Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- Jak pewnie wielu z was wie (lub nie), diagnoza wścieklizny oznacza zazwyczaj tylko jedno - śmierć (no, w 99%). Jest to choroba odzwierzęca, a jako najpowszechniejszych nosicieli wymienia się takie gatunki jak lisy, borsuki, nietoperze, gryzonie, psy i koty. Choroba ta występuje na całym świecie, chociaż niektórym krajom udało się ją wyeliminować poprzez masowe szczepienia i likwidacje chorych zwierząt. Największym problemem jest w Indiach, z powodu bardzo dużej populacji bezdomnych psów (jest to konsekwencja wprowadzonego w 2001 roku prawa, które zabraniało zabijania psów). Statystyki mówią, że w tym kraju co 30 minut jedna osoba umiera z powodu zakażenia wirusem wścieklizny.
- Jak w zasadzie "działa" wścieklizna? Do zakażenia dochodzi najczęściej poprzez ugryzienie chorego zwierzęcia. Wirus wędruje po ciele, a następnie znajduje sobie domek w mózgu, gdzie się replikuje. Zaczyna się od niewinnego mrowienia i pieczenia w miejscu zakażenia, dochodzi do tego złe samopoczucie, gorączka. Chory staje się mocno pobudzony i pojawia się wodowstręt, który charakteryzuje się bardzo bolesnymi skurczami mięśni jamy ustnej, gardła i krtani - początkowo występuje to tylko przy piciu, następnie na sam widok wody. Dochodzi wtedy do zapalenia i zaburzenia funkcji mózgu, co prowadzi do zgonu (w męczarniach). Dotychczas podobno udało się uratować trzy osoby, które nie były szczepione, a u których wystąpiły już objawy wścieklizny. Zawsze uważałam to za ciekawy temat i chciałam opisać jeden z tych przypadków.
- Sytuacja ta miała miejsce w Wisconsin, 12 września 2004 roku. Podczas niedzielnej mszy, 15-letnia wówczas Jeanny Giese została ugryziona w palec wskazujący przez nietoperza, którego wzięła do ręki z podłogi. Rodzina jednak zbagatelizowała to i zdecydowała, żeby tylko przemyć ranę wodą utlenioną. Po 37 dniach zauważono pierwsze objawy neurologiczne i dopiero wtedy rozpoczęto hospitalizację. Początkowo, Giese była leczona na wiele schorzeń (nie uwzględniono wścieklizny), jednak pacjentka nie reagowała na żadną z terapii. Dopiero po pogorszeniu się stanu nastolatki, jej matka powiedziała lekarzom, że była ukąszona przez nietoperza. Diagnoza potwiedziła się podczas przeprowadzania testów laboratoryjnych.
- Lekarze stworzyli wtedy eksperymentalny protokół leczenia wścieklizny, który nazwano protokołem Milwaukee. Głównym założeniem było wprowadzenie pacjentki w śpiączkę farmakologiczną, aby uchronić mózg przed uszkodzeniem, a także podawanie leków przeciwwirusowych. Chciano utrzymać ją w stanie śpiączki na tyle długo, aby jej system odpownościowy miał czas na wytworzenie przeciwciał do zwalczenia wirusa. Utrzymywano ją w tym stanie przez 6 dni - została wyprowadzona ze śpiączki w momencie, kiedy lekarze zauważyli oznaki działania systemu odpornościowego w walce z wirusem. Lekarze jednak obawiali się, że mózg pacjentki może być uszkodzony, lecz choroba i leczenie nię dotknęły w poważny sposób jej zdolności umysłowych. Wymagała tylko rehabilitacji ruchowej, po czym w zasadzie wróciła do normalnego życia.
- Do tej pory lekarze nie potrafią dokładnie wytłumaczyć, dlaczego Giese udało się przeżyć chorobę. Sugerują, że mogła być zarażona wyjątkowo łagodnym wirusem wścieklizny lub że ukąszenie wystąpiło daleko od mózgu (co dało czas układowi odpornościowemu na wytworzenie przeciwciał).
- Po tym wydarzeniu próbowano wykorzystać protokół jeszcze co najmniej 6 razy, jednak bezskutecznie. Obecnie terapia ta nie jest już stosowana, ponieważ wszystkie inne doniesienia o wyleczeniu ze wścieklizny z zastosowaniem tego protokołu uznaje się za niewiarygodne, a jego skuteczność oceniono na 8%.
- Dorzucam też link do filmu, na którym pacjent chory na wściekliznę próbuje pić wodę: https://www.youtube.com/watch?v=OtiytblJzQc. Na jutubie można znaleźć więcej filmów, pokazujących chorych, ale nie są one zbyt miłe dla oka.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment