Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- WARSZAWA
- Moje konto
- Schowek
- Wyloguj
- Szukaj
- Wyborcza.pl
- Prenumerata cyfrowa
- Dzisiejsza Gazeta Wyborcza (e-wydanie)
- Magazyny
- Wiadomości
- Centrum w kryzysie
- Jak mieszkasz Warszawo
- Komunikacja
- Kryminały Dehnela
- Inwestycje
- Dzielnice
- Więcej
- Kontakt
- Prenumerata
- Miasta
- Wyborcza.biz
- Serwisy lokalne
- Wyborcza.tech
- Wysokie Obcasy
- News from Poland
- Witamy w Polsce
- BIQdata
- Magazyn Kuchnia
- Archiwum
- TOK FM
- Gazeta.pl
- Inne serwisy
- Odeszła z pracy po tym, jak do dyrekcji wysłano jej nagie zdjęcia. Hejterzy śledzili ją od wielu lat
- TYLKO NA WYBORCZA.PL
- 29.10.2022, 06:22
- Michał Żyłowski
- 25
- Zdjęcie ilustracyjne. Kobieta z telefonem
- Zdjęcie ilustracyjne. Kobieta z telefonem (Fot. Shutterstock / Shutterstock)
- Jagoda zwolniła się z pracy, gdy do dyrekcji szkoły zaczęły masowo wpływać jej zdjęcia. Nagie, erotyczne, nawet porno. - Mianowano mnie szmatą sprzedającą się przez internet, ale ta historia jest bardziej skomplikowana - mówi "Wyborczej" młoda nauczycielka zmuszona przez internautów do odejścia z pracy.
- "Szykują na ciebie rajd. Uważaj na siebie" przeczytała Jagoda w wiadomości od swojego obserwującego w jednym z serwisów społecznościowych. Kilka dni wcześniej jej nazwisko zostało opublikowane na stronie szkoły, w której zaczęła pracę dwa tygodnie wcześniej. Jagoda zrozumiała, że hejterzy nie odpuszczą, dopóki nie straci stanowiska szkolnej psycholog.
- To historia o nienawiści, mizoginii oraz o tym, że wszystko, co publikujemy w internecie, może w pewnym momencie zostać użyte przeciwko nam samym. Żeby jednak ją zrozumieć, musimy się cofnąć aż o 13 lat. W 2009 roku Jagoda zaczyna publikować na swoim youtube'owym kanale filmy. Na pierwszym z nich widzimy ją samą, wówczas 15-letnią dziewczynę z Polski, która siedzi we własnym pokoju i śpiewa po japońsku.
- 15-letnia Jagoda nagrywa, jak tańczy, oraz opowiada o swoim życiu widzom z Azji. Japonią zainteresowała się jeszcze w podstawówce, gdy mama zgodziła się kupić jej pierwszą mangę. - Najpierw zbierałam komiksy, a niedługo potem zaczęłam uczyć się języka japońskiego - wspomina.
- Polsko-japońska kariera
- Kanał na YouTubie szybko przynosi jej dużą popularność. Mając 17 lat, Jagoda zostaje zaproszona do Japonii, gdzie występuje w konkursie śpiewu dla obcokrajowców. Nastolatka budzi sensację także w Polsce, materiały z nią pojawiają się w głównych stacjach telewizyjnych. Jagoda jest na fali, a zaproszeń na występy w Japonii tylko przybywa.
- Internetowy hejter skazany. Groził redaktorce portalu Jewish.pl
- ZAPISZ NA PÓŹNIEJ
- Równolegle z ekscytacją mainstreamowych mediów nastolatka wzbudza emocje użytkowników serwisu Karachan.org. To nietypowe, anonimowe forum internetowe. Sam sposób działania niczym się nie wyróżnia. W zakładce "hobby" użytkownicy publikują zdjęcia domowych nalewek i pytania o sprzęt fotograficzny, a pod hasłem "militaria" trwają zażyłe dyskusje na temat wyposażenia polskich żołnierzy. Język Karachana to wytworzona przez jego użytkowników nowomowa pełna uproszczeń, zbitek słów i wulgaryzmów. Kto go nie zna, a będzie wychylać się na forum, szybko zostanie na nim zablokowany.
- Uwielbiana waifu
- Pozór neutralnego forum znika, gdy wejdziemy w zakładkę "b/", czyli najaktywniejszą część Karachana. To właśnie tam publikowane są plany ataku na osoby, które nie wpisują się w gust jego użytkowników, oraz materiały, które miałyby daną osobę skompromitować.
- WARSZAWA
- Moje konto
- Schowek
- Wyloguj
- Szukaj
- Wyborcza.pl
- Prenumerata cyfrowa
- Dzisiejsza Gazeta Wyborcza (e-wydanie)
- Magazyny
- Wiadomości
- Centrum w kryzysie
- Jak mieszkasz Warszawo
- Komunikacja
- Kryminały Dehnela
- Inwestycje
- Dzielnice
- Więcej
- Kontakt
- Prenumerata
- Miasta
- Wyborcza.biz
- Serwisy lokalne
- Wyborcza.tech
- Wysokie Obcasy
- News from Poland
- Witamy w Polsce
- BIQdata
- Magazyn Kuchnia
- Archiwum
- TOK FM
- Gazeta.pl
- Inne serwisy
- Odeszła z pracy po tym, jak do dyrekcji wysłano jej nagie zdjęcia. Hejterzy śledzili ją od wielu lat
- TYLKO NA WYBORCZA.PL
- 29.10.2022, 06:22
- Michał Żyłowski
- 25
- Zdjęcie ilustracyjne. Kobieta z telefonem
- Zdjęcie ilustracyjne. Kobieta z telefonem (Fot. Shutterstock / Shutterstock)
- Jagoda zwolniła się z pracy, gdy do dyrekcji szkoły zaczęły masowo wpływać jej zdjęcia. Nagie, erotyczne, nawet porno. - Mianowano mnie szmatą sprzedającą się przez internet, ale ta historia jest bardziej skomplikowana - mówi "Wyborczej" młoda nauczycielka zmuszona przez internautów do odejścia z pracy.
- "Szykują na ciebie rajd. Uważaj na siebie" przeczytała Jagoda w wiadomości od swojego obserwującego w jednym z serwisów społecznościowych. Kilka dni wcześniej jej nazwisko zostało opublikowane na stronie szkoły, w której zaczęła pracę dwa tygodnie wcześniej. Jagoda zrozumiała, że hejterzy nie odpuszczą, dopóki nie straci stanowiska szkolnej psycholog.
- To historia o nienawiści, mizoginii oraz o tym, że wszystko, co publikujemy w internecie, może w pewnym momencie zostać użyte przeciwko nam samym. Żeby jednak ją zrozumieć, musimy się cofnąć aż o 13 lat. W 2009 roku Jagoda zaczyna publikować na swoim youtube'owym kanale filmy. Na pierwszym z nich widzimy ją samą, wówczas 15-letnią dziewczynę z Polski, która siedzi we własnym pokoju i śpiewa po japońsku.
- 15-letnia Jagoda nagrywa, jak tańczy, oraz opowiada o swoim życiu widzom z Azji. Japonią zainteresowała się jeszcze w podstawówce, gdy mama zgodziła się kupić jej pierwszą mangę. - Najpierw zbierałam komiksy, a niedługo potem zaczęłam uczyć się języka japońskiego - wspomina.
- Polsko-japońska kariera
- Kanał na YouTubie szybko przynosi jej dużą popularność. Mając 17 lat, Jagoda zostaje zaproszona do Japonii, gdzie występuje w konkursie śpiewu dla obcokrajowców. Nastolatka budzi sensację także w Polsce, materiały z nią pojawiają się w głównych stacjach telewizyjnych. Jagoda jest na fali, a zaproszeń na występy w Japonii tylko przybywa.
- Internetowy hejter skazany. Groził redaktorce portalu Jewish.pl
- ZAPISZ NA PÓŹNIEJ
- Równolegle z ekscytacją mainstreamowych mediów nastolatka wzbudza emocje użytkowników serwisu Karachan.org. To nietypowe, anonimowe forum internetowe. Sam sposób działania niczym się nie wyróżnia. W zakładce "hobby" użytkownicy publikują zdjęcia domowych nalewek i pytania o sprzęt fotograficzny, a pod hasłem "militaria" trwają zażyłe dyskusje na temat wyposażenia polskich żołnierzy. Język Karachana to wytworzona przez jego użytkowników nowomowa pełna uproszczeń, zbitek słów i wulgaryzmów. Kto go nie zna, a będzie wychylać się na forum, szybko zostanie na nim zablokowany.
- Uwielbiana waifu
- Pozór neutralnego forum znika, gdy wejdziemy w zakładkę "b/", czyli najaktywniejszą część Karachana. To właśnie tam publikowane są plany ataku na osoby, które nie wpisują się w gust jego użytkowników, oraz materiały, które miałyby daną osobę skompromitować.
- Karachan zainteresował się Jagodą, gdy miała 17 lat, a może jeszcze wcześniej. Od samego początku wzbudzała zachwyt, ale i pożądanie. Użytkownicy nazywali ją "waifu", bo tak w slangu, który ma przypominać japoński, nazywa się żonę. - Gdy byłam nastolatką, dowiedziałam się, że ludzie na forum zakładają i udostępniają fapfoldery, czyli foldery ze zdjęciami służącymi do masturbacji - mówi Jagoda i pokazuje na telefonie przykłady takich zdjęć. - To jest oryginalne zdjęcie - mówi i pokazuje fotografię, na której pozuje na huśtawce. Jest ubrana w szorty i krótki top na ramiączkach. Jagoda przewija i pokazuje przerobioną wersję, gdzie jest naga. - Na tym zdjęciu mam około 14 lat. Patrząc na to z perspektywy czasu, widzę, że to nic innego jak pedofilia. Jagoda pokazuje kolejne zdjęcia. Na selfie, które robiła, będąc nastolatką, zostały nałożone podpisy pokroju „rodzice wyszli, chcę ci obciągnąć".
- - Nie miałam jak usunąć tych zdjęć ani powstrzymać ich przed publikacją. Zaczęłam godzić się z tym, że mając popularność, zawsze trafi się na hejterów. Wtedy myślałam jeszcze o stałej przeprowadzce do Japonii, więc to, co dzieje się w polskim internecie, nie było dla mnie tak istotne jak moja kariera - wspomina Jagoda.
- Hejter, który groził Katarzynie Lubnauer śmiercią to funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej. W Sejmie pracował od 19 lat
- ZAPISZ NA PÓŹNIEJ
- Jako młoda wokalistka przez kilka lat regularnie odwiedzała Japonię, dając tam koncerty. Śpiewała stary japoński pop, a jej publicznością byli głównie mężczyźni w średnim wieku. - Tamtejsza kultura słynie z wysokiego poziomu i szacunku wobec swoich idolek. Nikt nie kierował w moim kierunku wyzwisk ani nie przekraczał moich granic. Byłam dla nich taką europejską lolitką, która jest urocza i grzeczna - wspomina. Na przestrzeni lat zmieniał się jednak jej wizerunek. Na ciele Jagody pojawiały się nie do końca akceptowane przez japoński mainstream tatuaże, a różowe spódniczki, zakładane na koncerty, powoli przestały się jej podobać. - Po kilku latach zrozumiałam, że karierę mogłabym kontynuować tylko, jeśli pozostanę w ramach stworzonych przez fanów. Zdecydowałam się do Japonii latać już tylko jako turystyka.
- Studia i zmiana wizerunku
- W Polsce Jagoda spełnia swoje marzenie i zaczyna studiować psychologię. Skupia swoją uwagę na chorobach psychicznych, kobietach i nieheteronormatywności ze szczególnym naciskiem na pomoc osobom transpłciowym. Jagoda na swój kanał zaczyna już nie tylko wrzucać covery japońskich piosenek, ale również zaczyna mówić o społeczeństwie. Podejmuje kontrowersyjne tematy, jak np. tatuaże w Japonii czy japońska społeczność LGBT. - Wtedy dla ludzi z Karachana przestałam być waifu. Pisano, że jestem lewacką kurwą, która zrobiła ze swojego ciała brudnopis. To, że jeden z użytkowników "nie chciałby mnie nawet zgwałcić", miało być dla mnie obrazą.
- W trakcie studiów Jagoda zaczęła interesować się alternatywnym modelingiem. Mając kolorowe włosy i tatuaże, pozowała do zdjęć i podczas pokazów mody. Traktowała to jako rozrywkę i przygodę. - W trakcie pandemii zaczęło mi tego brakować, więc zaczęłam fotografować się sama. Wstawiałam zdjęcia i filmy w gorsecie, który reklamowałam. Wstawiałam również zdjęcia i filmy dotyczące treningów. Co jakiś czas wstawiałam zdjęcia, gdzie pokazywałam efekty treningu brzucha czy pupy. Na tych zdjęciach byłam jednak zawsze ubrana. Gdybym była naga, nie mogłabym ich opublikować na Instagramie.
- Autocenzura i pierwszy atak
- Jagoda zaczęła studia na piątym roku psychologii i powoli zaczęła rozglądać się za pracą. Życie szybko pokazało, że absolwentka bez dodatkowych kursów może znaleźć pracę jedynie w przedszkolu albo szkole. - Nie było to dla mnie problemem, ponieważ interesowałam się pracą z dziećmi. Wiedziałam jednak, że będę musiała wpisać się w rolę nauczycielki i wszystkie społeczne normy. Zaczęłam usuwać zdjęcia z instagrama, na których widać było moje tatuaże i odsłonięte ciało. Ostatnie posty zniknęły na wiosnę tego roku.
- Jagoda przefarbowała włosy na neutralny kolor i kupiła zestaw koszul, które zakryją jej tatuaże. We wrześniu została psycholożką w jednej z warszawskich podstawówek. Na Instagramie zamieściła zdjęcie ze szkolnego gabinetu. Niedługo później prawicowy profil na Facebooku zestawił to zdjęcie z innym, które Jagoda zamieściła w lutym 2020 roku. - Na zdjęciu stoję bez koszulki, mam na sobie bokserki i palę. Nieuczesana, bez makijażu. To była moja parodia walentynek - mówi Jagoda.
- "Rozbieram się przed kamerką. Pracuję pięć godzin dziennie, zarabiam 20 tys. dolarów"
- ZAPISZ NA PÓŹNIEJ
- Zestawione fotografie na Facebooku opatrzono opisem "uczeń szkoły może skorzystać z pomocy pani psycholog, a potem wejść na jej onlyszajsa (portal OnlyFans znany jest z możliwości publikacji płatnych nagich zdjęć - red.) i popatrzeć na jej wdzięki oraz jak jara blanty". - Poprosiłam profil, który to opublikował, o wysłanie linku do mojego profilu OnlyFans. Post zniknął po kilku godzinach. Bo konta na OnlyFans nigdy nie miałam.
- Kobieta z telefonem.
- Kobieta z telefonem. Rys. Gary Waters / AP / Ikon Images via AP
- Karachan poznaje lokalizację szkoły
- Sprawa chwilowo ucichła, ponieważ hejterzy Jagody nie wiedzieli, gdzie pracuje. Zmieniło się to w połowie września, kiedy szkoła udostępniła w internecie pełną listę pracowników. - W niedzielę, 18 września, dowiedziałam się, że użytkownicy Karachana planują na mnie rajd. Ludzie na forum zmawiali się, co trzeba wysłać szkole, abym została zwolniona - mówi Jagoda.
- Wpisy na Karachanie udało jej się zarchiwizować przed ich usunięciem. Przedstawiamy tylko kilka z nich: "pomysł powiadomienia rodziców jest top klasa, bo jakby wkurwieni zaczęli dobijać się do szkoły telefonami, ewentualnie do ordo luris, to już byłaby naprawdę gruba sprawa", "nie zapomnijcie zaznaczać, że to osoba ze społeczności LBGT i że minister Czarnek zapewniał, że nie będą miały one wstępu do szkoły", "szkoda mi tej kurewki, ale z drugiej strony, to pewnie by na mnie nie napluła nawet więc ch... jej w dupę".
- Zanim zdjęcia zostały wysłane do dyrekcji, użytkownicy do zdjęć Jagody dodali znak wodny ze strony OnlyFans. Portal ten jest znany przede wszystkim z nagich zdjęć kobiet, do których dostęp zdobywa się, wpłacając pieniądze. Użytkownicy zrobili to po to, aby zarzucić Jagodzie "sprzedawanie się". Kolejną bronią użytkowników Karachana były zdjęcia stworzone przy użyciu programów graficznych i sztucznej inteligencji. Na przerobionych zdjęciach Jagoda jest całkowicie naga.
- "Na szparagi jedź, Niemcy czekają". Jak wylewa się morze hejtu wobec nauczycieli
- ZAPISZ NA PÓŹNIEJ
- W pewnym momencie jeden z użytkowników Karachana dzieli się na forum swoimi przemyśleniami. "Kurwa, obawiam się nieco, że skoro to słynne miasto stołeczne Warszawa to postępowe grono pedagogiczne może stanąć w jej obronie". Być może właśnie z tego powodu decydują się na kolejny krok. Na forum pojawił się sfingowany zrzut ekranu z portalu, którego Jagoda rzekomo używa do pracy seksualnej polegającej na spotkaniach z klientami.
- - Jedno z bardziej odsłoniętych zdjęć, jakie opublikowałam na Instagramie, opatrzyłam opisem, w którym spisałam swoją historię związaną z chorobą anoreksji. To był mój manifest, ponieważ jeszcze kilka lat temu ciało stanowiło dla mnie temat tabu. Dużo dziewczyn dziękowało mi za podzielenie się historią. Jednak te wszystkie zdjęcia zostały pozbawione kontekstu - mówi Jagoda.
- Lata archiwizacji zdjęć
- Pakiet zdjęć Jagody oraz zarzutów o to, że skupia swoją działalność na pomocy osobom nieheteronormatywnym, został wysłany do szkoły. Użytkownicy forum zmawiali się także, aby wysłać zdjęcia do uczniów szkoły i ich rodziców. Jeden z anonimów proponował nawet rozwieszenie sfingowanych zdjęć w okolicy szkoły, aby zobaczyły je dzieci. - Byłam spanikowana. Wiele z tych zdjęć było opublikowanych na moim story, co oznacza, że powinny "zniknąć" po 24 godzinach. Jednak ci ludzie mieli zarchiwizowane nawet rzeczy sprzed kilku lat.
- Dzień po rajdzie Jagoda poszła do szkoły, w której pracuje, i złożyła wniosek o rozwiązanie umowy. - Wiedziałam, że jeśli nie odejdę, to ludzie z Karachana nie odpuszczą szkole. Myślę, że byli gotowi wysłać zdjęcia do dzieci i ich rodziców. Podjęłam decyzję o tym, że odejdę sama - mówi. Warszawscy urzędnicy potwierdzają, że Jagoda nie została zwolniona, ale odeszła sama. Karachan dopiął swego.
- Ekspresowe śledztwo prokuratora
- Sprawa została zgłoszona na policję w dniu, kiedy Jagoda dowiedziała się o planowanym ataku. Niedługo później śledztwo rozpoczął prokuratur Bartosz Lewandowski. Dochodzenie prowadzone było z art. 190a par. 1, art. 190a par. 2 i art. 212 par. 2 Kodeksu karnego. Przestępstwa z tych artykułów dotyczą m.in. nękania, podszywania się pod inną osobę oraz pomówień.
- Prokuratura zajmie się hejterem dr. Bartosza Fiałka. Lekarze chcą, by sprawców ścigano z urzędu
- ZAPISZ NA PÓŹNIEJ
- Śledztwo zostało umorzone 27 września, po niespełna 10 dniach od wysłania materiałów do szkoły. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, stwierdza, że powodem umorzenia był brak znamion czynu zabronionego, brak danych dostatecznie uzasadniających popełnienie czynu i niewykrycie sprawcy. - Serwis Karachan.org należy do portali darknetowych, wobec czego brak jest możliwości skutecznego wystąpienia z zadaniem podania danych do określonego operatora - mówi rzeczniczka prokuratury.
- Piotr Kukla, członek zarządu Krajowego Instytutu Cyberbezpieczeństwa, tłumaczy, że darknetem nazywamy wycinek internetu, który jest niedostępny z poziomu zwykłej przeglądarki. Jego strony bardzo często używane są do zakupu skradzionych danych, broni i narkotyków, a transakcji dokonuje się przy użyciu kryptowalut. - Karachan nie jest jednak częścią darknetu i aby dostać się na portal, wystarczy obejść kilka kroków, które odpędzają przypadkowych internautów. Rzecz w tym, że zdecydowana większość jego użytkowników korzysta z sieci Tor, która uniemożliwia zlokalizowanie użytkownika. Osobiście nie znam przypadku, kiedy ktoś zostałby pociągnięty do odpowiedzialności za działalność przy użyciu Karachana - mówi ekspert.
- Imię bohaterki zostało zmienione na jej prośbę.
Add Comment
Please, Sign In to add comment