Oxyg3Ng

Wojtek Brezel - Cz. 2

Feb 22nd, 2017
279
0
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
text 15.82 KB | None | 0 0
  1. https://www.facebook.com/groups/279994029052938/permalink/332203730498634/
  2.  
  3. Od przyjazdu minęło już trochę czasu, pizdochlast dawał mi taką chęć do życia, jakiej nigdy nie doświadczyłem. Spotykaliśmy się codziennie, rozumieliśmy się bez słów. Wszystko było idealne, zero sekretów, zero kłamstw. Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, nie nudziliśmy się w swoim towarzystwie. Najbardziej co mi się podobało w moim pizdochlaście, to to że była całkowicie inna w towarzystwie i w naszych spotkaniach. W szkole - cicha myszka, w jej domu- po prostu tygrys. Niestety był jeden problem w jej rodzinie,miała tylko matkę która opiekowała się nią i jej młodszym rodzeństwem. Starałem się jak mogłem aby im pomóc, gotowałem,sprzątałem, zostawałem z młodymi jak jej mama musiała zrobić zakupy. Udzielałem lekcji na perkusji aby opłacić jej zajęcia z gitary. Potrafiłem przesiedzieć u niej po 4-6 h każdego dnia, jej rodzina stawała się moją, była oczkiem w moim głowie. Nie byłem jednak taki jak reszta moich znajomych, zawsze znajdowałem czas na swoich ziomków. Ale chuj z tym. Coraz większymi krokami zbliżały się wakacje, dla nas najlepsze i najgorsze co mogło być. Z jednej strony, więcej czasu dla siebie, z drugiej czas wyboru szkoły średniej, wszystkie szkoły do których złożyłem podanie były poza naszą miejscowością. Codziennie jeździliśmy nad jezioro, jeździliśmy do kina do miasta gdzie złożyłem papiery, wspólne imprezy- czułem że nic nie może nam spieprzyć naszego związku. Nadszedł dzień wyników, wraz z pizdochlastem siedzieliśmy przed komputerem trzymając się za ręce. Co chwilę odświeżałem stronę aby dowiedzieć się czy dostałem się do wymarzonej szkoły. W końcu wyskoczyły wyniki- DOSTAŁEM SIĘ. Byłem w takiej euforii, pocałowałem pizdochlasta w czółko i zacząłem triumfalny taniec. Niestety ona nie dołączyła do mnie, przecież mój wyjazd = mniejszy kontakt. Przytuliłem ją i powiedziałem że nic nas nie rozdzieli, że wszystko będzie dobrze, będę w każdy weekend do niej przyjeżdżać, musimy wykorzystać ten czas jak tylko się da. Jakoś udało mi się ją w końcu rozweselić. Czekała nas wielka próba. W te wakacje musieliśmy pokonać jeszcze jedno wyzwanie, w sumie traktowałem to jako przygotowanie do dłuższej rozłąki. Ona jak i ja wyjeżdżaliśmy na dwa różne obozy na 10 dni. Ja na warsztaty muzyczne, ona na wyjazd wojskowy. Wiedziałem dobrze że wyjazd wojskowy= dużo chłopów którzy mogliby ją bajerować. Dzień przed wyjazdem, spakowałem się i przybyłem do niej do domu. Jako że bałem się tych dziesięciu dni rozłąki, postanowiłem że zrobimy coś co zostanie w jej pamięci. Uprawialiśmy te słynne sekzy. Poczułem że w końcu wychodzę ze spierdolenia, pomyślałem że seks jeszcze bardziej umocni naszą więź. Przed wyjściem, dałem jej swoją koszulkę i czapkę aby pamiętała o mnie (Kurwa wiem że to głupie, że tyle pierdolenia o 10 dni. Ale jeśli spędzaliśmy ze sobą każdy dzień to ciężko było się nam rozdzielić). Kiedy już przechodziłem przez bramę od jej ogródka, nagle coś objęło mnie od tyłu. Pizdochlast cały zapłakany przytulił się do mnie, powiedziała abym o niej pamiętał, że jak dowie się o jakiejś innej to mnie zapierdoli. Ostatni raz pocałowałem ją i poszedłem do domu. O 3 rano miałem wyjazd, jechałem prawie na drugi koniec polski. Nie mogłem wytrzymać z myślą że Pizdochlasta nie ma przy mnie, że jeszcze 10 dni i dopiero ją zobaczę. Kiedy tylko dojechałem na miejsce, zadzwoniłem od razu do niej i opowiedziałem jak minęła mi podróż, w jakim pokoju jestem i z kim, czy są jakieś dziewczyny itp. Pierwszego wieczora mieliśmy się wpisać na zajęcia na które chcemy uczęszczać. Wybrałem perkusyjne oraz techniki studyjne. Wraz ze mną na perkusyjne zapisała się dziewczyna o imieniu Ola, mocne 8/10. Podobała mi się, ale jednak twardo stałem w swojej wierności- WOJTUŚ ŻADNYCH DZIEWCZYNEK, MASZ PIZDOCHLASTA I CHUJ. Pierwsza noc była najgorsza, nie mogłem zasnąć. Ciągle myślałem o pizdochlaście, płakałem, usiadłem na dachu hotelu i zacząłem pisać wiersz dla swojej miłości aby jakoś przeboleć rozłąkę. W końcu gdzieś o 4 rano poszedłem spać, wstałem o 9, zjadłem śniadanie i poleciałem na zajęcia. Pizdochlast w 2 dzień moich warsztatów pojechał na swój obóz. Wieczorem, nowo zapoznani koledzy zorganizowali w swoim pokoju małą posiadówkę, zaproszeni byli wszyscy którzy wydawali się w miarę w porządku, także taki spierdox jak ty. Okazało się że Ola także przychodzi, miałem tbw w nią że chuj. Zaczęło się lanie %, wszyscy chlali oprócz mnie. Widziałem że % u mnie = brak hamulców w działaniu. Po jakimś czasie rozpoczęła się gra w butelkę, grali wszyscy oczywiście oprócz ciebie i takiej jednej brzydkiej lochy której by nawet zaropiały, napierdolony żul nie dotknął. Po krótkiej rozgrzewce i jakiś wyzwaniach na kiju typu "zrób pompkę" czy inny chuj zaczęły się typu "pocałuj Mirka" itd. Siedziałem na parapecie od okna przyglądając się tej całej grze. Nagle butelka wybrała Olę, jej koleżanka z pokoju dała jej wyzwanie "Pocałuj Wojtka w usta", usłyszałem to, powiedziałem żeby się pocałowali w dupę, nie gram to nie gram i chuja na nich kładę. Wszyscy popatrzyli się na mnie jak na jakiegoś pojeba. Nagle jeden z ziomków (Cep) pokazał mi palcem drzwi, wyszedłem bo po chuj mam siedzieć z tymi idiotami. Nagle z pokoju wyszedł również on, poszliśmy razem do mnie do pokoju pogadać na luzie. Dowiedziałem się, że Olka po prostu na mnie leci, i tak trochę chujnia, bo zjebałem a tak to bym mógł ją wyjebać ładnie w grotę i wrócić do domku do pizdochlasta. Opowiedziałem mu, że jestem moralciotą i mam już dziewczynę i inne niech wypierdalają. Po całej akcji zadzwoniłem do pizdochlasta, aby opowiedzieć jej co się dzisiaj u mnie odjebało. Zauważyłem, że miała wyjebane w to że jakaś typiara na mnie leci, gdzie w szkole prawie by mnie zapierdoliła jak dowiedziała się, że udzielam korepetycji swojej koleżance z klasy z angielskiego za hajs u niej w domu. Trochę poczułem się z tym źle, no ale pomyślałem, chuj z jednej strony to dobrze, że mi ufa. Dni obozowe leciały, Olka dawała mi mocno do zrozumienia że liczy na mój bolec, ale ja ni chuja. Jednego razu gdy wracaliśmy z zajęć podbiegła do mnie i powiedziała mi, że wie o tym że mam dziewczynę. Po czym wyjebała z tekstem "Słuchaj Wojtek, też mam chłopaka. Ale czego oczy nie widzą tego sercu nie żal". Po tych słowach całkowicie uznałem ją za kurwę. Odpowiedziałem jej, że nie szukam żadnej wakacyjnej miłości, że mam w dupie jej osobę i niech lepiej się do mnie nie zbliża, bo na takie jak ona z chęcią bym napluł. Gdy to usłyszała, ze łzami w oczach pobiegła do siebie do pokoju, zacząłem się zastanawiać dlaczego ta kurwa płacze, skoro ma chłopa to niech on ją bolcuje. Zostały ostatnie 3 dni moich warsztatów a pizdochlasta 5. Traciliśmy coraz to bardziej kontakt. Mówiła że nie ma czasu, żeby dzwonić do mnie, że ma ciągły zapierdol. Fakt który mnie najbardziej wkurwił to ten, że na tym jej obozie mieli tak zwane warty. Czyli godzinka sam na sam w nocy, przy pięknym gwieździstym niebie. Jako że chłopów było 20 a dziewczyn tylko 6 to wiadomo że pizdochlast miał codziennie wartę z jakimś coraz to innym typem. Byłem w chuj zazdrosny, dowiedziałem się od niej, że jeden taki typo na nią leci, ale powiedziała mu że ma mnie, jeszcze powiedziała że jej jakiś znajomek mu najebał bo nie potrafił zrozumieć że jeśli ona ma chłopaka to żeby wykurwiał. Chciałem temu obrońcy pizdochlasta po prostu zbić pionę i podziękować za to co robi. Czułem się pewny że wszystko jest dobrze, że na 100% nie ma szans żeby ona kręciła na tym jej obozie z innym. Niestety Olka u mnie dalej nie odpuszczała, jako że byłem najlepszy w grupie bębniarskiej podeszła do mnie i poprosiła mnie żebym przyszedł do nich wieczorem, aby nauczyć grać ją i innych ziomków nasz układu na występ. Zgodziłem się, bo chciałem żeby występ naszej sekcji na sam koniec wyszedł zajebiście. Zajebałem z sali jeden bęben i schowałem go do siebie do pokoju. Gdy godzina naszego spotkania wybiła, wyszedłem ze swojego pokoju i zaszedłem po chłopaków. Ku mojemu zdziwieniu, kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem chłopaków i dziewczyny od Oli z pokoju grających w butelkę. Okazało się że Olka chciała podstępem sprowadzić mnie do siebie do pokoju. Wkurwiony poszedłem do niej, otworzyłem drzwi od jej pokoju i zobaczyłem ją. BOŻE KURWA, MATKO, JA PIERDOLE, JEBANA TAK SIĘ ODPIERDOLIŁA ŻE WYGLĄDAŁA JAK ISTNE BÓSTWO PO PROSTU JEBANE 10/10 NO CHUJ. Ale spokojnie Wojtuś. Usiadłem obok niej na jej łóżku. Powiedziałem jej wprost "Słuchaj Olka, nic pomiędzy nami nie będzie, mam dziewczynę i jestem jej wierny. Obiecałem jej to i słowa dotrzymam. Przepraszam" Olka przyznała mi się że tak naprawdę nie ma chłopaka, w sumie trochę dziwne, bo jebalna to ona jest i to hardo. Trochę zrobiło mi się smutno, ale chuj z nią. Już otwierałem drzwi, kiedy złapała mnie za rękę i poprosiła abym zatańczył z nią na dyskotece zakończeniowej. Zgodziłem się, w sumie co mi szkodzi. Gdy wróciłem do pokoju, zadzwoniłem do pizdochlasta. Nie odbierał wysłałem wiadomość na messengerze. Odczytała ale nic nie napisała. No chuj, pomyślałem że może coś stało stało się z jej telefonem albo inny chuj. Poszedłem spać. Rano budzi mnie telefon, dzwoni do mnie pizdochlast. Powiedziała mi, że nie mogła odebrać bo była na warcie, i została jeszcze jedną godzinę z tym typkiem co ją bronił. Mówię "Oki pizdochlast, kocham Cię idę na zajęcia, papa". Ostatni dzień warsztatów, wielki występ. Przed wejściem na scenę dostaję jeszcze jeden telefon od pizdochlasta, "Kochanie, wychodzimy w teren nie będę mieć telefonu przez 2 dni, zadzwonię jak wrócę". Wkurwiłem się w chuj, codziennie starałem się utrzymywać z nią kontakt, a tutaj jedyna opcja psu w dupę. Po pięknie odjebanym koncercie ludzie podchodzą do mnie, gratulują mi jaki to ja przezajebisty jestem. Miałem w to wszystko wyjebane, jedyne co miałem w głowie to to co się dzieje teraz z moim pizdochlastem. Mój smutek zauważył Cep, podszedł do mnie i powiedział "Wojtuś co ty taki smutny jesteś, spierdolinko ty moja kochana?" Opowiedziałem mu o obawach związanych z pizdochlastem, zrozumiał mnie w 100 %. Cep postanowił powiedzieć opiekunce warsztatów, że sami wrócimy do hotelu. Przekonał ją, poszliśmy do monopolowego. Kupiliśmy szlugi, 0,7 żołądkowej oraz 2 litry coli. Usiedliśmy na ławce, ojebaliśmy całą wódkę. Pomiędzy chlaniem Cep poczęstował mnie szlugiem, pierwszy raz paliłem w życiu. Nie krztusiłem się, całkiem szybko nauczyłem się palić. Wróciliśmy najebani do hotelu i myk na balety na zakończenie warsztatów. Była gdzieś 23 kiedy weszliśmy na parkiet. Jako że tańczyłem od czasu 3 klasy podstawówki taniec towarzyski, ruchy miałem wręcz powiem kocie. Przyuważyła mnie Olka, biegnie uradowana że mnie widzi, pyta mnie czy z nią zatańczę . Byłem tak napierdolony, po prostu jak szpadel że odpowiedziałem jej że z kurwami nie tańczę. Dostałem lepę na pysk od niej, i pobiegła gdzieś wpizdu. O 5 rano miałem autobus, o 3 w nocy dopiero wyszliśmy z baletów. Gdy tylko wbiłem do pokoju, zarzygałem całą łazienkę i poszedłem spać. Nagle coś mnie ciągnie za fraki, patrzę. O kurwa, Cep. Co on robi w moim pokoju. Zaczął się na mnie drzeć, że za 20 minut mam autobus, a ja nawet się nie spakowałem. Dobrze że typo zabrał jakimś cudem kartę od pokoi opiekunce i mnie obudził bo bym nie wstał na ten autobus. Odprowadził mnie na przystanek, grzecznie podziękowałem za wszystko pożegnałem się i udałem się w podróż do swojego rodzinnego miasta. Całą podróż myślałem o powrocie do pizdochlasta, akurat w dzień jej przyjazdu wypadała nasza pół rocznica. Przygotowałem dla niej prezent, wielki kolaż z naszymi zdjęciami, największe Merci oraz książki do 2 klasy gimnazjum od swojego kumpla aby nie musiała kupować nowych. Przyjechałem do niej z tym wszystkim, dałem jej wszystkie prezenty. Jednak ona była jakaś markotna w stosunku do mnie, opowiadała mi tylko o obozie i o tym typie który ją chronił. W sumie pomyślałem, że po całym dniu drogi też byłbym zmęczony, więc wyszedłem od niej szybciej niż zwykle. Coś mi jednak nie grało, przybyłem do niej następnego dnia. Przywitała mnie takim chłodem, że aż poczułem jak mi się jaja kurczą. Wszedłem do jej mieszkania, zero jakiegokolwiek pocałunku na powitanie. Nic, absolutnie jakbyśmy się nie znali. Siedzieliśmy u niej w pokoju, nagle jej mama zawołała ją do siebie na dół. Wykorzystałem moment i sprawdziłem jej telefon, nigdy tego nie robiłem. Ale coś czułem, że chujem daje. Wchodzę w wiadomości i widzę piękną konwersację z jednym z typów z jej obozu. "Moja księżniczko, może powtórzymy to jutro znowu? ;*", "Spokojnie twój chłopak się nie dowie" itp. wkurwiłem się w chuj. Myślałem że wezmę ten jebany telefon i przykurwię jej nim przez łeb. Jakoś wytrzymałem, powiedziałem że muszę szybciej wyjść bo ojciec do mnie dzwonił. Kiedy się z nią żegnałem powiedziałem jej z naciskiem "Papa moja księżniczko" Pojechałem do swojego najlepszego kumpla pogadać odnośnie sytuacji, powiedział mi że wie jak mi jest teraz ciężko. Ale jeśli pizdochlast serio to zrobił to niech wypierdala i tyle. Około 22 postanowiłem do niej pojechać, żeby porozmawiać na spokojnie. Wyszliśmy na dwór, na mały spacer. Postanowiła wziąć swojego psa, kiedy zakładała mu smycz poprosiła mnie żebym potrzymał jej telefon. Chciałem go odblokować, lecz niestety chuja mogłem. Zmieniła hasło jebana. Spytałem się jej dlaczego. Ona głupio odpowiedziała "Dlatego" po prostu jebane dlatego i chuj. Powiedziałem jej, że nie wiem co się z nią dzieje, że zmieniła się od czasu wyjazdu. W końcu zapytałem ją wprost, czy czegoś nie odpierdoliła na swoim obozie. Czy dalej nasz związek ma sens, czy nadal mnie kocha. Po tym ostatnim pytaniu powiedziała mi "Nie wiem". Dobrze wiedziałem że to oznacza że chuj już z tego wszystkiego będzie, że to już koniec. W sumie powiedziała mi to sama, po chwili, że już do mnie nic nie czuje. Że na obozie poznała jakiegoś typa i się z nim puściła szmata. Całkowicie mnie od tego wszystkiego zatkało, ale w końcu jakoś wydusiłem jedno zdanie. "Przyjadę jutro, ostatni raz, zostawiam twoje rzeczy przy drzwiach i możesz wypierdalać z mojego życia". Odwróciłem się na pięcie, w monopolu kupiłem paczkę szlugów i 0.5, i samotnie siedziałem na ławce do 4 nad ranem (rodziców nie było w domu, pojechali na wakacje więc tbw). Następnego dnia tak jak powiedziałem, zrobiłem, przyjechałem. Zostawiłem rzeczy i już wychodziłem z jej podwórka, nagle drzwi otworzyły się i zobaczyłem pizdochlasta całego w łzach. Dała mi moje rzeczy, poprosiłem ją o jedno. Żebym mógł zobaczyć ostatni raz nasze zdjęcia, przynosiła kolaż. Wziąłem go do rąk...
  4. I PRZEZ KOLANO ROZJEBAŁEM GO NA JEJ OCZACH. Zaniemówiła, wytrzeszczyła oczy i znowu zaczęła płakać. Bez żadnego słowa, po prostu poszedłem do siebie do domku. Usiadłem na ławce za domem, odpaliłem papierosa i płakałem. Patrzyłem na swoje dłonie, całe krwawiły od szkła które powbijało mi się od rozwalenia kolażu. Poczułem, że to koniec mojej pięknej przygody, nie ma już grzecznego i pięknego chłopca. W końcu wyszedł ze mnie prawdziwy ja. Zacisnąłem pięść i powiedziałem sam do siebie "I chuj, wszystko poszło się jebać. Twoje życie dopiero się zaczyna. Wojtuś, dzień twoich urodzin zapamiętasz na długie lata"
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment