legatmichau

wykopki z mirasem

Feb 20th, 2018
220
0
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
text 3.54 KB | None | 0 0
  1. Jako mały anon jeździłem sobie do ojca, który mieszkał na wsi. Mieszkał w takim małym blokowisku, ale jego rodzina już rozrzucona po całej wiosce. Jedna osoba, którą nazwijmy Wujas miras miała spore gospodarstwo rolne, czyli jakieś 2 poniemieckie stodoły i traktor, ale tbw. ogólnie miras był esencją typowego polaka. Miał kształt cebuli, bo tak mu brzuch wyjebało, prawie łysy i dostojny wąs, który całą wioską trząsł. Pojechałem kiedyś w wakacje do niego na tydzień. Oczywiście, od razu mówi, że co się w domu kisić będziemy lecimy do Wujasa, bo pewnie potrzebuje pomocy. Wujas jako prawdziwy Polak pachniał wczorajszą delegacją. Perfumy tzw. szato de jabol. Jak przyjechaliśmy to dostałem od ojca nóż i kazał wypierdalać, rzucać w jakieś drewna albo kurczaki to obiad będzie a on w tym czasie poszedł gadać z Wujasem. Po ok godzinie Wujas wychodzi i stoi w klapeczkach, jeansach oraz podkoszulku upierdolonym musztardą, oraz tłuszczem z kiełbasy. zaczesuje dumnie wąsa i mówi do mnie „ej gówniak chcesz jechać, pomóc Wujasowi w polu?” ja, jako że i tak nie miałem do roboty a tam może być zabawa to się zgodziłem. Wsiadamy do traktora ja miras za kierownicą i jakiś cioteczny szwagier od strony wujka ojca matki... chuj wie kim on był, ale bolcował ciotkę więc prawie jak rodzina. zamiast jechać prosto na to pole zajechaliśmy pod sklep. miras wyskoczył i ucieszony wrócił z jakąś butelką. Jako 8latek nie wiedziałem co to było, ale pewnie sobie wodę kupił, bo pełne słońce i ciepło. Chowa gdzieś w traktorze butelkę i jedziemy. po dotarciu na miejsce ja z tym typem bierzemy motyki i Wujas tłumaczy, że trzeba sprawdzić jak kartofelki się trzymają a on w tym czasie coś musi ogarnąć w traktorze. No luzik to sobie przez dobre 5 min kopiemy w odległości 30m od traktora, ale wujas nie wychodzi to idziemy sprawdzić, czy jeszcze żyje. Ta butelka, o której wspominała okazała się połówką wódki, którą ten debil wypierdolił na hejnał i ledwo kontaktował. Na dworze 30 stopni cień jedynie w domach a ten bez zapitki ciepłą wódkę zeruje. No kurwa debil... typo, z którym byliśmy zarządził powrót. Do jego gospodarstwa było ok 500m do tego droga polna prowadziła prosto do niego. Próbuje usiąść za kierownicą, ale nie kurwa, bo TRAKTOR JEST MIRASA I TYLKO ON KURWA BĘDZIE PROWADZIŁ. Tamten zrezygnowany patrzy na mnie, ja wzruszam ramionami i pytam, czy wracamy w końcu. Daliśmy mirasowi za wygraną, bo raczej nikt nas nie złapie. Siedzimy już w traktorze i wracamy powoli. Wyobraźcie sobie prostą, a następnie nałóżcie na nią sinusoidę. tak dokładnie wyglądała trasa traktora. Po prawej i lewej pola gryki. ja już wystraszony, bo tamci się trochę szarpią o kierownice otwieram drzwi, wyskakuje z traktora i spierdalam w pole bo strach z debilami jechać. Jak zareagował Wujas? O KURWA MŁODY ZARAZ UMRZE JEDZIEMY ZA NIM! Ja spierdalam przez pole a ten pełny zwrot i jedzie kurwa za mną. wiecie może jak gryka jest twarda? Jak pierdolone drewno.tak jak byś zasadził pole patyków kurwa. Spierdalam najszybciej jak potrafię nie patrząc na to, że już cały kurwa krwawię przez te jebane pole, ale chuj lepsze to niż zostanie nową maskotką w zderzaku tego traktora. typo na szczęście ogarnął po chwili co tamten zjeb robi i zapierdolił mu na tyle mocno w ryj, że Wujasowi urwało film i staje na drodze. Ostrożnie podchodzę do nich a ten mówi, że jedzie szybko odwieźć tego zjeba i żebym się przeszedł, bo blisko. i tak się żyje na tej na wsi.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment