Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- Niektórzy uważają, że powinniśmy się dogadać z ludźmi, którzy chcą naszej śmierci i ograniczenia praw. Nie uda się to, póki losowy pedał ma większe szanse na bycie pobitym niż losowy nacjonalista.
- LGBT, homofobia
- Łania Madej ma 21 lat, Małgorzata Szutowicz – 24. Prowadzą stronę internetową Stop Bzdurom i profil na Facebooku pod tą samą nazwą. Prostują tu nieprawdziwe informacje na temat społeczności LGBT+, organizują potańcówki na patelni wokół namiotu, w którym są zbierane podpisy pod projektem ustawy „Stop pedofilii”, rozdają ulotki informujące, dlaczego edukacja seksualna jest ważna.
- ARKADIUSZ GRUSZCZYŃSKI: Czym wy się zajmujecie?
- MAŁGORZATA SZUTOWICZ: Przerwałyśmy studia i próbujemy naprawić świat. Obecnie prostujemy kłamstwa fundamentalistów religijnych.
- ŁANIA MADEJ: Na temat edukacji seksualnej i pedalstwa oraz rzekomego powiązania LGBT+ z pedofilią.
- Jaka była wasza pierwsza akcja?
- M.S.: Jako Stop Bzdurom? Wielokrotnie przechodziłyśmy patelnią i widziałyśmy ludzi zbierających tam podpisy pod projektem ustawy „Stop pedofilii”. Robiła to Fundacja Pro – Prawo do życia, czyli środowiska związane z Ordo Iuris. Dziwiłyśmy się, że ktoś w centrum Warszawy mówi, że pedofilia i homoseksualizm są tym samym i że jakieś homolobby chce uczyć dzieci masturbacji. I w końcu, 15 maja, podeszłyśmy do nich.
- Ł.M.: Najpierw zadzwoniłyśmy na policję.
- Przyjechali?
- Ł.M.: Po czasie, ale zaczęli spisywać nas, a nie ich.
- Rozmawiacie z ludźmi z namiotu prolajfowców?
- M.S.: Tak, prosiłyśmy o podanie źródeł statystyk, na które się powołują.
- Ł.M.: Spontanicznie zaczęli się do nas przyłączać inni.
- M.S.: To było kilka dni po premierze filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele, więc niektórzy puszczali go z telefonu.
- Jak zareagowała policja?
- M.S.: Powiedziałam, że nie mam przy sobie dowodu osobistego, ale koleżanka może potwierdzić moje dane. Byłam najstarsza w towarzystwie, średnia wieku była poniżej 18. roku życia, ale to nie przeszkodziło funkcjonariuszom spisać wszystkich. Jeden z policjantów, najbardziej agresywny, chciał mnie odciągnąć na bok. Zapytałam go o nazwisko, podstawę prawną i faktyczną spisania. Chyba go tym zdenerwowałam.
- I za co chciał cię spisać?
- M.S.: Wyrecytował artykuł 15, punkt 1 o policji. To za mało, no i dalej czekałam na podanie podstawy faktycznej. Inny policjant powiedział, że chodzi o zakłócanie nielegalnego zgromadzenia! Roześmiałam się. To ich kompletnie rozzłościło. Rzucili mnie w kałużę, skuli kajdankami, szarpali i w kilku przenieśli pod sukę, sadystycznie wykręcając mi ręce. Potem wozili mnie po komendach. Na Dzielną, na Wilczą. Po wszystkim Helsińska Fundacja Praw Człowieka wezwała policję do wytłumaczenia tej sytuacji – w kontekście zakazu tortur wynikającego z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
- Zaskarżyłaś ich?
- M.S.: Tak, złożyłam oficjalną skargę na tych policjantów. Nie dostałam odpowiedzi. Umarzanie policyjnej przemocy to standard. Po tej akcji postanowiłyśmy zacząć działać.
- Małgorzata Szutowicz i Łania Madej, twórczynie strony Stop Bzdurom6 ZDJĘĆ
- Małgorzata Szutowicz i Łania Madej, twórczynie strony Stop Bzdurom Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
- I co zrobiłyście?
- Ł.M.: Wracałyśmy na patelnię. Rozpoczęłyśmy potańcówki przed namiotem.
- M.S.: Trochę im na złość i dla hecy, a trochę, żeby queerowe dzieciaki nie musiały się bać chodzić po swoim mieście. Uruchomiłyśmy stronę internetową i fanpage, rozdawałyśmy ulotki.
- Kto przychodzi na wasze akcje?
- Ł.M.: Dzieciaki, które chcą zyskać trochę sprawczości.
- M.S.: To są nastolatkowie LGBTQ+, szkalowani tymi kłamstwami.
- Ł.M.: Bycie samym jest obezwładniające, a w grupie zyskują siłę i pewność siebie. W największej akcji wzięło udział ponad sto osób.
- Jakie kłamstwa padły z namiotu?
- Ł.M.: Zmanipulowane i wyjęte z kontekstu wytyczne WHO w sprawie edukacji seksualnej powiązano z pedofilami, którymi mają być homoseksualiści. Geje mieliby nakłaniać dzieci do masturbacji.
- W jaki sposób walczycie z fake newsami?
- M.S.: Na stronie rozłożyłyśmy na czynniki pierwsze projekt ustawy „Stop pedofilii”. Okazało się, że jest to ustawa kryminalizująca edukację seksualną.
- Ł.M.: Prześwietliłyśmy biografie „naukowców”, na których powołuje się Fundacja Pro. To „uczeni” wykluczeni ze środowiska za manipulowanie badaniami.
- M.S.: Piszemy, dlaczego edukacja seksualna jest potrzebna. Przypominamy, że połowa dzieciaków przed 18. rokiem życia ma już za sobą pierwszy stosunek seksualny. A 12 proc. z nich przed 17. urodzinami jest molestowana.
- Jesteście za powszechnością edukacji seksualnej?
- Ł.M.: I za jej dostępnością.
- M.S.: Bo 95 proc. Polaków uważa, że edukacja seksualna powinna się odbywać w domu, a jednocześnie 31 proc. rodziców nie przeprowadza ze swoimi dziećmi rozmów o seksie. Dlatego potrzebni są profesjonalni edukatorki i edukatorzy.
- Edukacja seksualna powinna być w szkołach?
- M.S.: We wszystkich, w całej Polsce. Kontakty seksualne powinny być dobrowolne i świadome.
- Ł.M.: Nie można tego zostawić rodzicom. Jedna trzecia molestowań ma miejsce w domu rodzinnym.
- Jak prowadzić taką edukację w czasach, kiedy rządzi prawicowa partia, a największa partia opozycyjna nie ma tego w planach?
- M.S.: Nie mamy odpowiedzi, jak prowadzić wielką ogólnopolską akcję. Jesteśmy dwie. Skupiamy się na działaniach lokalnych.
- Ł.M.: Trzeba samemu się organizować i działać. Mówię tu do wszystkich. Nie możemy czekać na zbawienie od rzekomej opozycji.
- M.S.: Bycie na łasce Schetyny jest upadlające. Na marszu Koalicji Europejskiej młodzież poszła z banerem pro-LGBT, została wyproszona.
- To wy stoicie za waginą na gdańskiej Paradzie Równości?
- M.S.: Nie, ale jesteśmy za takimi akcjami. Biskupi próbują nam wmówić, że Kościół jako jedyny proponuje system etyczny i stanowi punkt odniesienia do wszystkiego, co się w Polsce dzieje. Kiedy mówisz coś o edukacji seksualnej, homoseksualistach, osobach transpłciowych, to Kościół zabiera głos. Jak pokazujesz waginę na kiju, to Kościół bije na alarm, że są obrażane uczucia religijne.
- Część osób uważa, że wagina faktycznie obrażała Kościół. Czy taka agresywna konfrontacja ma sens?
- Ł.M.: Agresja jest wtedy, jak pedał dostaje w twarz na ulicy. Tektura na kiju nie ma nic wspólnego z przemocą.
- M.S.: Niektórzy uważają, że powinniśmy się dogadać z ludźmi, którzy chcą naszej śmierci i ograniczenia praw. Tak długo, jak utrzymujemy to oczekiwanie, tak długo losowy pedał w Polsce ma większe szanse na bycie pobitym niż losowy nacjonalista.
- Namawiasz do tego, żeby bić na ulicy tych, którzy nam się nie podobają?
- M.S.: Tu nie chodzi o preferencje estetyczne! Dyskusja jest możliwa wtedy, kiedy dwie strony nawzajem się akceptują i traktują podmiotowo.
- Ł.M.: Bo co zrobić, kiedy słyszymy: chciałbym, żeby wszystkie pedały zginęły? To nie pogląd, tylko nienawiść.
- M.S.: Z tym nie ma jak się zgodzić lub nie zgodzić. To jest być albo nie być.
- A mniej radykalne akcje?
- – Sam fakt, że istniejemy, jest radykalny.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment