Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- *Od razu wsadziła prawą, dominującą rękę do kieszeni, by swobodnie po chwili, a właściwie to natychmiastowo wyciągnąć z głębokiej kieszonki w szacie swoją różdżkę, o parametrach: rdzeń z krwi reema, wymiary dwanaście i pół cali, wyrzeźbiona jako sprężysta, z pięknego, jesionowego drewna. Powoli skierowała rękę ku górze, zatrzymując się jednakże na wysokości substratu - słoika, który pozyskała od nauczyciela. Ze względu na to, że była co nieco oddalona a także zgięta na wysokości łokcia dziewczyny, ta powoli zaczęła wystawiać dłoń co raz to bliżej słoika substratu, przy tym prostując jak tylko mogła w łokciu swą rękę, bo przecież tak jasno nakazują zasady chwytu Alfa. I zaczęła się cała zabawa... Anri niesamowicie wytężyła wszystkie swoje zmysły, odcinając się kompletnie od świata. Nie komunikując. Działanie transmutacji całkowicie, w stu procentach biedną dziewoję pochłonęło. W jej umyśle, zrodziły się setki, tysiące , dziesiątki tysięcy myśli... Myśli, które kompletnie wyrzucały z jej umysłu wszelkie bodźcie będące częścią tego otaczającego ją świata. Nawiązując, a raczej można by spokojnie rzec, że "przywołując" wspomnienie związane ściśle z oporem i równaniem, jako opór metodą "na oko" nadała cyfrę 1,5. W jej podświadomości, słoik miał się zmniejszyć do tego stopnia, by jego rozmiar wynosił ułamek - jedną czwartą teraźniejszej obiętości naczynia. By kolejno, wedle znanej powszechnie czarodziejom, którzy CHOĆ TROCHĘ uważali na lekcjach Transmutacji, metody krokowej tylko udoskonaliła minimalnym wręcz niezauważalnym dla ludzkiego, standardowego oka bez żadnych modyfikacji, czy innych bodźców, przekaźnikiem mocy wykonała pojedyńcze puknięcie w powietrze, jakby chciała kogoś stuknąć w czółko, jak rodzic dziecko. Wydobyła z siebie także odgłos, jakim była specjalna przystosowana do zaklęcia inkantacja, z padającym na właściwe sylaby akcentem... Brzmiała ona* Reducio!
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment