Guest User

Untitled

a guest
Jan 29th, 2015
213
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
  1. :<Wyladowal na plycie bardzo lekko, zwinnie - wygasil silniki plecaka i upewnil sie, ze oba pistolety zwisaja przy jego pasie>
  2. Redge Leecken:Otwieraj drzwi albo Cie rozpierdole!
  3. Redge Leecken:A nie, to my jestesmy w srodku, pomieszaly mi sie role komando!
  4. :Ja mam otworzyc? <Rzucil skonsternowany, przystepujac do sciagania helmu>
  5. Redge Leecken:Taa. Otwieraj albo wywazymy drzwi.
  6. Adept|Jreg'iroul'iargerki:O kurwa...
  7. :<Mocuje sie z zaciskami przez kilkanascie sekund - nim ostatecznie odbezpiecza helm>
  8. Padawan|Fenderus:<nie powstrzymal ciezkiego rechotu. Obrócil sie i trzyma sie za usta. Walczy z ciezkim rechotem i smiechem totalnego rozpieprzenia. Jest zupelnie rozwalony.>
  9. Adept|Jreg'iroul'iargerki:To jednak podpory nie pomoga. <Zmierzyl wzrokiem przybysza.>
  10. :Witam serdecznie. <Skinal luzno glowa, nim powiódl wzrokiem po calej trójce - bardzo szybko, choc bez krzty nerwowosci>
  11. Redge Leecken:Bry. Giro, do Ciebie.
  12. Redge Leecken:Rodzina.
  13. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Eee...
  14. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Niee...
  15. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Chyba...
  16. Padawan|Fenderus:Czy my sie juz... Nie spotkalismy? <po kilkunastu sekundach sie opanowal i pyta spokojnie, podejrzliwie>
  17. :<Usmiechnal sie slabo, z delikatnym politowaniem - lustrujac Chissa przenikliwym spojrzeniem>
  18. :<Zmarszczyl czolo, wlepiwszy ciekawski wzrok w Fenderusa> Tak, chyba tak! Onderon? <Spytal beztrosko>
  19. Padawan|Fenderus:Taak. Usmazylismy Alana Bastada razem... W pewnym sensie.
  20. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Fenderus...
  21. Redge Leecken:No generalnie to milo pana widziec, chyba. Bo nie wiem, czy pan tutaj w celach intruzowych, czy towarzyskich.
  22. :Oh. Bastard.
  23. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Przedstawilbys... kolege.
  24. Redge Leecken:Podalbym reke, ale Fender musialby mnie podtrzymywac.
  25. :W celach informacyjnych, scisle ujmujac.
  26. Redge Leecken:A. To spoko, mamy tu sporo mapek Prakith.
  27. :Mlest'isoth'vrasdu - choc zadne z Was nie zapamieta tego imienia za pierwszym razem. Niemniej jednak, milo poznac.
  28. Adept|Jreg'iroul'iargerki:JA zapamietam...
  29. Padawan|Fenderus:No, Redge... To jeden z ludzi którzy pracowali w oddziale, umm, *Dowódcy Neila od Mandalorian*.
  30. Padawan|Fenderus:Tak ogólnie.
  31. :Szkoda, ze w tak... nieciekawych okolicznosciach. <Wyslawia sie bardzo plynnie, z eleganckim, wywazonym tonem - sprawiajac wrazenie dobrze ulozonego, o nienagannych manierach>
  32. :<Jego postawa sugeruje wzgledny spokój, zrelaksowanie - choc wzrok zdaje sie przenikac wszystko, co staje na jego drodze>
  33. :Tak jest, potwierdzam slowa Padawana.
  34. Padawan|Fenderus:Generalnie budynek jest pod tak twarda ochrona, ze na spokojnie mozemy Cie wpuscic do srodka. W sumie nawet lepiej, bo nikt nic nie widzi.
  35. Padawan|Fenderus:<mówi tak samo bardzo spokojnie, totalnie neutralnie>
  36. :Jestescie pod obserwacja Vongów? Wiem, ze stacjonowala tu Vensling - nie przyciagnela ich tu za soba?
  37. Redge Leecken:Potwierdzam. Bart sie obudzil z godzine temu. <Odgial glowe i wskazal na dalszy korytarz>
  38. Redge Leecken:Niee. Znaczy, ze trzech wpadlo ostatnio, ale nasz droid zmienil ich w gówno.
  39. Adept|Jreg'iroul'iargerki:No dobrze, Tisoth...
  40. Redge Leecken:A droidy sa ogólnie pewne, ze obserwacji bliskiej za bardzo tu nie ma... Ale jakas z daleka moze byc.
  41. Padawan|Fenderus:To co, chcesz do srodka?
  42. :Jasne, czemu nie. Choc powietrze jest niezwykle przyjemne - móglbym stac tutaj caly czas. <Usmiechnal sie szczerze, po czym skinal glowa i postawil pierwszy krok przed siebie>
  43. Redge Leecken:Noo. Prakith pod tym katem rzadzi.
  44. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Powiedz no...
  45. Padawan|Fenderus:No dobra. Wiec w czym generalnie rzecz? <zapytal luzno, spokojnym glosem, bez wiekszego wydzwieku>
  46. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Co robisz z wlosami? Zawsze chcialem tak zaczesac, ale to cholernie niewykonalne...
  47. Redge Leecken:<Odkustykal na boki z wyraznymi problemami, poruszajac sie na swych podporach, potrzebujac obu do zastapienia uszkodzonej nogi - az osuwa sie pod sciana z ulga>
  48. Adept|Jreg'iroul'iargerki:<Spoglada zaciekawiony na Chissa, przez caly czas wpatrujac sie na jego glowe.>
  49. :<Przez ulamek sekundy na jego twarzy widnialo jedynie zdziwienie i zaskoczenie - dosc szybko jednak odpowiedzial na zadane pytanie> Suszarka, matowa pasta do wlosów i lakier.
  50. :Helm dobrze przygladza swoja droga.
  51. Padawan|Fenderus:Musisz przycinac normalnie wlosy z tylu, ale z przodu dac im troche zarosnac.
  52. :Ale... do rzeczy. <Mruknal nieco ciszej, skonfundowany>
  53. Adept|Jreg'iroul'iargerki:No wlasnie jak robilem pasta, to mi nie wychodzilo...
  54. Redge Leecken:No wlasnie. Porady stylistyczne ja tam proponuje na potem.
  55. Redge Leecken:Jak rzeklby Mistrz Alseif - ja to mysle ze!
  56. Padawan|Fenderus:<parsknal krótko>
  57. :Wiem gdzie znajduje sie Neil Danadris. Pewnie chcielibyscie wiedziec jaki spotkal go los.
  58. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Zjedzony...
  59. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Pokasany...
  60. Padawan|Fenderus:<opuscil rece odruchowo i skierowal wzrok sporo powazniej na Chissa>
  61. Padawan|Fenderus:Watpie. <rzucil szybko i cicho>
  62. :Mówie tu o Dziewietnastce. Mój szef... cóz, ciezko okreslac go dalej mianem czlowieka. <Przyznal posepnie, z delikatnym skinieciem glowy>
  63. Adept|Jreg'iroul'iargerki:To watpliwe. Moj mistrz by sie tak latwo nie dal...
  64. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Ah...
  65. Adept|Jreg'iroul'iargerki:TEN Neil...
  66. Padawan|Fenderus:Dziewietnastka, klon - *nasz* Neil.
  67. Padawan|Fenderus:Oryginal... Mando.
  68. Padawan|Fenderus:<rzucil szybko>
  69. Adept|Jreg'iroul'iargerki:No... a jak ja powiedzialem?
  70. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Dobra, z reszta, nie wazne.
  71. :Mandalorianie to... dziwna kultura... <Zaczal powoli, dobierajac slowa ostroznie, z rozwaga>
  72. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Ale maja Beskar...
  73. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Szkoda, ze nie umieja z niego korzystac przyzwoicie...
  74. :Choc inwazja Vongów na Galaktyke sie rozpoczela, to wciaz nalezy zapewniac tej zgrai odpowiednia rozrywke, nieustanne wyzwania.
  75. Padawan|Fenderus:Wiemy. Z tego co mówisz wynika, ze sam widzisz, ze Twój szef... Zszedl na psy.
  76. :Rozumiecie, co mam na mysli? To podobne do zabawiania dzieci.
  77. :Jesli chcesz utrzymac je pod wzgledna kontrola - musisz dac im cos do zabawy.
  78. Redge Leecken:No, proste. To banda popapranców, którzy dodaja tone idei do zabijania sie nawzajem i ataków na innych.
  79. :Wodzisz je za nos stosujac bardzo proste, prymitywne sztuczki, podchody.
  80. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Dokladnie.
  81. Redge Leecken:Innymi slowy, to tacy, którzy musza cos miec do zabijania, zeby sie nie wkurwic.
  82. Redge Leecken:Tak jak Jedi musza miec kogos do ratowania, zeby sie nie wkurwic.
  83. Padawan|Fenderus:Tak, nasz komandos podsumowal to... W swojej lopatologicznosci miodnie.
  84. :Zaskakujaco trafne.
  85. :Dziewietnasty jest obecnie... taka zabawka.
  86. :Ostatni klon, najlepszy ze wszystkich, który nie pozyje juz dlugo, starzejacy sie w nienaturalnym tempie z kazda chwila...
  87. :Walczy na arenie w jednej z kryjówek Mandalorian - mierzac sie kolejno z ochotnikami, których nie brakuje.
  88. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Tak myslalem...
  89. :Kazdy czeka na dzien, w którym klon bedzie na tyle slaby, by w koncu ulec. Kazdy chce zostac okrzykniety bohaterem, pogromca Jedi.
  90. Padawan|Fenderus:<otworzyl szeroko oczy. Pokiwal szybko glowa, troche nerwowo>
  91. :Eksploatacja Waszego Rycerza siega zenitu. Mysle, ze dwa tygodnie w tym tempie to maksimum, na jakie go stac.
  92. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Moj mistrz to twarda sztuka. Wytzymalby nawet 3 tony gowna Ranconow...
  93. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Tylko dwa tygodnie?
  94. :Tak sadze - na podstawie tego, co widzialem na wlasne oczy.
  95. Padawan|Fenderus:Opiekun, trener, nie mistrz. <wtracil wolno i pokrecil lekko glowa>
  96. Padawan|Fenderus:Dobra. Sprawa jest prosta.
  97. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Oj...<Ponownie sie skrzywil, sprawiajac wrazenie przejetego losem swojego opiekuna.>
  98. Padawan|Fenderus:Dajcie mi ta pierdolona skurwysynska arene.
  99. :To nie takie proste.
  100. Redge Leecken:I mi. <Kiwnal zamaszyscie glowa, mówiac pewnie, radosnie, lekko>
  101. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Fenderus, obawiam sie ze w pojedynka nie zdzialasz wiele...
  102. :Wejscie tam jako Jedi to slaby pomysl. Otwarty atak - równiez.
  103. Padawan|Fenderus:Mamy tu stara zbroje mando.
  104. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Nawet z Redgem, ktory i tak sam w sobie, gdyby mial noge, to rozpieprzylby Yuuzan Vongow i zlego Neila jednym pierdnieciem..
  105. Padawan|Fenderus:Plan jest prosty. Wpadniemy jako anonimowi wojownicy szukajacy chwaly.
  106. Padawan|Fenderus:Nawalimy mu do nieprzytomnosci.
  107. Padawan|Fenderus:I spieprzamy.
  108. :Jeden na jednego.
  109. :Osoby spoza kregu nie moga od razu walczyc.
  110. :Musza zmierzyc sie z innymi, slabszymi - by udowodnic swoja wartosc.
  111. Redge Leecken:Dobra. Jeden na jednego. Bron, forma walki?
  112. Redge Leecken:Wszystkie chwyty dozwolone?
  113. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Jak to Mando - pewnie uzywaja splow i innego gowna..
  114. :Tylko i wylacznie wibroostrza w polaczeniu z walka wrecz.
  115. Adept|Jreg'iroul'iargerki:O...
  116. Adept|Jreg'iroul'iargerki:To teraz mnie zdziwili..
  117. Padawan|Fenderus:Szlag. Redge, odpadasz.
  118. Redge Leecken:Walka na miecze? No... Gorsza sprawa.
  119. Padawan|Fenderus:Walka na miecze to nie problem, jesli nie wykryja ton Mocy w Mistrzu Barcie.
  120. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Mando przeciez nie sa wrazliwi na Moc... nie?
  121. :Z tego co wiem, w bazie *zawsze* przebywa choc jedna istota wrazliwa na Moc.
  122. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Ah...
  123. Padawan|Fenderus:Niedobrze. Sadze, ze osobe potegi Mistrza czuc na kilometr.
  124. :Czasami jest to sam Neil, czasami Abren, Kevari zdechl, wiec juz nie, Carla srednio co trzeci dzien, jesli moje obserwacje sa nadal aktualne.
  125. Redge Leecken:Zapytajcie samego Barta. Jesli on nie wie, jak ukryc wrazliwosc na Moc, to nikt nie wie. A, jest tez druga opcja...
  126. Redge Leecken:Fender, Fender. Walka na miecze, zero Mocy, udawanie kogos innego. Mówi Ci to cos?
  127. Padawan|Fenderus:<usmiechnal sie szeroko jak dziecko i zaraz pokiwal glowa> Co z androidem?
  128. :Nie wiem. Nie jestem wrazliwy na Moc, nie wiem czy mozna odróznic takie urzadzenie od czlowieka. <Pokiwal glowa i rozlozyl rece na bok>
  129. Padawan|Fenderus:Ja tez. Dowiem sie juz jutro, od Mistrzyni Elii...
  130. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Sadzac po tym, co ma ten ktos... to raczej watpliwe..
  131. Redge Leecken:Tak czy siak, opcje sa w takim razie trzy. Którys z Was, który pewnie mniej smierdzi Moca, albo Bart, albo wasz metalowy rozpierdalacz.
  132. Adept|Jreg'iroul'iargerki:TO w koncu moj opiekun...nie?
  133. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Gdybym tylko wydobrzal... <Powiedzial do siebie jakby przepelniony nadzieja.>
  134. Padawan|Fenderus:Opiekun sam w sobie to tam tylko nadzorca od zaliczen i trener, trenujacy jednego z dziesiatek takich. Zadnych szczególnych wiezi z Rycerzem Neilem przez samo to bym nie mial, to nic nie znaczy... Mam, bo jest czlowiekiem jakim jest, nie przez przydzial p
  135. Padawan|Fenderus:pod nadzór. <zasmial sie szczerze>
  136. Adept|Jreg'iroul'iargerki:WIesz, nie mam zamiaru zatrzymywac sie na poziomie Adept-Opiekun...
  137. Padawan|Fenderus:Jest jeszcze taka opcja, ze to pulapka, wkret, cos planowanego, i tak adlej. Jak to ostatnio... zwykle.
  138. :<Odpial od pasa niewielkich rozmiarów urzadzenie - operuje nim nieco niezgrabnie, zwlaszcza w rekawicach>
  139. :To uzasadnione podejrzenia. <Spojrzal wprost na Aqualisha, nim podjal dalej> Sadze jednak, ze moja postawa dosc jasno sugeruje po czyjej stronie stoje.
  140. :Komu moge przeslac koordynaty? <Rozejrzal sie na boki>
  141. Padawan|Fenderus:<wzruszyl luzno ramionami> Status opiekuna ma tyle do relacji, co nic, kazdy trenowal takich tony. Jak cenisz go jako czlowieka, to inna sprawa, ale 'to w koncu mój opiekun'... no, nic nie znaczy. <mówi szczerze, wzrusza ramionami i znowu
  142. Padawan|Fenderus:i znowu patrzy na 'drugiego' Chissa>
  143. Redge Leecken:Mozesz dac mi. Jutro jak najszybciej zostawie je komus z mistrzów. <Oznajmil po szybkim namysle, wyciagajac do Chissa stary, wojskowy datapad - wielki, toporny>
  144. Redge Leecken:Fender ma holodate po dwóch pozarach, upadkach i odstrzeleniu obudowy.
  145. :<Operuje swoim urzadzeniem mozolnie - przeslanie koordynatów zajmuje mu kilkadziesiat sekund - lecz wspólrzedne ostatecznie docieraja na datapad Redge'a>
  146. Padawan|Fenderus:Ty nie, bo nie brales notesu na misje tylko kradles ludziom z oddzialu. <wycedzil do Redga z kolezenska zlosliwoscia>
  147. :W porzadku - wobec tego to wszystko, co chcialem Wam przekazac. Macie jeszcze jakies pytania?
  148. Redge Leecken:Okej. Zapisane. <Od razu przeciagnal sie po posadzce, aby przysiasc obok Fenderusa - i móc pokazac koordynaty i jemu>
  149. Redge Leecken:<Wczytuje mape galaktyczna zapisana na cyfronotesie, aby odczytac uczniom dane koordynatów>
  150. Padawan|Fenderus:Chyba tak, jedno. Umiesz rozmawiac w vongijskim, czy jak to tam nazwac?
  151. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Coz, panowie... Udam sie na spoczynek.
  152. :Nie, nie potrafie.
  153. Redge Leecken:Concordia, kuwa. Samo serce systemów mandalorianskim...
  154. Adept|Jreg'iroul'iargerki:A co do Ciebie, kolego... oprocz zajebistego fryzu...
  155. Padawan|Fenderus:Concordia Dawn, ksiezyc Mandalory, jesli sie nie myle. Slabo juz pamietam...
  156. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Kogos mi strasznie przypominasz jeszcze.
  157. Redge Leecken:Kuwa, niezla masz pamiec do atlasu, Fender. Czasem mam wrazenie, ze z Bartem bys mógl walczyc.
  158. Adept|Jreg'iroul'iargerki:A, juz wiem. Moj ojciec wygladaj podobnie na zdjeciu slubnym...
  159. Padawan|Fenderus:Tez poszedl w zbroi i plecaku rakietowym? Respekt, wiedzial w co sie laduje.
  160. :<Przyczepil maly datapad do pasa; zabral helm, który sciskal ramieniem do boku przez caly czas>
  161. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Nie no, mial mundur...
  162. :<Usmiechnal sie delikatnie po ironicznej uwadze Fenderusa>
  163. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Rebelia, te sprawy...
  164. Redge Leecken:Jeszcze ode mnie pytania, ale troche wiecej. Cztery.
  165. Adept|Jreg'iroul'iargerki:Trzymajcie sie...
  166. :<Skinal powoli glowa, nim cala uwage skupil juz na Leeckenie>
  167. Padawan|Fenderus:Do zobaczenia, Giro... <powiedzial troche niemrawo, obecny myslami gdzie indziej>
  168. Redge Leecken:Moze troche leb bolec, bo dlugie... A, branoc, elo! <Zawolal beztrosko, luzno, z dziecieca serdecznoscia, nim objal wzrokiem pozostalych>
  169. Redge Leecken:Pierwsza sprawa. Czy ktos z was wie cos o tym, co zrobic z... Mówiac po Twojemu, Neilem dziewietnascie, zeby przestal gnic.
  170. Redge Leecken:Chodzi mi, no wiesz, o... Rozklad.
  171. Adept|Jreg'iroul'iargerki:<Idac korytarzem, najzwyczajniej zniknal sprzed oczu Redge'a i Fenderusa, zakrecajac za rog.>
  172. :Nie wiem, sir. Watpie, by regularni wojownicy mieli jakiekolwiek pojecie na ten temat.
  173. Adept|Jreg'iroul'iargerki disconnected with IP: 77.45.91.58:29070
  174. :Takiej wiedzy spodziewalbym sie jedynie po najblizszych Danadrisowi. Grupa wrazliwych, Vensling, Thion Starseed.
  175. Redge Leecken:Spoko, tak zem myslal. Sprawa numer dwa. Czym zajmuje sie ten caly... No, znalem go... Sam podales imie, wylecialo...
  176. :Nie moge jednak zagwarantowac, by *uczniowie* posiadali jednak taka wiedze.
  177. Redge Leecken:No... Kuwa. Na granatach tez sie znal, dlatego go lubilem... Fender! To ten, który u was byl i gral stuprocentowe niewiniatko, stuprocentowo przypadkowego kolesia bez zwiazku ze sprawa, na którego nawet polowac mogli tamci i który sprawial wrazenie...
  178. Redge Leecken:Sto procent normalnego typka.
  179. Padawan|Fenderus:Hebran! Echani, dawny Padawan.
  180. Redge Leecken:O. Ten ten.
  181. :Abren dowodzi niewielkim oddzialem Mandalorian, i nic wiecej poza tym nie wiem.
  182. Redge Leecken:Trzecia sprawa. Wiesz cokolwiek o tym calym Thionie? Poza tym, ze to wielki jak diabli super ktos za ta cala inwazja tych... mutantów?
  183. Padawan|Fenderus:O. Dobre pytanie, choc nie spodziewam sie tu niestety wiele...
  184. :Niestety nie. Jestem regularnym zolnierzem - podlegalem wylacznie Danadrisowi, nigdy nie mialem do czynienia z Thionem na stopie bezposredniej.
  185. Padawan|Fenderus:Wtrace sie z pytaniem trzecim b. Od kiedy wiecie, ze tu jestesmy?
  186. Redge Leecken:E, wtraciles sie z czwartym, bo to samo chcialem.
  187. :Vensling spotkala na Prakith dziewietnastke, zranila go dosc powaznie. Zdalniak sledzil go przez caly czas.
  188. Padawan|Fenderus:<rozlozyl przepraszajaco rece>
  189. Padawan|Fenderus:Okej... No to juz wiemy. Cóz, i tak trudno dostac sie na szczyt gór po kryjomu i obserwowac tu cos.
  190. Redge Leecken:Nooo. Ale dobra, to w takim razie wszystkie pytania. Trzeba ogarnac, czy jest jakas dobra metoda, aby Jedi przerobil sie na... nie-Jedi.
  191. Redge Leecken:<Z uzyciem swych podpór, powraca mozolnie do pionu - jak na brak prawej nogi, radzi sobie niemalze znakomicie, lecz ruch sam w sobie jest i tak kaleki, ciezki, wolny>
  192. :<Sklonil glowe bardzo powoli, nim rozpoczal cichym tonem> Czas dziala zdecydowanie na Wasza korzysc. Poza tym...
  193. :Nie zrozumcie mnie zle, ale... nie jestem przekonany co do tego, by gra byla warta zachodu.
  194. Padawan|Fenderus:Mistrz Bart jest ranny. Co prawda zdrowieje juz znakomicie...
  195. :Mimo wszystko czulem sie zobligowany do przekazania Wam informacji. Co z nimi zrobicie - to juz wylacznie Wasza decyzja.
  196. Redge Leecken:A widzisz, stary. Cos Ci powiem, tak miedzy nami pancernymi.
  197. Redge Leecken:<Podchodzi blizej, kustykajac na obu podporach, zanim wlepia w Chissa spokojne, poblazliwe spojrzenie - mówiac z dziecieca beztroska, automatycznie, na jednym rozpedzie>
  198. Redge Leecken:Widzisz, gra za chuj nie jest warta zachodu. No za chuj. Marne szanse, on ledwo zipie, w sumie to wszystko chuj i biznes do bani. No nie?
  199. :Dokladnie tak.
  200. Redge Leecken:Ale widzisz, stary. Sa rzeczy, które robisz jako nieoplacalne, ale dlatego, ze tak trzeba. Bo to Twoja pieprzona przyszywana rodzinka i taka jest umowa, ze ratujecie sobie nawzajem dupe bez wyliczania kto bardziej sie komu poswiecil.
  201. Redge Leecken:Stad pieprzymy inwazje, naloty, najazdy, oplacalnosc wojen, srodków. Robimy swoje czy tego chcemy czy nie. Pieprzymy wszystko. I w tym sila, bo tego nic nie spieprzy. Bo kuwa jak bedziemy w czarnej dupie, dalej bedziemy próbowac, do upadlego.
  202. Redge Leecken:A nie, ze sprawa stanie sie slaba i nieoplacalna i pierdolniemy to w kat. I dlatego jestesmy tacy grozni przeciwnicy. Bo ujebiecie nam noge, to bedziemy was sami okladac tam co nam urwalo! <Zarechotal przyjaznie, radosnie, konczac zupelnie nieprzerwany!
  203. Redge Leecken:wywód>
  204. Padawan|Fenderus:Plus... To w pewnym sensie tez oplacalne. Kazdy z nas wie, ze moze liczyc na pomoc innych, nawet jesli bedzie kadlubkiem do konca zyciu na wózku inwalidzkim.
  205. Padawan|Fenderus:Kazdy wie, ze nigdy nie zostanie zostawiony na pastwe losu. kazdy wie, ze moze na nas liczyc w najczarniejszej dupie... I calosc przez to zyskuje, bo kazdy wie, ze oplaca sie tu trzymac.
  206. :<Pokiwal glowa bardzo powoli, tkwiac w zupelnym bezruchu, cicho - nim przemówil> Rozumiem Wasza motywacje. Wasz... *zespól* jest po prostu czyms na kszalt rodziny, czyms hermetycznym, zamknietym, gdzie jednostki sa ze soba scisle powiazane, lojalne i!
  207. :...oddane.
  208. :Nie spotkacie sie tutaj jednak z moja aprobata. Zostalem wychowany w zupelnie inny sposób, na calkowicie odmiennych wartosciach. Nigdy nie mialem rodziny, nikt nigdy nie byl mi wystarczajaco bliski na tyle, bym mial podejmowac wzgledem niego nieoplacalne
  209. :...dzialania.
  210. Padawan|Fenderus:Dokladnie. Mówiac to w wersji dla wyrachowanych: ratujac kogos, kogo sie nie oplaca ratowac i poswiecajac na to zbedne sily i ból, podbijamy sobie jako jednostce morale.
  211. Padawan|Fenderus:Bo kazdy nie boi sie isc na calosc, bo wie ze w najczarniejszej dupie zawsze dostanie pomoc.
  212. Padawan|Fenderus:Przez to morale jedostki idzie w góre.
  213. Redge Leecken:Stary. Mnie moja rodzina nienawidzi, ojciec posylal mnie cztery razy do psychiatryka, a matka zyczy mi smierci odkad wysadzilem swojego brata-debila.
  214. Redge Leecken:I ty mi mówisz o dysfunkcyjnej rodzinie? <Zarechotal>
  215. :<Sklonil delikatnie glowe, ze sladem aprobaty> Wciaz jednak to ogromne róznice na tle rasowym, na tle kultury, na tle calej przeszlosci. Sluzyles w wojsku Nowej Republiki?
  216. Redge Leecken:I to nie byle jak. Jestem pierniczonym elitarnym komando i kiedys usmazylem morde Keldynowi Ravenlocke... Pewnie nie znasz. <Wspomnial z glebokim, dziecinnym rozmarzeniem, zanim jego glos w sekunde wrócil do luznego, normalnego>
  217. Redge Leecken:Wiesz, rodzina która dziala inaczej i jest spaprana... Niewazne jaka rasa, jesli spaprana. Obaj mielismy, ze tak powiem... Inne rodzinki.
  218. Redge Leecken:Tak czy inaczej inna sprawa niz taki Fender tu obecny. Czy czlowiek, czy Aqualish...
  219. :Podejrzewam, ze sluzba w wojsku w pewnym stopniu wiaze Was, zolnierzy, jak rodzine.
  220. Redge Leecken:No ale, jak cale zycie tak funkcjonowales, to wiesz, wolniej sie przyzwyczaisz. Mi tam troche zajelo poczuc te... No, wiezi.
  221. Padawan|Fenderus:Tak, tu obaj macie racje. To, jak zostales wychowany, z czasem nie ma znaczenia, jesli trafisz we wlasciwe grono.
  222. :Przez cale zycie bylem najemnikiem - bliskosc, wiernosc, oddanie - to cos zupelnie mi obcego. I choc jestem w stanie zrozumiec motywacje, pobudki prowadzace do tej lojalnosci, tak sam nie jestem zdolny do przystosowania sie do takiego trybu zycia.
  223. Redge Leecken:E tam zdolny, niezdolny. Facet. Mam papiery z psychiatryka, a brata wysadzilem razem z chalupa.
  224. :Sadze, ze w pewnym sensie jestem po prostu uposledzony - zwlaszcza patrzac na to z Waszego punktu widzenia. <Przyznal z dyskretna nuta zwyklego rozzalenia, nim usmiechnal sie bardzo slao>
  225. Redge Leecken:Fender trafil w sedno. Kwestia czasu, dobrzy ludzie, i samo sie to robi.
  226. Padawan|Fenderus:Nie, nie jestes. Poza naprawde ciezkimi, ostrymi problemami, kazdy ma nature do budowania takich wiezi w normalnych warunkach.
  227. Padawan|Fenderus:Ty ich nie miales. Mozesz byc dla kogos tak samo cennym przyjacielem i ktos dla Ciebie, jesli w dobre miejsce trafisz.... Ty to bardziej miales pecha zyciowego.
  228. :Nie sadze, bym trafil kiedykolwiek do *odpowiedniego* grona. Nie wiem nawet, czy bym chcial - pewnie z przyzwyczajenia szukalbym takich grup, wsród ktorych spedzilem cale zycie.
  229. :Pokonanie swoich nawyków, opuszczenie tej... swoistej strefy komfortu, to po prostu cos ciezkiego. Nie mysle o tym, nie teraz. Szkoda zaprzatac sobie glowe. <Dodal nieco cieplej, usmiechnawszy sie skromnie>
  230. Redge Leecken:Trzeba wychodzic ze strefy komfortu, stary. Poszerzac horyzonty. Masz swój leb, jestes...
  231. Redge Leecken:No wlasnie, o, to, to!
  232. Redge Leecken:Widzisz, to jest jak z silka. To wyglada tak.
  233. Redge Leecken:Nie chce Ci sie, ciezko sie zebrac, nie masz ochoty, wysilek, boli, chujowo, potem miesnie bola. Bieda jak skurwysyn.
  234. Redge Leecken:Ale czujesz te postepy, czujesz ze idziesz do przodu i mimo wszystko idziesz dalej.
  235. :Dosc trafna analogia, przypuszczam.
  236. Padawan|Fenderus:Masz swoja moralnosc, swoje zasady, swój nie byle jaki leb. Stac Cie na to, jak Ci sie zachce.. A przyklad z silownia genialny. <wyszczerzyl zeby>
  237. :<Kiwnal pewnie glowa> Póki co - wracam do Mandalorian.
  238. :Chyba, ze macie jeszcze jakies pytania?
  239. Redge Leecken:Hmm. <Kiwa rytmicznie glowa, w chwili wyraznego zastanowienia - jego wzrok z beztroskiego, cieplego i przyjaznego zmienil sie w powazny i teatralnie skupiony>
  240. Padawan|Fenderus:Ja nic, ale... <wyjal swoja holodate i przeslal 'holomail' na najblizsze 'nowe' urzadzenie czyli notes Chissa>
  241. Padawan|Fenderus:Na wszelki wypadek, gdyby cos Cie naszlo. Kontaktuj sie.
  242. :<Zerknal w dól, majstrujac przy pasie, próbujac zerknac na ekran datapadu nie odpinajac go z zaczepu>
  243. Redge Leecken:O. Dobre. I w sumie jedynie jedno pytanie - nie widziales pojebanych skurwoli na górach odprawiajacych modly do Wszechojca Swietego Ampera czy innych gówien?
  244. :Dobry pomysl, bezposrednie spotkania - choc bezpieczne - nie zawsze sa mozliwe.
  245. :Nie. Choc wiem, ze na Prakith stacjonuje oddzial Mandalorian pod dowództwem pewnego Kel Dora.
  246. :Zajmuja sie dokladnie tym, o czym wspomniales. Badanie jakiegos kultu.
  247. Redge Leecken:Okej. No to, brachu, wiem juz wszystko. Podalbym Ci reke na pozegnanie, ale Fender musialby mnie trzymac, a ostatnio dosc mi ratowal dupska.
  248. Padawan|Fenderus:Za to ja moge za nas obu. <wyciagnal luzno swoja aqualishowa lape>
  249. :<Parsknal cichym smiechem, z delikatna nuta politowania> Nie ma sprawy. <Rzucil luzno, by tuz po tym chwycic za przedramie Fenderusa - zegnajac sie w nieco specyficzny sposób>
  250. Padawan|Fenderus:<usmiechnal sie z lekkim zdziwieniem, ale na pewno pogodnie> Udanej drogi w takim razie. W razie czego skrzynka holomailowa sluzyla mi tylko do spamu i jest zalozona lata temu, wiec nic podejrzanego.
  251. Redge Leecken:Szerokiej drogi! <Machnal pozegnalnie glowa, steknawszy przy zmeczeniu ruchem na podporach>
  252. :Moje mozliwosci kontaktu sa ograniczone - lecz w razie potrzeby, pozostaniemy w lacznosci.
  253. Padawan|Fenderus:Jasne. W razie czego sie nie krepuj, mamy tu szyfry gorsze od Prakseum.
  254. :Powodzenia w czymkolwiek, co planujecie. <Usmiechnal sie szczerze, przyjaznie; nalozyl na glowe helm sprawnie, szybko>
  255. Redge Leecken:Fajny typek. Pewnie moze w tym byc jakis fortel, przynajmniej tak do polowy... Ale generalnie sprawdzic to i tak trzeba. I po odzyskaniu Neila musicie go solidnie przetrzepac.
  256. Padawan|Fenderus:Tylko Mistrzyni Elia bedzie w stanie w ogóle spróbowac nagrzebac mu w glowie po powrocie... Ale sie zobaczy. Lepiej skuty w domu, niz tam u nich. Tylko problem pod tytulem kogo wyslac...
  257. Redge Leecken:Jak ukrycie Mocy odpadnie, to jestem do dyspozycji po wpieprzeniu mi protezy na szybko. Tylko ze na miecze bic sie nie umiem, wiec to lekki problem.
  258. Padawan|Fenderus:Mistrz Bart to najlepszy kandydat, nie ma co sie oszukiwac. A to ze ranny, to nawet lepiej... Wiarygodniej wypadnie <zasmial sie cicho>
  259. Redge Leecken:Ta, ale jesli nic nie wymyslicie, trzeba wziac mnie, albo... Hmm. Albo odetniemy Cie od Mocy i wyslemy, i tak jestes w niej chujowy, nie?
  260. Padawan|Fenderus:Ja Ci dam chujowego. <zacisnal zeby i podszedl blizej> Radze sobie jeszcze lepiej, niz Tranquil, i podobno zdarza mi sie od Siada nie odstepowac *za bardzo*.
  261. Redge Leecken:A, to mi sie popierdolilo.
  262. Redge Leecken:Dobra, stary. Sprawa jest prosta - lecisz jutro do pani Rycerz i ladnie pytasz co i jak.
  263. Padawan|Fenderus:Wczesniej zostawie o tym wiadomosc w naszej sieci wewnetrznej... i tak, jutro sie dowiem, co robimy z tym tematem. Chociaz na razie po co siec: jutro wyjasnie na miejscu.
  264. Padawan|Fenderus:A jak cos opracujemy, to dam to od razu wtedy...
  265. Redge Leecken:No. Twoja trenerka to najsensowniejsze zródlo poza Bartem, wiec jutro to ogarniesz. Ja poszukam Barta i tez mu to przekaze, ale o Mocy nie bede z nim pieprzyc, bo wiesz.
RAW Paste Data

Adblocker detected! Please consider disabling it...

We've detected AdBlock Plus or some other adblocking software preventing Pastebin.com from fully loading.

We don't have any obnoxious sound, or popup ads, we actively block these annoying types of ads!

Please add Pastebin.com to your ad blocker whitelist or disable your adblocking software.

×