Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- https://www.facebook.com/groups/279994029052938/permalink/385893431796330/
- Była już 2 w nocy kiedy skończyłem (jak się później dowiedziałem) z Alicją. Spojrzałem na telefon, 7 nieodebranych od Gąsiora. Kurwa, szybko zadzwoniłem po taksówkę dla nowo poznanej koleżanki. Kiedy żegnaliśmy się zapytała kiedy powtórka, uśmiechnąłem się i odpowiedziałem, że w swoim czasie. Po krótkim pożegnaniu ruszyłem wprost na przystanek nocnego autobusu, jechałem chyba z 5 minut. Wbiegłem do klubu i ruszyłem w stronę naszego stolika. Wtedy zobaczyłem o co chodzi, każdy z chłopaków miał przy sobie jakąś dziewczynę. Wszyscy oprócz Gąsiora. Ten gdy tylko mnie dostrzegł wstał i ruszył do mnie lekko chwiejnym krokiem. Zaczął się wypytywać gdzie byłem przez ten cały czas, skierowaliśmy się w stronę palarni. Opowiedziałem mu o krótkiej historii z Alicją, kiedy skończyłem wyglądał na wściekłego. Po chwili wręcz wkurwiony zaczął mówić : "Kurwa wy wszyscy jesteście tacy sami, znajdziecie sobie dupę i po 10 minutach lecicie z nią w ślimaka. Siedzę tutaj przez 2 godziny, nawet Gruby znalazł sobie dziewczynę do zabawy. A ja jak ta pizda sam. Nie mogę odnaleźć się w tym miejscu. Wojtek kurwa, co mam robić?" Zrobiło mi się go żal, ale w sumie to normalne. Nie każdemu jest łatwo w 5 minut obrobić jakąś dziewczynę. A tak samo jeśli szuka się miłości, tak jak Gąsior, to trudno znaleźć taką w klubie, bo większość dziewczynek to po prostu jebane szlaufy. Postanowiłem że pomogę mu znaleźć dziewczynę, może nie wielką miłość, ale taką tylko na jedną noc. Zaczęliśmy obczajać parkiet. 2 koleżaneczki śmigające ze sobą, mamy to. Podbijamy razem z Gąsiorem, ja wziąłem jedną on drugą. W sumie były to dwie 7,5/10 dupeczki więc nie było biedy. Potańczyliśmy trochę, w sumie moja partnerka całkiem mi się spodobała. Gąsior dobrze sobie radził z drugą, zmacał ją chyba całą. A więc wziąłem za rękę nowo poznaną dziewczyna aby chwilę z nią pogadać. Usiedliśmy przy barze, odpaliłem papierosa i pierwszy raz popatrzyłem się na jej twarz. Kurwa, wiem że to płytkie. Ale cholera, dziewczyna była taka dobra z ciała ale mordę to miała paskudną jak ta Maise czy jak tam jej na imię. Zamieniłem z nią dwa zdania po czym powiedziałem żeby szła na parkiet, ja pójdę tylko do łazienki i zaraz przyjdę. Zgodziła się, jakoś ją zlałem. Poszedłem do stolika chłopaków z zespołu, to była istna tragedia. Każdy zajebany jak szpadel. Kto jedyny w miarę ogarniał to Gąsior na parkiecie i ja. Ale w sumie, to nie mój problem. Niech chłopaki się bawią, zostawiłem ich i ruszyłem w stronę swojego mieszkania. Była już 5 nad ranem, postanowiłem że kimnę się nawet na te 4 godziny, o 10 miałem pociąg do rodzinnego miasteczka. Bez problemu wstałem o 9, spakowałem się i pojechałem autobusem na stację PKP. Chwilę po 11 byłem u siebie w domu. Mama zapytała jak tam wyszedł koncert, powiedziałem że wszystko elegancko. Nie chciała już o nic więcej pytać, po moim wyglądzie mamusia wiedziała że później oczywiście musiałem pochlać z chłopakami. Moja rodzina nie jest jakąś patologią, rodzice byli wyrozumiali bo sami pamiętali co robili za czasów gówniaka. Jedyna rzecz o której rodzice nie mogli się dowiedzieć to to że pale. Rozsiadłem się spokojnie w fotelu przed telewizorem, oglądając wiadomości. Koło 13 mamusia podała mi rosół, kiedy w spokoju konsumowałem zupkę wbiegł do domu ojciec. Był cały blady, szybko rzucił w biegu do mnie żebym się ubierał jak najszybciej i jedziemy do babci. Mieliśmy gdzieś godzinę drogi do małej wioski gdzie mieszkała matka mojego ojca. Ojciec w skrócie opowiedział mi co się odjebało. Ciotka która miała się opiekować moją babcią, podała jej zbyt wielką dawkę leków. Babcia była uzależniona od leków, ciągle musiała coś łykać. Nawet kiedyś bez namysłu wzięła tabletki na potencję, ale to inna historia. Wraz z wkurwionym ojcem zrobiliśmy Pocahontas na drzwi i szybko po schodach na górę do pokoju babci. Leżała na łóżku a na krześle obok siedziała Ciotka. Zaczęła się awantura, ojciec zadzwonił po pogotowie. Wszystko byłoby ok gdyby to właśnie nie wspaniałomyślna ciotka, która pracowała w aptece, nie wypisywała bez sensu leków dla babci.Po 20 minutach przyjechała karetka, wszyscy oprócz mnie pojechali z babcią. Zostawili mnie abym popilnował domu. Od małego miałem kumpla którego odwiedzałem zawsze kiedy byłem u babci. Mówiłem zawsze na niego Macias, był o rok starszy. Zwyczajny śmieszny grubas. Zadzwoniłem do niego gdy tylko pojechali, po 20 minutach napierdalaliśmy w Fifę na starym telewizorze. Kiedy rozgrywka zaczęła się nam powoli nudzić, postanowiliśmy coś odjebać. Obok działki babci stał komin, taki w chuj wysoki. Od małego zawsze chciałem tam wejść, ale każda próba była zakończona wykryciem przez babcie. Teraz jej nie było więc droga wolna. Aby dostać się na szczyt, było trzeba pokonać pionową drabinę przymocowaną do ściany komina. Na początku poszedłem ja, za mną powolutku wdrapywał się Macias. Byliśmy prawie na szczycie, kiedy z dupy mojemu grubemu przyjacielowi ześlizgnęła się jedna ręką z rury drabiny. Nie wiem nawet jak on to zrobił, ale w ostatniej chwili złapał się mojej nogi. Myślałem że zaraz polecę razem z nim w dół. Ale jakoś zdołałem go utrzymać. Ruszyliśmy dalej w górę, po chwili byliśmy na szczycie. Ze szczytu komina widać było wszystko, całą wieś. Było wręcz zajebiście, nagle widzimy jak kilometr od nas nadjeżdża radiowóz. Pewnie sukowata sąsiadka postanowiła zgłosić że weszliśmy na teren prywatny. Jak najszybciej zaczęliśmy schodzić z drabiny, uwinęliśmy się całkiem szybko z zejściem. Gdy tylko moje stopy dotknęły ziemi, szybko pobiegliśmy do domu babci. Wszystko skończyło się dobrze, Macias po chwili powiedział że musi wracać na chatę. Zrobiłem sobie schabowe i czekałem oglądając telewizję na ojca. Po godzinie wrócili, sam ojciec i ciotka. Okazało się że babcia została w szpitalu i nic wielkiego jej nie jest. Moja rodzinka trochę się jeszcze pokłóciła i wróciliśmy do domu. Wszedłem do swojego pokoju, odpaliłem laptopa i zalogowałem się na fb. Dostałem nową wiadomość, to znowu Ola. Popisałem z nią trochę o jakiś duperelach aż postawiłem się zabawić. Napisałem jej wprost żeby wysłała mi nudesy, ofc nie wiem jak ale zgodziła się. Oczywiście nie na fb ale na snapie. Po 5 minutach dostałem pierwsze foto, ciałko miała wręcz idealne. Nogi nie za chude nie za grube, piersi też bardzo piękne, no i buźka ładna. Zaczęliśmy tzw internetowy flirt co chwile przerywany wysyłanymi przez nią nudesami. Nie mogłem się doczekać co będzie się działo na warsztatach. Do końca roku nic wielkiego się nie działo, zwykła codzienność. Jakiś tam browar z koleżkami, czasami balety. Nadeszły wakacje, coraz to większymi krokami zbliżał się mój wyjazd. Nadszedł 17 lipca, o 4 rano wyjechałem ze swojego rodzinnego miasteczka. Miałem trzy przesiadki, jechałem z jednego na drugi koniec polski. O 14 byłem w Warszawie, musiałem czekać na autobus. Odpaliłem szluga na dworcu i stałem, obok mnie zauważyłem dziewczynę która nie mogła odpalić swojej fajki. Poszedłem do niej i bez słowa dałem jej swoją zapalniczkę. Bez spojrzenia na mnie odpaliła papieros i wypuściła spokojnie dym. Podziękowała, oddała mi zapalniczkę i spojrzała na mnie. Była niższa, w okularach, czarne włosy, czarne leginsy i lekką koszulkę na ramiączkach. Zapytałem się jaki jest cel jej podróży, byłem zdziwiony bo okazało się że także jedzie tam gdzie ja. Miała na imię Marysia, była bardzo nieśmiała i o 2 lata młodsza. Okazało się również że także była rok temu na warsztatach, ona mnie pamięta lecz ja jej nie. Po 30 minutach podjechał nasz autobus, pomogłem "starej" znajomej z włożeniem bagażu i zajęliśmy miejsca. Po 2 godzinach rozmowy Marysia zapytała się, czy może się na mnie położyć i iść spać. Położyłem swoją bluzę na kolanach i pozwoliłem jej ułożyć głowę. Powoli coraz bardziej ciągnęło mnie do spania, spojrzałem na jej twarz. W myślach cofnąłem się półtorej roku wstecz. Nagle jej twarzyczka zaczęła przypominać pizdochlasta. Kurwa, zerwałem się jak głupi budząc przy tym Marysie. Popatrzyła na mnie jak na pojeba i spytała czy wszystko w porządku, pokiwałem twierdząco głową i poprawiłem jej bluzo-poduszkę na moich kolanach. Znowu położyła się, założyłem słuchawki i puściłem M83 - "MIDNIGHT".Podziwiałem widoki za szybą autobusu, znowu wspomnienia zaczęły wracać. Z pizdochlastem byłem szczęśliwy, czułem że komuś na mnie zależy. Poczułem chęć lekkiej stabilizacji, gdybym mógł to wszystko cofnąć i postąpić inaczej. Nawet nie wiem kiedy ale już wyjeżdżaliśmy do docelowej miejscowości. Szybko ściągnąłem Marysie ze swoich kolan i poprosiłem kierowcę o zatrzymanie się przy hotelu gdzie mieliśmy zakwaterowanie. Znowu pomogłem koleżance w wyciągnięciu bagażu, obiecałem jej że pomogę go zanieść do jej przyszłego pokoju. Kiedy weszliśmy do recepcji od razu zobaczyłem Olę, ona ujrzała mnie. Z uśmiechem zaczęła biec w moją stronę ostatecznie rzucając się na mnie. Dała mi mocnego buziaka, i zaczęła wypytywać jak minęła podróż itd. Zostawiłem bagaż na recepcji i jak najszybciej wraz z Olą za rękę ruszyliśmy w stronę głównej sali, gdzie czekała na mnie reszta. Opuszczając recepcję popatrzyłem w stronę Marysi, wzięła swoje bagaże i rzuciła mi smutne spojrzenie, powoli ze spuszczoną głową ruszyła w górę po schodach, aż znikła za jedną ze ścian...
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment