Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- Oglądałem sobie wczoraj mecz Lecha z Legią na stadionie narodowym i przypomniało mi się, jak to ładnych parę lat temu był w tym miejscu jeszcze słynny jarmark europa, wiecie takie allegro tylko na stadionie, handlowało się tam wszystkim co tylko było można. Ja też przez parę lat miałem tam swoją szczękę, w której sprzedawałem bieliznę - majtki, skarpetki, tego typu rzeczy, kokosów nie było, ale na tamte czasy i tak było nieźle, no i zawsze można było sobie pogadać z ludźmi, wszyscy się znali i dopingowali.
- Naprzeciwko mnie sprzedawał wtedy taki Mariusz, który handlował kurtkami i płaszczami ze skaju. Dość duży chłop ale też i chyba zbyt uczciwy, bo w handlu szło mu nie najlepiej. Na bazarze kupowali wtedy głownie ci najmniej zamożni Warszawiacy i ludzie z okolicznych wiosek, więc chcieli kupić wszystko jak najtaniej, a najlepiej to i za darmo, targowali się jak tylko mogli.
- Mariusz nie był zbyt asertywny a ludzie chętnie to wykorzystywali, raz wmawiali, że to nie jest tyle warte, innym razem że dla dzieci im nie starczy, mówili dosłownie wszystko, byle tylko kasy trochę zostało. A ponieważ Mariusz nie był orłem z rachowania, szybko się okazało, że większość towaru sprzedał taniej niż kupował w hurcie od znajomego Wietnamczyka, więc nie dość, że pracował za darmo, to jeszcze narobił sobie trochę długów.
- Jak już się o tym dowiedział, wpadł dosłownie w szał, zaczął wrzeszczeć, kopać okoliczne szczęki, nawet powalił kilku chichrających się z niego Chińczyków, moja szczęka na szczęście nie ucierpiała. Od tego czasu Mariusz zupełnie się zmienił a na każdą prośbę o rabat czy obniżkę odpowiadał tylko twardo "tanio skóry nie sprzedam" i od tego czasu nikomu już nie odpuszczał.
- Klientów było jednak coraz mniej, w końcu całkowicie rzucił stoisko, mówił tylko, że idzie w sport, jakieś podnoszenie ciężarów czy dźwiganie, coś takiego.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment