Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- https://www.facebook.com/groups/279994029052938/permalink/387486208303719/
- Przez cały pierwszy dzień warsztatów chodziłem cały czas z Olą. Rozpakowałem się i w pokoju trochę się z nią pobawiłem. Nasze małe igraszki przerwało pukanie, przybył mój współlokator. Miał na imię Robert. Był gruby, wysoki i miał pucowatą twarz i głos jak dziecko. Od razu stwierdziłem że mój nowy koleżka jest zwykłą pizdą i tyle. Grzecznie się przywitałem, zbiliśmy grabę i wraz z Olą wyszliśmy z pokoju.Na obiedzie raz czy dwa widziałem jak Marysia patrzy na mnie, kiedy tylko ją na tym przyłapałem, lekko rumieniła się i spuszczała z uśmieszkiem głowę. Byłem ciągle maltretowany przez Olę, w sumie podobała mi się i trochę mnie do niej ciągnęło, ale jednak nie wyobrażałem sobie żeby coś głębszego było pomiędzy nami. Po obiedzie zebraliśmy się w głównej sali, mieliśmy wybrać na jakie zajęcia chcemy chodzić. Wybrałem perkusyjne, techniki studyjne oraz taniec, po prostu chciałem się trochę poruszać. Robert wybrał wszystko to co ja.Skończyły się zapisy i od razu zebraliśmy się do jednego pokoju, byli wszyscy Ci których tak bardzo rok temu nie lubiłem. Do naszej grupy dołączył jeszcze mój współlokator.Oczywiście wiadomo, spotkanie spotkaniem, ale gdzie alkohol kurwa. Okazało się że po 23 zamykają wyjścia i nie można wyjść niezauważonemu z hotelu, można było tylko przez frontowej drzwi gdzie siedział ktoś na recepcji. Nikt nie przygotował się wcześniej żeby kupić alko, więc szansę były marne żeby coś sobie dzisiaj wypić. Postanowiłem uratować ten piękny wieczór, zapytałem się tylko czy ktoś idzie ze mną. Najbliższy alkoholowy był 15 minut z buta więc nie chciało mi się iść samemu. Nikt nie był chętny, leciały już nawet propozycje aby dzisiaj nie pić. Pomyślałem że tak nie będzie, miałem misję. Zacząłem się ubierać, powiedziałem wkurwiony że jeśli nikt nie idzie to pójdę sam. Gdy już zamykałem za sobą drzwi zatrzymał mnie Robert, chciał iść razem ze mną. Pomyślałem że nie ma sensu brać ze sobą jebanej kuli u nogi, powiedziałem że go nie potrzebuje i tyle. Mój pucowaty koleżka nie dał za wygraną, poszedł za mną. Byliśmy już w głównym korytarzu, tuż przed recepcją. Gdy już mieliśmy wychodzić młoda recepcjonistka zablokowała automatyczne drzwi i zapytała gdzie idziemy. W sumie nie było co jej kłamać, podszedłem do lady i powiedziałem "Wie pani jak to jest, młodzi jesteśmy, widzimy się tydzień na rok więc chcemy się pobawić.". Odpowiedziała z uśmiechem "Dobra chłopaki. Sprawa jest prosta, ja was wypuszczam. Ale butelki w wewnętrzne kieszenie i cicho idziecie do pokoju." Pokiwaliśmy twierdząco głowami i ruszyliśmy w drogę. Od razu gdy wyszliśmy poza teren hotelu odpaliłem szluga, wystawiłem paczkę do Roberta. Powiedział że nie pali. No to chuj, nie to nie. Szliśmy spokojnym krokiem do naszego celu. Robert sam postanowił że kupi nasz dzisiejszy asortyment. Chłopak był ode mnie o rok starszy, w sierpniu miał już 18. Chociaż ja wyglądałem na starszego, postanowiłem dać mu szansę. Po 5 minutach wyszedł ze sklepu, z 2 torbami. W jednej 6 litrów zapity, a w drugiej 2 litry Finlandii. Nie sądziłem że mu się uda, no ale chuj. W drodze powrotnej odpaliłem drugą fajkę, nagle odezwał się Robert. Też chciał zapalić. Popatrzyłem na niego, powiedziałem "Przecież nie palisz" Robercik uśmiechnął się i odpowiedział z uśmiechem "Są wakacje, więc mogę". I szliśmy tak paląc te szlugi, w sumie powoli zaczęliśmy się dogadywać. Wypytywał mnie o to wszystko co związane z warsztatami, czy trzeba chodzić na wszystkie zajęcia, co jeszcze można robić w wolnym czasie, który raz już tutaj jestem itd. W końcu doszliśmy do hotelu, schowaliśmy asortyment pod kurtkami i weszliśmy spokojnie do recepcji. Magda(bo tak miała na plakietce) uśmiechnęła się do nas i powiedziała "Tylko spokojnie tam. Żebym nie słyszała żadnych skarg na was", odwzajemniliśmy uśmiech i ruszyliśmy w stronę pokoju spotkania. Przed tym postanowiłem wykręcić mały dowcip zebranym. Schowałem pod swoją skórę 2 flaszki, kazałem Robertowi zostawić cole przed pokojem i nic nie mówić. Wszedłem do pokoju, Robert za mną. Udając wkurwionego zacząłem mówić że monopol zamknięty i chuja dzisiaj wypijemy. Ludzie serio uwierzyli, posiedziałem jeszcze z 5 minut z schowanymi butelkami w kieszeniach, po czym wstałem i na cały pokój krzyknąłem "No chyba was pojebało że nie będziemy pić" i myk położyłem dwie Finlandię na stole. Robert poszedł po czekającą colę przed drzwiami. W rogu pokoju stał stolik z dwoma krzesłami, oczywiście jedno miejsce było już moje, drugie postanowiłem dać Robertowi.Była nas 8: ja, Robert, Ola, CEP i jeszcze 4 dziewczyny . Od razu zaczęło się chlanie, po godzinie już poszedł pierwszy litr wódki. Trzy dziewczyny nie piły więc była nas 5 do flaszki.Zachciało mi się palić, w pokoju czujnik dymu więc chuj, nie było jak, chyba że przez okno ale inni się nie zgadzali. Okazało się że na naszym piętrze jest wyjście na balkon, który był jak na razie dopiero w budowie. Było to 6 piętro, z balkonu można było wyjść jeszcze wyżej na 8 po drabinie przymocowanej do ściany hotelu. Wszyscy poszli ze mną, paliłem ja, Ola i Robert. Chwilę pobawiliśmy się na balkonie i wróciliśmy do pokoju. Został ostatni litr, Ola i jej koleżanka Justyna odpuściły. Piłem ja, CEP i Robert. Czekałem kto odpadnie pierwszy, Po 4 kieliszkach CEP postanowił odpuścić, nie miał już chęci. Robert chciał pić dalej, chłopaczyna miał całkiem mocną głowę. Zostało nam 200 ml na głowę, 2 shoty, szlug, 2 shoty, szlug i poszło. Wszyscy w sumie byli całkiem schlani, ja z Robercikiem najbardziej. Można powiedzieć że we dwójkę byliśmy ładnie najebani. Była 2 w nocy, dziewczyny i CEP już poszli. Został Robert, Ola, Justyna i ja. Magda była też w sumie przy kości, pasowali do siebie razem z Rudym(ksywa Robercika). Postawiłem że zostawię ich samych i wziąłem Olę do swojego pokoju. Gdy tylko zamknąłem drzwi rzuciła się na mnie, rozebraliśmy się i położyliśmy na łóżku. Byłem przygotowany na taki rozwój wydarzeń, prezerwatywy w portfelu to protip. Sam się zdziwiłem że mój mały przyjaciel żyje po takiej ilości alkoholu, ale chuj. Seks z nią nie był jakiś przyjemny, darła się jak pojebana, wgryzała się w poduszkę żeby jakoś wytłumić jęki przyjemności. Gdy tak czas leciał nam na zabawie nagle ktoś zaczął pukać do naszych drzwi, wstałem założyłem spodnie. Kazałem Oli leżeć spokojnie w łóżku. Kiedy tylko otworzyłem zobaczyłem w drzwiach Marysie, złość biła jej z oczu. Popatrzyła na mnie z nienawiścią i powiedziała "Rozumiem że zajebiście się tutaj bawicie, ale nie zamierzam słuchać waszych jęków przez całą noc nad sobą" Gdy skończyła zamarła prze chwilę, zobaczyłem jak zaczyna powoli spływa jej łza po oczach. Trzasnęła drzwiami i poszła w stronę schodów. Ola zaczęła wypytywać się kto to był, odpowiedziałem jej że nie ważne, żeby wracała już do siebie do pokoju. Ubrała się posłusznie i wyszła. Sięgnąłem do portfela, wyciągnąłem ostatniego kondoma i założyłem go na czujnik dymu. Otworzyłem okno i odpaliłem papierosa. Zacząłem się zastawiać, co jest nie tak z Maryśką, co ona do mnie ma. Przecież tylko spotkaliśmy się na przystanku, spała na moich kolanach przez całą podróż i tyle. Pewnie po prostu serio chciała iść spać, a w sumie wyjebane w nią. Po chwili do pokoju wszedł uśmiechnięty od ucha do ucha Rudy. Powiedział "Chłopie, nie mogłeś tej Olki przytrzymać dłużej? Już szło mi coraz lepiej z Justyną." Uśmiechnąłem się do niego, w sumie zacząłem uważać go powoli za spoko chłopa. Opowiedziałem mu co się działo u nas w pokoju przed jego przyjściem, o Marysi też. Rudy stanął obok mnie, dałem mu szluga i poszedłem do łazienki umyć się. Gdy wyszedłem spod prysznica Rudy już spał, położyłem się na łóżku i oddałem się snu. Obudziłem się o 8, głowa napierdalała mnie jak pojebana. Wstałem z łóżka i poszedłem napisać się wody z kranu, obudziłem Rudego. Zrobił to samo co ja, umył się i o 8:50 poszliśmy na śniadanie. Usiedliśmy przy stole, cała nasza ósemka wyglądała po prostu jak cień człowieka. Głównym powiedzeniem Rudego było "Śniadanie na kacu jest jak przeszczep. Albo się przyjmie albo nie". W sumie nie było aż tak źle, zjedliśmy dobre śniadanie, zabraliśmy po kubku z kawą wraz z Rudym do naszego pokoju i delektowaliśmy się smakiem kawy i papierosa. Nadszedł czas na pierwsze zajęcia perkusyjne. W grupie było nas 13, Marysia też zapisała się na te same zajęcia co ja. Przez cały czas zachowywała się jakbym nie istniał, ani razu się na mnie nie spojrzała. Za to ja nie mogłem oderwać wzroku od jej osoby. Chude nóżki, piękne podkreślone piersi, twarz małego anioła i długie czarne falujące włosy.
- Prowadzący zajęcia wypuścił nas na 30 minutową przerwę, poszedłem na dwór na papierosa. Po chwili przebiegła Ola i usiadła mi na kolanach. Zaczęła mnie wypytywać jak minęły zajęcia, ale mnie nie było z nią teraz.
- W mojej głowie była ciągle Marysia, nie mogłem przestać o niej myśleć...
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment