum. zostawiłem po angielsku, brzmi lepiej)
  547. >"Musisz odblokować ebaya"
  548. >lol serio
  549. >"MAM AUKCJĘ KTÓRA KOŃCZY SIE ZA 5 MINUT"
  550. >dałem ebaya na listę dostępnych stron
  551. >ale było już za późno
  552. >przegrała aukcję o pokrowiec na telefon
  553. >mwahahahaha
  554.  
  555. Dzień 39
  556. >"śledczy" przychodzi do biura
  557. >szefostwo martwiło się. że mamy za dużo do stracenia i chcieli profesjonalistę
  558. >jestem w dupie
  559. >pokazuję mu całe biuro
  560. >pyta się gdzie leży serwerownia
  561. >"A to Carol. Jest buntowniczką. Co nie, Carol?"
  562. >robię wszystko co mogę by odciągnąć nieuniknione
  563. >idziemy do serwerowni
  564. >mówi, że podoba mu się jak kable są ładnie poukładane
  565. >myślę nad podniesieniem monitora. rozbiciem mu głowy i ucieczką do Meksyku
  566. >nie mogę tego zrobić
  567. >nie jestem potworem
  568. >jestem IT
  569. >koleś sprawdza serwer
  570. >pyta się o dane do logowania
  571. >przesrane
  572. >daję mu hasło
  573. >loguje się
  574. >otwiera IE
  575. >spogląda na mnie przez ramię
  576. >"Nie musisz tu być"
  577. >"Zostanę"
  578. >Muszę tu być kiedy to się stanie
  579. >dosłownie zaczyna poruszać myszą w losowych miejscach i klika w różne miejsca na ekranie
  580. >Wiem. bo okienko Home Depot wyskoczyło
  581. >zaczyna coś mówić pod nosem... "hmm... hmmm"
  582. >wpisuje adobe reader w googlach
  583. >ściąga
  584. >rusza kursorem jeszcze trochę
  585. >i w końcu mówi
  586. >"pieprzeni hakerzy. co nie?"
  587. >jesteśmy braćmi. on i ja
  588. >bracia IT
  589.  
  590. Dzień 40
  591. >obudziłem się i zdałem sobie sprawę jakie mam szczęście, że nie jestem zwolniony albo gorzej
  592. >widzę z parkingu jak kocica wchodzi do biura
  593. >pyta się mnie co słychać
  594. >myślę, że w koncu pokonaliśmy gang jitterbug
  595. >"nie... mam na myśli poza pracą"
  596. >patrzę na nią dziwnie i uśmiecham się
  597. >"Ah, wiesz jak to jest"
  598. >poprawia włosy i śmieje się
  599. >co do cholery?
  600. >"Super. Mam problem z jednym plikiem... możesz go dla mnie otworzyć, skarbie?"
  601. >wzdycham
  602. >"Okej, spoko..."
  603. >idziemy do jej biura, cały czas flirtuje
  604. >klikam na link do pliku .pdf
  605. >nie otwiera się
  606. >zaczynam ściągać adobe readera
  607. >w międzyczasie pytam się jej jakie ma plany na weekend
  608. >"Jadę z takim jednym facetem na weekend w góry, odpocząć trochę"
  609. >zatrzymuję ściąganie na 80%
  610. >wychodzę
  611. >jestem IT
  612.  
  613. Dzień 41
  614. >ta niezła laska ćwicząca yogę przychodzi do mnie do biura
  615. >jej klawiatura pisze po francusku
  616. >jestem za bardzo zajęty nappy birdem. żeby mnie to obchodziło
  617. >"więc pomożesz mi?"
  618. >"jeśli będę miał chwilę czasu, teraz jestem zawalony robotą"
  619. >"kiedyś cię rozszarpię"
  620. >zabiera swój cudowny tyłeczek z mojego biura
  621. >śliczna dziewczyna, a ja mam to w dupie, chcę. żeby ten dzień się skończył
  622. >nienawidzę tej pieprzonej roboty
  623. >wszystko co robię to dostaję opieprz i ściągam adobe readera
  624. >nawet nie mogę sobie poprawić humoru grami
  625. >tata wchodzi
  626. >widzi, że wyglądam niewyraźnie
  627. >zabiera mnie na lunch
  628. >klepie po ramieniu
  629. >"jestem z ciebie dumny. synu"
  630. >firma jest w rozsypce
  631. >a ja wciąż jestem głównym specem od ściągania adobe readera
  632. >ale nie zamieniłbym nic z tego za jego kolejne słowa
  633. >"Kocham cię, synu."
  634.  
  635. Dzięki wam wszystkim i dzięki tato za pracę. :) Nie zapomnijcie updatetować swojego adobe readera!
RAW Paste Data