Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- Jako prawdziwy anon siedząc poza piwnicą dostaje myśli samobójczych, które przypomniały mi o sytuacji sprzed pół roku. 1 września i muchomor popsuty, bo trzeba w końcu wyjść z domu dalej niż do żabki naprzeciwko domu po ciperki oraz jakieś picie co by nie zdechnąć. Po rozpoczęciu oczywiście browarek łączony z drogim winem owocowym marki szato de jabol. Porobiony trochę wracam do domu i matka w drzwiach wręcza mi plecak pieniądze i listę zakupów. Idę do biedronki robie zakupi do których dopisałem piwo na kolejne spotkanie ze znajomymi. Na naprzeciwko biedronki jest wyjebiście wielki metalowy krzyż, na który lubi jeden Andrzej wchodzić jak mu socjal zabiorą. Średnio co 2 miechy 50 andrzej wpierdala się na czubek 40m krzyża, bo po stelażu dosyć łatwo wejść i czeka, aż mu znowu obiecają socjal, wtedy dopiero schodzi. Nie, żebym często krzyczał do niego, rób salto czy coś xD idąc do biedronki, przechodzę przez sporych rozmiarów park. ten park był cmentarzem ewangelickim, jednak już nagrobków nie ma, bo w PRL wszystko kradli, a potem zaorali. Tylko aleje i drzewka. No to wychodzę z biedronki i idę w stronę parku. Przy wejściu do niego słyszę jakieś krzyki. Podbiegam slalomem i widzę 2 osoby ok 50m przede mną. Jedna leży druga napierdala pajacyki, krzycząc coś. Podbiegam i pytam jako morda z prawilnej dzielinicy czy ma jakiś problem a typo na jednym tchu mi mówi KUWRADZWOŃPOPOGOTOWIETYPOSOBIEŻYŁYPODCIĄŁDZWOŃKURWAAAAA. Z rozmowy domyśliłem się, że coś z tym leżącym nie gra więc się przyglądam. Jakiś sebuś wiekowo 30-35 leży z pociętymi przedramionami i się telepie. Tutaj najważniejsza rzecz, która tworzyła atmosferę. Z jego telefonu leciała kurwa składanka smutnych rapsów xDDDDD patrze co i jak i dzwonie kulturalnie co by mi jakiś random nie zdechł.
- >dzień dobry w parku leży jakiś typo z podciętymi kablami
- >dzień dobry może pan powtórzyć?
- >no leży jakiś gościu i się wkyrwawia
- >ale że jak wykrwawia?
- >no kurwa z żył se krew leci normalnie wiesz, o co chodzi mordeczko
- >a no luzik zaraz śmieciarkę tzn. karetkę wysyłamy.
- No spoko do szpitala ok. pół kilometra to będą szybko. Facet od pajacyków pyta, czy mam coś, żeby go opatrzeć. No lekki przypał, bo miałem tylko plecak a w nim świeże bułki wędliny itd. typo telepiącym rękami wyjmuje bandaż i pyta jak go użyć.
- >napierdalaj go po mordzie, bo tak w grach robili
- >co
- >daj zawiąże
- obie ręce od nadgarstków do łokci pocięte a ten mi daje tak krótki bandaż, że nawet dydola całego bym sobie nie owinął więc chuj trzeba jeszcze bardziej go podzielić jego krystalicznie czystą firmową bluze marki chyba krop dizajn przyczepić do rąk. Układamy typa pod murkiem obok i siedzimy trzymając jego ręce powyżej lini serca, bo tak w szkole uczyli. W sumie śmiesznie wygląda jak brudas i random trzymają w górze ręce zgonującego dresika. W sumie ten sebuś nie leżał kulturalnie tylko dostawał skurczy co potęgowało mój wewnętrzny kek, bo kurwa zjeb się telepał xd. pogotowie było tak w chuj szybko, że zdążyłem omówić z randomem pogodę, jak nam dzień mija i jakie bułki wędliny itd. kupiłem. ale w końcu się pojawia. Zajeżdża na pełnej kurwie niczym karetka z gta san andreas prawie miażdżąc sebusiowi nogi i wyskakuje on. Czerwona kulka. Wysiadając z ambulansu automatycznie zawieszenie poszło do góry, bo prawie iskry leciały xD podchodzi do nas i pyta, czy to my dzwoniliśmy. nie kurwa my sobie trzymamy śpiącego ziomka po zabawie keczupem do kurwy. Przygląda się uważnie sebusiowi i mówi "panie no co pan odpierdala, no ma pan jakiś dowód osobisty?" seba dalej leży i sie telepie "panie nie udawaj pan ludzie bez nogi byli w lepszym stanie" seba był prawdopodobnie niewychowany, bo zamiast odpowiedzieć, albo chociaż się przywitać zaczął się mocniej telepać i piana mu z ryja leciała. "Panowie my już tego zjeba zgarniemy thc za info. Jak by was to ciekawiło, to zszywamy go i wypierdalamy do psychiatryka". i tak minął mi cudownie dzień rozpoczęcia szkoły :)
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment