legatmichau

Pielgrzymka do marketu

Apr 7th, 2018
69
0
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
text 2.70 KB | None | 0 0
  1. Dzień zapowiadał się bardzo niewinnie, taki typowy sobotni poranek tylko z kaca nie miałem, bo czasami trzeba odpocząć od chlania. Po porannej fajce stwierdziłem, że w sumie nudzi mnie palenie tego samego smaku papierosów każdego dnia, dlatego poszedłem do najbliższego sklepu po aromat tytoniowy. Oczywiście kurwa nie było go, wiec wyszedłem ze smutku zapalić przed sklepem (każda wymówka, żeby skrócić życie, jest dobra :3). Nabijam sobie fajkę oparty o sklep marki kerfur i widzę, że zza rogu wychodzi on. Król życia dumny niczym paw Janusz. W typowej dla siebie pozycji, czyli wygięty lekko do tyłu, żeby lepiej podkreślić jego brzuch bogactwa. Jego wzrok mówił, jaki to on jest bogaty. JE MIĘSO 3 RAZY DZIENNIE I TO NIE JAKIEŚ PARÓWECZKI, TYLKO KURŁA SCHABOWE! Obok niego idzie Grażynka. Ubrana w wiosenny szal w kolorach wymiotów na kacu i z dodatkiem niebieskiego. Również jej kroki sugerują, że jej ukochany mąż król dżungli postrach szos w swoim pasacie 1.9 tdi zrobi rozpierdol w sklepie, podkreślając jaki jest bogaty. Do około nich krąży grupka gówniaków. Odpierdalają coś, biją się jak to dzieci, ale nie odchodzą za daleko, bo pewnie brzuch Janusza wytworzył swoją własną grawitację. Ej kurwa co się dzieje. CO JEST DO CHUJA??? Za nimi widze kolejną parę wonsaczy i kolejną. Wyglądali razem jak pielgrzymka. Ok. 100-150 osób. Każdy w wieku mocno podeszłym albo poniżej 7 lat. Czuje, że będzie się działo, bo weszli do sklepu. Dopalam do końca i wchodzę za nimi, bo w sumie Żuberka bym sobie walnął przed kompem. Kojarzycie typowych polskich turystów na wakacjach za granicą? Albo te typowe odgłosy w zoo obok szympansów? Tutaj była kumulacja tego. Gdyby się podłożył ich do wzoru πr^2 to w sumie chuja byśmy osiągnęli jednak ich POLSKOŚĆ emanowała na kilometr xD a wracając do tematu. Obraz sklepu po minucie przebywania ich w środku wygląda niczym postapo. Ochroniarz popatrzył na mnie wzrokiem smutnego kota błagającego o śmierć. Ciężko było nawet usłyszeć klimatyzację i rozmowy osób, które stały kawałek ode mnie, bo dźwięk nosaczy w ich środowisku zagłuszał wszystko. Po przejściu przez pikające bramki bezpieczeństwa w głąb mordoru poczułem zagrożenie. dzieciaki dorwały wózki bo sklep bogaty to nie trzeba wsadzać 2zł i urządzały wyścigi wzdłuż alejki. długo nie trzeba było czekać na reakcje rodziców bo jeden debil stwierdził że zepchnie przeciwnika w regał z psią karmą. pomimo małych rozmiarów dzieciaki potrafiły rozpędzić dosyć mocno te wózki więc w momencie zderzenia 10kg worek z karmą ROZPIERDOLIŁ SIE w promieniu kilku metrów. wybuch wyglądał prawie jak bomby atomowej.
Add Comment
Please, Sign In to add comment