Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- https://www.facebook.com/groups/279994029052938/permalink/335028806882793/
- A więc znowu znalazłem się na tym peronie, znowu wchodziłem w ten sam pociąg i jechałem w tym samym kierunku. Gdy tylko pizdochlast mnie zobaczyła, nieśmiało podeszła do mnie, żeby się przywitać. Przytuliłem ją z "radością", opowiedziałem jej jak to leci życie w nowym mieście itd. Musiałem wykorzystać swoje aktorskie umiejętności żeby być dla niej miłym i sprawiać wrażenie zainteresowania jej osobą. W głębi duszy jednak czułem nienawiść. Razem z Czarnym po krótkiej liście obecności wycieczkowiczów, ruszyliśmy do kibla pociągowego na szluga. W kiblu, w skrócie opowiedziałem mu mój plan odnośnie pizdochlasta. Trochę był wkurwiony na mnie, uważał że zaczynam przeginać. Według niego powinno mi wystarczyć już posiadanie życia Laury i Patrycji. Jednej sprawy nie wziął pod uwagę, te dwie były przypadkowymi celami, z pizdochlastem już wcześniej mnie coś łączyło. Na samym początku chciałem puścić to co się wydarzyło pomiędzy mną, a pizdochlastem w niepamięć, jednak teraz łaknąłem do swojej ściany z przyszłymi trofeami przybić też ją. Razem w przedziale siedziałem z Czarnym i innymi 6 osobami, a w nich pizdochlast. Tak się ułożyłem, aby siedzieć pomiędzy nimi. Zaczęło się już robić późno, dochodziła 1 w nocy. Wszyscy chcieli iść spać, lecz miejsca w przedziale mało. Pizdochlast zapytał się mnie czy może położyć swoją głowę na moich kolanach, zgodziłem się, musiałem. Czarny po prostu siedział i spał, jebaniec kiwał się na lewo i prawo. Kiedy zauważyłem że pizdochlast zaczyna jakby coraz bardziej na mnie wchodzić, postanowiłem wyjść z przedziału. Lekko zdjąłem jej głowę z moich kolan, próbowałem zrobić to lekko, żeby jej nie obudzić. Jednak moje próby były na marne, kiedy otwierałem drzwi od przedziału obudziła się i popatrzyła na mnie, zapytała mnie gdzie idę. Nie odpowiedziałem, będzie chciała to mnie znajdzie, zamknąłem drzwi i poszedłem szukać wolnego przedziału. Wziąłem ze sobą paczkę fajek, małą popielniczkę, słuchawki i wcześniej przygotowane litr coli+whisky. W końcu znalazłem, rozłożyłem się na całej długości, włączyłem muzykę, odpaliłem papierosa i delektowałem się smakiem trunku. Moje spotkanie sam na sam ze sobą, nagle przerwał dźwięk otwierających się drzwi. Tak, pizdochlast postanowił mnie poszukać. Na początek popatrzyła na mnie z lekkim zdziwieniem, pierwszy raz widziała mnie z papierosem w ręce. Lekka hipokryzja, kiedy jeszcze byłem w gimnazjum to uważałem jakie to fajeczki są złe, a teraz sam wpadłem w nałóg. Pizdochlast usiadła naprzeciw mnie, po jej głosie można było rozpoznać że łapie ją stres. Rozmawialiśmy, w sumie na byle jakie tematy. Nagle pizdochlast wszedł na temat tego co nas łączyło, po chwili zaczęła mnie przepraszać za to co zrobiła. To co mówiła, zaczęło mnie wkurwiać, suka uważała że w sumie i tak nic się nie stało. No chuj, chciałem jej zajebać w pewnym momencie, ale powstrzymałem się. Pokazałem jej żeby usiadła obok mnie, po czym objąłem ją. Kiedyś była moją małą księżniczką, teraz zwykłą szmatą. Posiedzieliśmy w objęciach przez 10 minut, później zaczęliśmy się całować, powoli poczułem że jej ręka wędruje ku mojemu kroczu. Kiedy tylko wsadziła mi rękę w majtki, odsunąłem ją od siebie, po czym powiedziałem żeby opuściła ten przedział. Już wychodziła, ale nagle coś ją zatrzymało. Obróciła się do mnie i spytała się dlaczego ma wyjść. Podszedłem do niej, lekko objąłem, pocałowałem ją w usta i odpowiedziałem, że muszę mieć chwilę czasu na rozmowę z samym sobą. Uśmiechnęła się do mnie i poszła do naszego przedział. Ponownie rozsiadłem się na siedzeniach i odpaliłem szluga. Kurwa, bałem się tego, że jednak coś może we mnie wstąpić i znowu się w niej zakocham. Ale nie, nie znowu. Jak to się niby mówi, dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale jednak wszedłbym w nią swym chujem, z chęcią nawet i 10 razy. No dobra, jakoś te dni leciały. Pizdochlast starała się zwrócić moją uwagę, nawet sama wyskoczyła z propozycją wspólnej jazdy. Zamiast jeździć, większość czasu spędzałem z nią w małym pubie na skraju stoku. Zawsze wychodziłem z niego dopiero wtedy, kiedy czułem już że mi starczy. Wydawałem w tym pubie po 50 zł dziennie. Jakieś grzane wino, browar z sokiem, czasami łyknąłem sobie trochę wódki , a wszystko zagryzałem oscypkami. Wszyscy zaczęli uważać że znowu do siebie wrócimy, najśmieszniejszy fakt był taki, że pizdochlast powiedział swojej jednej koleżance że jest jej teraz tak głupio, że zdradziła takiego fajnego chłopaka jak ja i marzy o tym żebym w końcu zapytał się jej o to, czy będziemy razem. Dowiedziałem się o tym od Czarnego, ta typiara która gadała z pizdochlastem o mnie, była także jego bliską znajomą. Pierwszy plan mojego punktu powiódł się, teraz ładnie trzeba korzystać. Gdzieś 4 dni przed końcem wyjazdu, czekał nas następny dzień na stoku. Postanowiłem w tym dniu, być miłym żeby sobie trochę poruchać. Pojechaliśmy do pubu, tam kupiłem sobie jedno grzane wino, usiedliśmy na dworze i z nią wtuloną we mnie piłem. Już wstawałem żeby pójść po jakieś piwo do baru, pomyślałem sobie że w sumie ona może coś postawić. Wcisnąłem jej kita, że chyba zostawiłem cały hajs w noclegowisku bo nie mam już nic w portfelu albo ktoś gdzieś zajebał mi hajs. Wydała na mnie w sumie całkiem sporo kasy, no ale chuj. W tym dniu piłem mniej, chciałem żeby jeszcze jakoś stanął mi kutas. Kiedy czułem że już wystarczy, wziąłem pizdochlasta za rękę i poszliśmy jeździć. Byliśmy w części trasy, gdzie mogliśmy na spokojnie zjechać w las. Kazałem jej jechać za mną, jechaliśmy chwilę w głąb lasu. Zatrzymałem się, rozpiąłem swój snowboard i pomogłem zdjąć jej narty. Nagle złapałem ją i przycisnąłem plecami do drzewa, zaczęliśmy się całować. Rozebraliśmy się do pół naga, ona w samym staniku ja bez koszulki. Nasze ciała były tak rozgrzane, że nawet nie czuliśmy otaczającego nas mrozu na dworze. Po chwili zaczęliśmy się pieprzyć, od czasu naszego pierwszego stosunku minęło pół roku, nabrałem trochę doświadczenia na Laurze i Patrycji, pizdochlast nie znalazła żadnej drugiej połówki. Doprowadziłem ją do takiego stanu, że biedaczyna nie miała siły żeby się ubrać. Po tym jak w końcu do siebie doszła, powiedziała "Wojtek, kocham Cię. Czy jest szansa żeby było tak samo jak wcześniej?" . Wtedy znowu doszło do mnie, że jestem tak blisko żeby znowu być szczęśliwym. Żeby znowu być z osobą którą kocham, żeby wrócić do swojego dawnego życia. Już miałem w głowie obrazy, jak to razem z pizdochlastem jeździmy latem nad jezioro, wychodzimy na długie spacery. Tak to było to czego chciałem, czego potrzebowałem żeby wrócić do normalności. Już się uśmiechałem, już miałem odpowiedzieć "tak". Nagle przeszedł mnie dreszcz, moje alter ego przejęło władzę. Uśmiech został na mej twarzy, tylko oczy zapłonęły nienawiścią. Odpowiedziałem jej "No to pizdochlast, poruchałem więc mogę spadać. Życzę wszystkiego najlepszego na twojej drodze życia. Jesteś w moich oczach kurwą, i kurwą w nich na zawsze zostaniesz" Zaniemówiła, chyba nawet nie ogarnęła co się odjebało. Zapiąłem deskę, założyłem słuchawki, odpaliłem szluga i wróciłem na wyjebaniu na stok. Czułem euforie, kurwa. Byłem taki podjaranym, tym że w końcu serio nie jestem pizdą. Jak coś robię, to robię to do końca. Zadzwoniłem do Czarnego, umówiliśmy się w pubie przy stoku. Opowiedziałem mu o wszystkich, słuchał mnie z zainteresowaniem. Kiedy skończyłem posiedział ze mną jeszcze 5 minut, powiedział nagle że idzie do kibla i zaraz wróci. Minęło już 15 minut a go dalej nie było, zacząłem go szukać. Obszedłem cały pub, nigdzie go nie było. Podszedłem do stojaków na sprzęt narciarski przed lokalem. Jego deski nie było, skurwysyn gdzieś pojechał bez słowa. No chuj, może coś się odjebało. W sumie to się odjebało. Koniec z pizdochlastem, Czarny jedzie bez słowa. NO AŻ TO JUDASZ JEBANY, POJECHAŁ DO PIZDOCHLASTA. No chuj, została jeszcze godzina do autobusu powrotnego. Zacząłem jeździć bez celu, nagle zadzwonił do mnie telefon. Jeden z moich pobocznych kumpli powiedział że muszę coś zobaczyć, mieliśmy się spotkać w pubie gdzie pierwszy raz całowaliśmy się z pizdochlastem. Przyjechałem, to co zobaczyłem nie zdziwiło mnie. Pizdochlast razem z Czarnym, siedzieli przytuleni do siebie przy ławce na dworze. Chciałem ich trochę zawstydzić, wyszedłem i ustawiłem się tak żeby mnie zauważyli. Odpaliłem szluga, i patrzyłem się centralnie na nich. Pizdochlast wstał od stołu i zaczął biec w stronę łazienki, Czarny zaczął iść w moją stronę z zaciśniętą pięścią. Bez słowa nagle dostałem od niego bułę na ryj, zrobiło się jakoś cicho. Popatrzyłem na niego, kutasiarz przegiął. Podwinąłem rękawy i rzuciłem się na niego, zacząłem go napierdalać po ryju aż w końcu powie że przeprasza. Miał już cały ryj we krwi, kiedy wysapał ciche "przepraszam". Puściłem go i wstałem z niego, na pożegnanie dostał jeszcze z buta. Splunąłem mu obok mordy, to nie jest już mój brat, to zwykła kurwa. Żeby bić się o jakąś szmatę, chyba naprawdę go popierdoliło. Po tym pobiegłem do kibla gdzie schowała się pizdochlast, otworzyłem drzwi i wydarłem się na całą budkę "I CO TERAZ KURWO, TAK BARDZO MNIE KOCHAŁAŚ ŻE BIERZESZ SIĘ ZA MOJEGO BRATA. PLUJE NA TAKIE JAK TY" Wyszedłem z trzaskiem drzwi, zawiązałem deskę, puściłem M83 - "Midnight City" i ze szlugiem w pysku pojechałem w stronę atuobusu. Tak w jeden dzień, straciłem swojego brata i szanse na powrót do starego życia. Czarny z Pizdochlastem stali się nową parą, w sumie to tak bardzo wyjebane w nich. Dopierdoliłem im, teraz czekały jeszcze moje dwie piękne szmaty do zniszczenia. Nie zauważyłem nawet, że coraz bardziej stawałem się potworem, całkowicie zmieniłem swoje życie jak i samego siebie.
- NICZEGO NIE ŻAŁUJĘ
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment