Guest User

Untitled

a guest
Dec 6th, 2021
402
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
  1. 06.12.2021, 08:28
  2. Szumidlo
  3. Tranzycja Zenobii Żaczek, działaczki lokatorskiej: Do TVP przestano mnie zapraszać
  4. – A wcześniej miałaś wątpliwości?
  5.  
  6. – Czy chodzić do telewizji, która robi nagonkę na osoby LGBT? Dzięki temu, że chodziłam, mogłam pomagać eksmitowanym lokatorom. Ale oczywiście, że myślałam. Miałam ogromny konflikt wewnętrzny. Tylko że całe moje życie jest jednym konfliktem wewnętrznym. Pełne pęknięć, które próbuję posklejać.
  7.  
  8. 1. MOWA CIAŁA
  9. Pęknięcie pierwsze. Zenobia ma pięć lat, biegnie parkową alejką.
  10.  
  11. REKLAMA
  12. „A gdybyś był dziewczynką, tobyś się nazywała Marta" – mówi ni stąd, ni zowąd mama. Te słowa uderzają w nią z ogromną mocą.
  13.  
  14. „Tak" – myśli Zenobia. „Tak powinno być". Prosi mamę, by nauczyła ją chodzić w szpilkach. Mama się złości: „Tobie nie wolno".
  15.  
  16. Brat woła czasem: „Nie zachowuj się jak baba". Podobnie rówieśnicy, widzą coś w mowie ciała, w zachowaniu, zaczepiają.
  17.  
  18. REKLAMA
  19. – Mieszkaliśmy na Szmulkach, chyba najbardziej chuligańskiej części Warszawy, potem na Pradze-Północ. Nauczyłam się, że muszę reagować, żeby przetrwać. Raz pobiłam kolegę, który wołał „baba". Ale jednocześnie w mojej psychice zakotwiczyła się myśl, że samą siebie muszę zepchnąć głęboko. Zabraniałam sobie myśleć o tym, jak naprawdę się czuję – opowiada Zenobia.
  20.  
  21. Ale czyta komiks o X-Menach, widzi kadr, na którym mężczyzna zostaje przeniesiony w ciało kobiety, i czuje tęsknotę.
  22.  
  23. Zenobia: – Czytam też książki fantasy, takie, w których można zostać bohaterem – zamiast linearnej historii są numery paragrafów odsyłające do stron. Najchętniej wybieram te, w których można wcielić się w postać kobiecą, choć bohaterki były przedstawione stereotypowo: duże piersi, skóra lamparta, lwy trzymane na smyczy. Jednak przez większość czasu miałam to wyparte do podświadomości. Aż przyszło dojrzewanie i wszystko eksplodowało. Ogromny dyskomfort ciała. I myśl, że jestem chyba jedyną osobą na świecie, która ma coś takiego – mówi.
  24.  
  25. Najgorsze były lekcje wuefu. I pytania od ojca: „A kiedy będziesz miał dziewczynę?". Czuje wtedy, jakby wchodził jej w intymność butami i ją deptał. Z tego wszystkiego biorą się nerwice, nienawiść do samej siebie, depresja.
  26.  
  27. – Do rodziców miałam pretensję, że tego nie zauważali. Mówili protekcjonalnie, że mam „humory". Ta zadra siedziała we mnie jeszcze do niedawna.
  28.  
  29. Pęknięcie drugie. W 1982 roku Zenobia ma osiem lat i wyjeżdża z rodzicami na Bliski Wschód. Mieszka na pustyni. Na wykopaliskach, bo ojciec jest archeologiem (a mama historyczką sztuki). W Dżarasz w Jordanii i w starożytnym mieście Palmyra w Syrii – którym władała kiedyś królowa Zenobia. Nocują w Domu Archeologa z widokiem na świątynię Baala. Za 30 lat zostanie wysadzona przez ISIS. Chalida, dyrektora muzeum w Palmyrze, zabawnego pana o pulchnych od cukrzycy dłoniach, do którego chodzi z rodzicami pić herbatę, ISIS zabije, bo nie będzie chciał wyjawić miejsca ukrycia eksponatów.
  30.  
  31. Po Bliskim Wschodzie jadą do Francji, do Lyonu, na dwa lata.
  32.  
  33. A w Polsce po powrocie – pęknięcie trzecie – znowu na warszawską Pragę.
  34.  
  35. – Do odrapanej kamienicy, w której mieszkał „Dziad" z mafii wołomińskiej i „Kręciłapka", który przezwisko miał od metody wykręcania ręki. Ale „Kręciłapka" handluje amfetaminą bez zgody mafii, więc jedna bomba wysadza najpierw jego mercedesa pod kamienicą, a druga – ukryta w skrzynce elektrycznej bramy, przez którą codziennie przechodzi Zenobia – już samego handlarza.
  36.  
  37. – Rodzice nie odnajdywali się w tej okolicy.
  38.  
  39. Zenobię wkurza, jak mówią o strajkujących robotnikach, że nie rozumieją, że czasy się zmieniają, że muszą się dostosować.
  40.  
  41. – Zamknęli się w przepastnych wnętrzach, odtwarzając tam sobie świat mieszczański, przedwojenny, w którym żyła babcia, mama taty, dopóki Wehrmacht jej nie eksmitował i 15 minut później nie spalił domu. W naszym mieszkaniu była wielka biblioteka z rycinami i książkami na temat Palmyry. Rodzice mieli poglądy liberalne, zgodne z linią rodzącego się kapitalizmu – opowiada.
  42.  
  43. W drodze na uniwersytet muszą jednak mijać kałuże moczu, grupy chuliganów i drobnych złodziei.
  44.  
  45. – W bramie naszej kamienicy zawsze zbierała się śmietanka lokalnej gangsterki. Jechaliśmy na rok do Princeton, gdzie ojciec dostał pracę, i znowu wracaliśmy do tej kamienicy i ludzi, którzy stali w bramie. Ten kontrast między bramą i naszym mieszkaniem sprawił, że zawsze miałam wrażenie, że ten świat mieszczański to bańka, która w każdej chwili może pęknąć.
  46.  
  47. 2. ANARCHOFEMINISTKI
  48. Na ulicy Zenobia uczy się, jak nie okazywać strachu. Jakim tonem odpowiedzieć na zaczepki? W jaki sposób patrzeć? Później przyda się to w spotkaniach z czyścicielami mieszkań.
  49.  
  50. Tak jak rodzice na uniwersytet, ona z kamienicy jedzie do liceum francuskiego na Saskiej Kępie. Chodzi tam też Maria Seweryn, syn ministra Olechowskiego, syn Daniela Olbrychskiego, dzieci ambasadorów. Z kolei lekcje wuefu ma z miłym chłopcem, Michałem, który zostanie tuzem warszawskiej reprywatyzacji i będzie aresztowany. Wuef wywołuje coraz większy dyskomfort i poczucie obcości we własnym ciele.
  51.  
  52. Po LSD i grzybach halucynogennych Zenobia wyobraża sobie, że ciało ma kobiece. I czuje, jak rozgrywa się w niej wielka wojna, jak w kinowej superprodukcji, między pierwiastkiem męskim i żeńskim.
  53.  
  54. – I że muszę doprowadzić do tego, żeby wygrał męski, bo inaczej nie będę mogła funkcjonować w świecie. Ale to nie wychodziło. Dziś są badania neurologiczne, które wskazują, że halucynogeny mogą pomóc w wychodzeniu z depresji. Wtedy nic o tym nie wiedziałam, ale pomagały mi rozsadzić moje depresyjne myśli – mówi.
  55.  
  56. Kolega z liceum podsuwa lektury.
  57.  
  58. – Nie o transpłciowości. Ta kwestia w latach 90. w Polsce jeszcze nie istnieje w świadomości społecznej. Ledwo się pojawiał temat gejów i lesbijek. Czytałam różnych ponurych autorów, np. Émile’a Ciorana, którzy też nie widzieli sensu w życiu i rozpacz doprowadzała ich do parteru. To było dla mnie dobre, bo w końcu poczułam, że nie tylko ja jestem w takim miejscu. Wyczytałam u Nietzschego, jak przezwyciężać tę nicość: patrzysz w tę przepaść i choć nie możesz na niczym się oprzeć, to jednak się opierasz i rośniesz.
  59.  
  60. W Instytucie Socjologii na Karowej, w zeskłotowanej sali, zbierają się tłumy kolorowej młodzieży z Federacji Anarchistycznej. Zenobia dołącza w 1993.
  61.  
  62. – Tam dotarło do mnie, że system, w którym żyjemy, jest jedynie wynikiem ludzkich działań. Poczułam ulgę. To nie ze mną jest coś nie tak, ale ze społeczeństwem. A społeczeństwo można zmieniać. Emocje, które się we mnie kłębiły, w końcu znalazły drogę ujścia. Wśród anarchistów były różne odłamy – feministyczny, pracowniczy, pomaganie osobom bezdomnym, frakcja antymilitarystyczna. Mnie najbardziej zainteresowały anarchofeministki. Jedna z grup nazywała się Emancypunki. Wyszła stamtąd na przykład Sylwia Chutnik. Zgłosiłam się, ale mnie tam nie chciano. „Ale co ty chcesz u nas? Musisz założyć grupę mężczyzn feministów". Nie rozumiałam dlaczego.
  63.  
  64. 3. MAKIJAŻ? CO SIĘ WYGŁUPIASZ!
  65. Protesty przeciw ustawie antyaborcyjnej, demonstracje dotyczące zniesienia służby wojskowej i w sprawie zwalnianych robotników, happeningi pod giełdą, bitki z naziolami, demonstracje w sprawie wojny w Czeczenii, rzucanie koktajlami Mołotowa w policję, gotowanie obiadów bezdomnym.
  66.  
  67. – Swoim aktywizmem uciekałam do przodu. Wyrzucałam energię tak intensywnie, by nie czuć dysforii ciała. To działało. Ale to jest mechanizm uzależniający, bo musiałam robić coraz więcej, żeby nie wróciło.
  68.  
  69. W Warszawie podczas Parady Równości rzuca kremówką w wiceprezydenta Warszawy Andrzeja Urbańskiego. Za nazwanie poprzedniego dnia w programie telewizyjnym uczestników parady zboczeńcami. Trafia do aresztu razem z narodowcami, którzy też przyjechali rzucać – kamieniami w paradę.
  70.  
  71. Na serwerze uniwersyteckim zakłada anarchistyczną grupę dyskusyjną, na którą zapisuje ludzi z Białorusi, Francji, Bułgarii, Rosji, Turcji. W biuletynie opisuje, co się dzieje się w ruchu anarchistycznym w Polsce.
  72.  
  73. Jedną z osób, którą zapisuje, jest Laura. Amerykanka, która przyjechała do Moskwy – uczy tam języka angielskiego i działa w ruchu anarchistycznym.
  74.  
  75. – Pod koniec lat 90. sytuacja dla Amerykanów robiła się nieciekawa, rósł szowinizm i Laura przeniosła się do Polski. Już wcześniej sobie pisałyśmy przez internet, a kiedy przyjechała, poznałyśmy się w realu. Wiedziała, że jestem inna. Ale ona też w wielu aspektach ma niestandardowe cechy osobowości – i dlatego wydała mi się atrakcyjna. Choć dalej nie miałam śmiałości, żeby się w pełni wyrażać, ale pojawiły się kolczyki, makijaż. Tylko że wtedy, czyli około 2000, był mocny pushback ze strony środowiska anarchistycznego. „Co ty się wygłupiasz?". Że to jakieś zabawy, ale teraz się zajmijmy poważnymi rzeczami, czyli walką z systemem.
  76.  
  77. 4. WSZYSTKICH NAS NIE SPALICIE
  78. – Współzakładałam Związek Syndykalistów Polski. Syndykaliści to taki odłam anarchizmu, który zajmuje się tym, co ludziom najbardziej potrzebne, pracą i miejscem zamieszkania. A ja chciałam zajmować się czymś, co jest ważne dla ludzi, których znałam z bramy, i im pomagać. Choć robiłam to też z bardziej osobistych powodów.
  79.  
  80. – Jakich?
  81.  
  82. – Miałam wizję, że polska polityka zmierza w stronę faszyzmu. Z jednej strony mamy ten nieracjonalny żywioł, a z drugiej widziałam, jak użyźniana jest gleba, na której faszyzm powstaje – ignorowanie potrzeb materialnych ludzi i wykluczenie, z których się rodzi resentyment. Chciałam temu przeciwdziałać, zbudować kapitał zaufania u wykluczonych.
  83.  
  84. – Po co?
  85.  
  86. – Żeby miał mnie kto bronić, kiedy już ten faszyzm przyjdzie. Wypuszczałyśmy gazetki „Wolna Praga", pisałyśmy tam o przejmowaniu zaniedbanych dzielnic przez kapitał. Wtedy jeszcze nikt nie rozumiał, o co chodzi. I niedługo potem zaczęło się to dziać. Podniesiono czynsze, by wykurzyć lokatorów. Stare kamienice płonęły nocami, więc zorganizowałyśmy brygady „Okrzejówki", od nazwy ulicy, i patrolowałyśmy je po zmroku, by wystraszyć podpalaczy. Te, które spłonęły, były potem na przykład wyburzane. Wynajmowałyśmy już lokal i zaczęłyśmy tam dyżurować. Przychodzili ludzie ze sprawami eksmisji albo że nie mogą dostać lokalu. Zaczęłyśmy uczyć się przepisów, jak pisać podania i składać wnioski, i z czasem to zaczęło przynosić rezultaty, a ludzie faktycznie dostawali mieszkania od miasta. W 2009 roku założyliśmy z kolegą z bramy Komitet Obrony Praw Lokatorów. Zapoznaliśmy się też z Warszawskim Stowarzyszeniem Lokatorów, które zajmowało się podobnymi sprawami po drugiej stronie Wisły. W WSL-u poznałam Jolę Brzeską – opowiada Zenobia.
  87.  
  88. Dziką reprywatyzację organizacje lokatorskie odkryły lata przed tym, gdy stała się medialnym tematem.
  89.  
  90. Zenobia: – Jedną z pierwszych osób, które zbadały temat mafii reprywatyzacyjnej, była Jolanta Brzeska, ale do nas też przychodzili ludzie i przynosili kolejne nazwiska związane z tą mafią. Pamiętasz? Opowiadałam o tym już 10 lat temu, ale mało kto chciał słuchać.
  91.  
  92. W marcu 2011 w Lesie Kabackim zostają znalezione spalone zwłoki Jolanty Brzeskiej.
  93.  
  94. Zenobia: – „Wszystkich nas nie spalicie", pod takim hasłem demonstrowałyśmy po morderstwie Joli Brzeskiej. Po jej śmierci, choć też nie od razu, dziką reprywatyzację zaczęto traktować poważnie. Władze ratusza zaczęły konsultować się z nami. W Sejmie udało się wylobbować, żeby nie było już zwrotów kamienic z lokatorami. Dziś na każdy dyżur przychodzi po kilkanaście osób. A spraw miałyśmy już tysiące – mówi.
  95.  
  96. Najbardziej zapadła Zenobii w pamięć eksmisja Ewy z ulicy Sempołowskiej.
  97.  
  98. – Wiele razy eksmisja Ewy była blokowana. Ona mieszkała w kamienicy należącej do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, a do niedawna eksmisje z WAM były na bruk. Ale jednego razu, akurat wyjechałam do Niemiec, ona dostała eksmisję znowu i tym razem nie udało się jej zablokować. Laurę policja wyniosła na rękach z blokady. Zbyt szybko się to stało. Ewa następnego dnia pod Warszawą szukała miejsca do zamieszkania. Była tak przejęta całą sytuacją, że wpadła pod tira i straciła nogę. Robiliśmy potem zbiórkę na protezę. A ona, mimo że sama była w trudnej sytuacji, przychodziła na proces, który wytoczyła nam właścicielka jakiejś nieruchomości, chciała płacić nam koszty sądowe. Bardzo mnie to wzruszyło.
  99.  
  100. I jeszcze jedną sprawę dobrze pamiętam. W innej kamienicy z reprywatyzacji, przejętej przez firmę zajmującą się czyszczeniem, która wyziębiała budynek, wymontowywała okna, zalewała lokale i wynajmowała pokoje robotnikom, którzy pili i hałasowali w nocy, mieszkało małżeństwo Jurek i Stanisława. Jurek musiał dorabiać na budowach, żeby płacić wyższe czynsze. Miał już 60 lat, nie dał rady, zginął na jednej z tych budów. Stanisława straciła po tym równowagę psychiczną. Opowiadała, że on do niej wraca w snach jako gołąb. I raz robiłam dla TVP wywiad na podwórku tej kamienicy i podczas tego wywiadu gołąb mi usiadł na ramieniu i w ogóle nie dało się go odpędzić.
  101.  
  102. 5. BYŁAM NARZĘDZIEM TVP
  103. Pęknięcie czwarte – telewizja.
  104.  
  105. Zenobia: – Jak pojawiła się komisja weryfikacyjna do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich, której przewodniczył Patryk Jaki, i zaczęły się przesłuchania urzędników miejskich i reprywatyzatorów, zrobiłyśmy protest lokatorów pod Ministerstwem Sprawiedliwości. Wkurzało nas, że aferę medialną rozkręcono wokół działki, która była niezamieszkana, kiedy działy się ludzkie tragedie w tych zamieszkanych kamienicach. Odbiło się to echem w TVP. Było już po przejęciu władzy w TVP przez Jacka Kurskiego. Potrzebowali kogoś wiarygodnego, kto nie był w polityce. Wytworzyła się taka symbioza – przynosiliśmy im tematy lokatorskie, które były publikowane między innymi w „Kurierze warszawskim", a ja regularnie się pojawiałam, żeby je komentować. I dzięki temu mogłam sprawy załatwić.
  106.  
  107. – Jak załatwić?
  108.  
  109. – Leciał dziennikarz do urzędu dzielnicy, dopytywał, czemu rodzina nie dostała lokalu, robił skandal i lokal się znajdował. Mówiłam też o reprywatyzacjach z czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz, więc to była uczta dla mediów pisowskich. Ale o reprywatyzacjach pisowskich też mówiłam, że Lech Kaczyński to podpisywał, że rekordzistą w otrzymywaniu odszkodowań reprywatyzacyjnych jest pan Kaliński, mocno powiązany z PiS. To mi akurat wycinano. Nie przejmowałam się, bo to był jednak wehikuł, który sprawom lokatorskim pomagał. Byłam narzędziem TVP w ich sprawach, ale jednocześnie oni byli narzędziem w moich sprawach. Takie wzajemne pasożytnictwo. A żadna inna telewizja nie chciała słuchać.
  110.  
  111. Podchodziłam do tego pragmatycznie – ważne, by sprawy ludzi były załatwione. To jest to kolejne pęknięcie – ten rozłam, który mamy w Polsce – postępowy liberalizm, który jest raczej wrogi wobec osób ubogich, tych „roszczeniowych pięćsetplusów", i konserwatywny ludowizm, gdzie bywa zrozumienie dla potrzeb materialnych ubogich, ale za to nie ma zrozumienia dla spraw orientacji seksualnej, tożsamości płciowej czy praw aborcyjnych.
  112.  
  113. 6. W KORPORACJI
  114. Pęknięcie piąte. Czy to dziwne, że anarchistka przez całe życie pracuje w korporacjach?
  115.  
  116. Zenobia: – To Laura pchnęła mnie do stałej pracy. Nie chciała, żebym powtórzyła historię jej ojca, który pił i nie miał stałej pracy. Pierwszą była pomoc techniczna Microsoftu, hotline. Ludzie dzwonili wściekli na Microsoft, a ja pomagałam im, będąc po ich stronie. Czyli krytykując ten Microsoft. Wtedy nie było to w żaden sposób kontrolowane czy nagrywane.
  117.  
  118. Potem pracowała już jako programistka.
  119.  
  120. – Jako anarchistka…
  121.  
  122. – No, wiem, z jednej strony neguję globalny kapitalizm i walczę z nim, a pracuję w międzynarodowej korporacji. Ale podchodzę do tego racjonalnie. Są dwie drogi. Albo żyjesz z aktywizmu, czyli bierzesz granty i uzależniasz się od grantodawcy. Albo robisz aktywizm za prywatne pieniądze. Wybrałam tę drugą drogę i nie muszę się nikomu tłumaczyć. Biorę najlepszą pracę, jaka jest dostępna. A tak się składa, że w korporacjach najlepiej można zarobić i najbardziej cenią moje umiejętności programistyczne, soft skille i znajomość języków. Zwykle działa to dobrze, choć czasem wchodzi w konflikt.
  123.  
  124. – Jaki na przykład?
  125.  
  126. – Kiedy założyłam w jednej korporacji związek zawodowy, zostałam za to wyrzucona z pracy. Nie spodobało im się, że pisałam też o tym związku na stronie Centrum Informacji Anarchistycznej, którą współprowadziłam. Sprawa w sądzie pracy zakończyła się ugodą, dobrą dla mnie.
  127.  
  128. Potem pracowałam w korporacji Big Pharma. Za dużo z kolegami gadałam w kuchni, plotki się rozeszły, kim jestem. Bali się, że też założę tam związek zawodowy, i znowu mnie zwolnili. Ale tym razem sprawy nie wygrałam, bo nie chciałam pogrążyć sąsiada – nie zatrudniali mnie bezpośrednio, tylko przez jego firmę krzak. Pojechałam do Niemiec, do pracy w start-upie. Tam też jeden Polak zaczął opowiadać, że mnie kojarzy z działalności.
  129.  
  130. Czułam się jak Caleb Williams z powieści Williama Godwina, który raz sprzeciwił się szlachcie i potem za to nie może odnaleźć spokoju, bo historia zawsze go dogania, w każdym nowym miejscu. Na szczęście tym razem na gadaniu się skończyło. W Niemczech zdobyłam dużo doświadczenia. Teraz pracuję w międzynarodowej firmie, która sprawdza dostawców pod kątem praw człowieka i zrównoważonego rozwoju. I dopiero tu poczułam się bezpiecznie, jest to pierwsza firma, w której dokonałam coming outu.
  131.  
  132. 7. TRANS-PRZYJAŹŃ
  133. Zenobia: – Osoby transpłciowe często przeżywają fazę wyparcia. Osoba taka jak ja może wtedy zapuszczać brodę i starać się upodobnić do mężczyzny, żeby pokazać – „to nie ja". Ze mną było podobnie. Zwłaszcza że pomagając lokatorom, którzy mają często poglądy konserwatywne, myślałam, że skoro chcę się nimi zajmować, to nie mogę być w pełni sobą. Bo tego nie zrozumieją. Ale z biegiem lat ta energia ucieczki zaczęła się wyczerpywać. Dysforia ciała i związana z tym depresja zaczęły mnie doganiać .
  134.  
  135. Świat wokół Zenobii jednak zaczął się zmieniać. Pojawiły się grupki wsparcia osób transpłciowych, ujawniały się kolejne osoby.
  136.  
  137. – Wchodziłam na forum Trans-Fuzji, czytałam opisy doświadczeń osób, które żyły kilkadziesiąt lat w małżeństwie i miały tak jak ja. Czułam się, jakbym całe życie żyła w zatęchłym pomieszczeniu i właśnie otwierała okno, wdychając świeże powietrze. Z kilkoma osobami założyłyśmy grupę Trans-Przyjaźń. Zapraszałam je do naszego lokalu Komitetu Obrony Praw Lokatorów, na Pragę. To było wyzwanie – mijać sąsiadów z półświatka ubrane po kobiecemu. Sąsiedzi się czasem krzywili, ale nic nie mówili. Bo wiedzieli, że to też jest miejsce, gdzie pomagamy lokatorom, i to szanowali – mówi.
  138.  
  139. Cztery lata temu Zenobia zaczęła w wąskim gronie używać zaimków żeńskich. Rok później zrobiła coming out w środowisku anarchistycznym.
  140.  
  141. – Zostało to przyjęte bardzo serdecznie, z ciepłem. Zrobiłam depilację laserową zarostu. Rok temu, kiedy pojawiła się kampania PiS-owska anty-LGBT, napisałam o sobie publicznie na Twitterze, bo już nie mogłam dłużej wytrzymać. Wtedy przestało zapraszać mnie do programów Polskie Radio. Ale odezwała się za to pani z HR-u z mojej firmy i powiedziała, że firma całkowicie mnie wspiera. Coming out zrobiłam z innymi pięcioma pracownikami na filmie, który został międzynarodowo opublikowany na firmowym komunikatorze. Na filmiku powiedziałam, że ważne jest dla mnie, żeby mieć wsparcie w firmie, bo zewnętrzne warunki są niesprzyjające i że ta polityka wpływa na stan psychiczny. Zmianę zaimków przyjęły nawet osoby, po których się tego nie spodziewałam. Także koledzy i koleżanki z Tunezji – firma ma biuro w Tunisie, specjalnie tak wybierałam firmę, bo mam z dzieciństwa sentyment do kultury arabskiej – mówi Zenobia. – Wybrałam imię Zenobia, bo chciałabym, żeby było związane z rodzicami. Żeby oni zrozumieli, że to jest dla mnie ważne. Zenobia to była władczyni Palmyry, buntowniczka przeciw Rzymowi, zapłaciła za to wielką cenę – została rzymską niewolnicą. Zdrobnienia to „Zenia" i „Zenka".
  142.  
  143. – Jak zareagowali rodzice?
  144.  
  145. – Ojciec? Najpierw było: znowu coś dziwnego wymyślasz, wyrośniesz – chociaż mam 47 lat. Rodzice mają 80 już, więc dla nich to jest dosyć mocny szok. Ale się jakoś przemogli, najpierw w SMS-ach, matka: „Zeniu, co u Ciebie?". I się odmroziło. Najbardziej chyba pomogła oficjalna diagnoza – bo jak jakaś instytucja mówi, to już coś musi w tym być. Potem zmieniłam dane na Facebooku.
  146.  
  147. A kiedy w TVP powiedziałam, że na wizji chcę być podpisywana nowym imieniem, przestali mnie zapraszać. Zabolało mnie to mocno. Bo skreślili mnie tylko ze względu na to, kim jestem. A przecież skorzystali z wielu moich informacji. Jeszcze dwa razy zadzwonili do mnie jako do Jakuba, ale powiedziałam: „Jestem Zenobia". I zniknęłam z anteny.
  148.  
  149. 8. NIE WTŁOCZĄ MNIE W SZUFLADKĘ
  150. – Dziś już nie ma zwrotów kamienic. Ale jak właściciel przejął ją wcześniej, to kontynuuje podwyżki i nękanie. W niektórych budynkach nadal jest brak centralnego ogrzewania. Wielu lokatorów jest rozczarowanych, że nic tak naprawdę się nie zmieniło. Że po prostu byli przedmiotem rozgrywki medialnej na tych wszystkich komisjach. Niektórzy dostali odszkodowania – od 10 do 100 tysięcy. Dziś częściej przychodzą do nas ci, którzy nie mogą dostać lokalu od miasta. Ludzie są zdesperowani, zajmują pustostany – opowiada.
  151.  
  152. Czasem, jak trzeba jakiś pustostan zorganizować dla bezdomnego czy eksmitowanego lokatora, pomagają lokalni „gangsterzy", czyli praskie łobuzy. Sami też mają makijaż – permanentny na oczach, kreskę pod oczami, która oznacza „pewniachę", czyli to, że są pewni siebie i się nie boją.
  153.  
  154. – A skąd wiadomo, gdzie są pustostany? Jest jakaś lista?
  155.  
  156. – Lokatorzy sami wiedzą, gdzie są, po sąsiedzku. Potem próbują je legalizować, ja instruuję ich, jak to robić, nawet jak prąd podłączyć legalnie. To są przede wszystkim ludzie pracujący, którzy zarabiają zbyt mało, żeby wynająć mieszkanie na wolnym rynku, Ale chcą za ten pustostan płacić, więc idą po oczynszowanie i płacą odszkodowanie za bezprawne zajmowanie lokalu. Miasto robi automatycznie pozew o eksmisję. Tylko teraz z powodu COVID-u pozew nie jest skuteczny, bo eksmisje są wstrzymane.
  157.  
  158. Lokatorzy to czasem ludzie o konserwatywnych poglądach, są wśród nich wyborcy PiS-u, niektórzy chodzą na Marsze Niepodległości. Mówią na przykład: „Gdybyśmy byli LGBT, to by nam już dali mieszkania". Tak jak mówili wcześniej: „Żydzi zabierają kamienice". Tłumaczyłam, że to polscy prawnicy używają papierów przedwojennych i się podszywają. Docierało. Bo jeżeli ktoś przychodzi po pomoc, to uważnie słucha, co masz do powiedzenia. Więc przy okazji wyciągaliśmy ich z tych fantasmagorii. Czekałam z ujawnieniem się przed nimi długo, aż poczułam się wystarczająco pewnie.
  159.  
  160. – Jak się udało?
  161.  
  162. – „Słuchaj, to jest dla mnie trudne, bo tyle już lat jesteś dla mnie Jakub". „Ale ja cię proszę, żebyś tak do mnie mówiła". „No dobrze, no dobrze". I się przestawiali. Z grymaszeniem, ale się nauczyli. Teraz mówią: „Słuchaj, kochana..". Kiedy miałam w naszym lokalu kurs makijażu z wizażystką, z ciekawości zaglądali do nas, co się dzieje. Choć byli tacy w ruchu lokatorskim, którzy zareagowali negatywnie i odwrócili się – po lewej i po prawej stronie. Jedna z lokatorek powiedziała z kolei: „Co ty robisz? Pogrzebiesz karierę, ludzie tego nie zrozumieją". A sama uparta, została jako jedyna w kamienicy, z której wszyscy uciekli, biorąc pieniądze od czyściciela. Powiedziałam: chyba jesteśmy podobne, najważniejsze dla nas jest, by pozostać wierną sobie. Nie mogą mnie wtłoczyć w szufladkę, że jestem elita, warszawka, której coś odbija, a nie interesuje się prawdziwymi problemami prostych ludzi, że to tylko fanaberia.
  163.  
  164. 9. ROZDARTE ŚWIATY
  165. Hormony bierze od lutego.
  166.  
  167. – Czuję się super. Konflikt, który był we mnie od okresu dorastania, między moim umysłem a ciałem, który całe życie mnie rozrywał w dwie przeciwstawne strony, minął. Zdecydowałam się w końcu na hormony, bo czułam, że wyczerpuje się ta formuła ucieczki do przodu. Że jeżeli nic nie zrobię, to spadnę z powrotem w depresję. Dawkę chciałam zwiększać stopniowo, żeby powoli swoje życie na nowo układać. A może nie na nowo, tylko w końcu wszystkie te nitki łączyć?
  168.  
  169. Na przykład, przypomina, tę bramę i mieszkanie.
  170.  
  171. – Wylanie mnie z TVP było takie dyscyplinujące: idź sobie do mediów postępowych, my cię tu już nie chcemy. Takie przywrócenie podziału. I z kolei pewnie teraz po tym tekście też mi coś przypiszą – była w TVP, uderzała w Hannę Gronkiewicz-Waltz, a teraz wywiadu „Wyborczej" udziela. A twarda lewica doda, że się promuje wokół swojej tożsamości, a zostawiła wykluczonych. Tak jakby jedno wyłączało drugie, jakby łączenie tego sprawiało, że jestem jakimś nieprawdziwym człowiekiem. A dla mnie okopy wcale nie przebiegają w taki prosty sposób. Nie dam się rozczłonkować, ani tu, ani tu. Ani nie zostawię lokatorów, ani nie porzucę swojej tożsamości. Moim celem jest połączenie tych rozdartych światów, bo tylko wtedy pełna będzie także moja tożsamość. Tylko, niestety, polska polityka jest nakierowana na podziały i żeby do tego nie dopuszczać.
  172.  
  173. Po hormonach jestem bardziej szczęśliwa, zrelaksowana, że dysforia ustąpiła. Gładsza skóra, owal twarzy, piersi zaczynają trochę rosnąć. Zmieniła się moja seksualność, złagodniała. Laura też zobaczyła, że nic złego się nie dzieje, choć tranzycja to jednak dla niej szok. Ale przechodzimy to razem, bo uczucie, które nas wiąże, jest silniejsze.
  174.  
  175. -
  176.  
  177. Piszcie: listy@wyborcza.pl
  178.  
  179. Zapisz się na przegląd wydarzeń. Codziennie rano i wieczorem
  180.  
  181. Next
  182. Viewed using Just Read
  183.  
  184. Report an error
RAW Paste Data Copied