SHARE
TWEET

Untitled

a guest May 23rd, 2019 67 Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
  1. OC
  2. Piękny późnowiosenny poniedziałek. Wietrzyk wieje, śpiewają ptaszki, a słoneczko świeci. Wrrróć, napierdala. 25 stopni Celsjusza, chuj wie ile Fahrenheita, a temperatura odczuwalna jest taka, że przed chwilą jakiś gość w mundurze spytał mnie o drogę do El-Alamein. Na dodatek od trzech dni zbiera się na burzę. Jak to wszystko pierdolnie, to będzie cudownie, ale na razie jest tak duszno, że człowiek poci się, wychodząc spod prysznica. A jakby tego było mało, to akurat dzisiaj muszę przejechać pół miasta Łódź tramwajem.
  3. Razem ze mną na placu Niepodległości do szóstki ładuje się horda babsztyli z Górniaka. Na zewnątrz gniew Apolla w czystej postaci, a te kreatury musiały akurat dziś kupić pół tony kapusty kiszonej i wiadro podrobionych perfum. Jebie jak front wschodni, tylko że tam przynajmniej było chłodniej. Wyłączam niepotrzebne funkcje mózgu i staram się skupić jedynie na delikatnym powiewie powietrza, bo oczywiście w tych reliktach późnego Gierka klimatyzacji nie uświadczysz. Mijam pierwszą katedrę i powoli przyzwyczajam się do tego Inferna na szynach, aż tu nagle tramwaj staje na placu Katedralnym. Parę emerytek wychodzi, wiatr minimalnie chłodzi wnętrze wagonu, a pomnik Jana Pawła II powoli zaczyna się roztapiać.
  4. I w tym momencie moją odyseję trafia szlag. Po schodkach do wnętrza wspina się ona. Siedem warstw płaszczy termoaktywnych, beret bojowy, zmarszczki, jakby była kiedyś sanitariuszką w powstaniu (prawdopodobnie Spartakusa) i dominująca chęć anihilacji otoczenia w oczach. W oczach? W życiu czegoś takiego nie powiedziałem, ona ma ślepia. Spojrzeniem owych ślepi zwalnia sobie miejsce siedzące, ale zanim usiądzie, postanawia zemścić się na całym świecie:
  5. - ALEŻ WIEJE.
  6. I zamyka okno.
  7. Kur-wa-mać. Momentalnie czuję, jak zaczynam się pocić. Alternatywka dwa siedzenia dalej ociera farbę ściekającą wraz z potem grzywki, a menel śmierdzi jeszcze bardziej. Przypiekany żywcem dzieciak zaczyna wyć niczym syrena Stuki, a Seba przegląda w głowie kodeks prawa ulicy, zastanawiając się, co może zrobić za termoagresję. Docieramy do Piotrkowskiej Centrum. Ratuje się kto może, ale skurwiała wysłanniczka ciemności siedzi dalej i piorunuje wzrokiem każdego, kto próbuje otworzyć okno. Osuwam się na siedzenie i odplywam, mając przed oczyma twarz Lawrence’a z Arabii.
  8. Budzę się parę przystanków dalej, nieopodal placu Wolności. Za oknem w końcu zbierają się chmury, Kościuszko zszedł z pomnika i na Petrynie zbiera na zimne piwo, a ten pieprzony żywiołak słoniny nadal siedzi i zamienia tramwaj w krematorium. Święty Teslo, patronie jebania prądem, zmiłuj się nad nami. Babsztyl wstaje z miejsca i kieruje się ku drzwiom. Zajeżdżamy na przystanek i w tej samej chwili zaczyna lać. Drzwi się otwierają, termodynamiczny demon staje na chodniku, Seba rzuca się do okna...
  9. I JAK TU NIE PIERDOLNIE!
  10. Chyba Zeus się nad nami zlitował, bo piorun ominął wszystkie budynki wraz z piorunochronami i jebnął prądem centralnie w starą babę. Maszynista wysiada, odpala trzymanego na specjalną okazję malboraska od płonących zwłok, staje na torach i zaciąga się z uśmiechem od ucha do ucha. Pasażerowie ze łzami szczęścia obserwują skwierczącego truposza, jednak po chwili te szczęśliwe chwile znikają niczym – nomen omen - łzy w deszczu. Menelik niemrawo podchodzi do denatki i konfiskuje portfel (straty oszacowano na 32 zł). Seba otwiera triumfalnie Kustosza, a ja spokojnie wychodzę z tramwaju i spokojnie kieruję się do Manufaktury. Sprawiedliwości stało się zadość, dziękuję pan Tesla.
RAW Paste Data
We use cookies for various purposes including analytics. By continuing to use Pastebin, you agree to our use of cookies as described in the Cookies Policy. OK, I Understand
 
Top