daily pastebin goal
90%
SHARE
TWEET

Untitled

a guest Jun 13th, 2018 45 Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
  1. Tego nie da się już przekazac w pelni. Czuje jakiś pierdolony niepokoj. Mialem nagrywac to dyktafonem.
  2. Zaczelo się od tego, ze wzialem udzial w cpunskiej konferencji skype. Rozmowa mi się nie kleila. Jak to wszystko się skonczylo, to poszedlem jesc i spac. Tej nocy, zaczelo mnie niszczyc. Myslalem, co się ze mna stalo, gdzie ta osoba sprzed 2 lat? Rozmowna, towarzyska, przebojowa. Gówno mnie interesuje obecnie. Nie chce mi się strzepic języka. Jestem wyjalowiony, znudzony i w chuju mam to cale pierdolenie o niczym. Jak o tym pomyslalem, to zrobilo mi się w kurwe przykro. W 2016 przeciez nawijalem jak pojebany. A teraz? Interesuje mnie tylko zwyrodnialstwo, patologia, przestepczosc, wszystko co zakane, zboczenie, ezoteryka i tylko najgrubsze, chore tematy. Nie jestem normalny. Nie interesuje mnie to.
  3. Nie interesuje mnie to teraz. Kiedys było inaczej.
  4. Pozwolilem na to. Podpisalem pakt z demonami, zeby mi pomogli. Nie wiem nawet w ktorym roku. Moze dlatego zyje i jestem na wolnosci. Bo co ja kurwa mialem robic? Juz wtedy byłem zwyrodnialy, gdy to się stalo. Mama miala racje: idz do pracy. Ale ja pracę pierdole zawsze. Poza tym, wyjebali by mnie, jak zwykle.
  5. Fascynacja science-fiction, teoriami spiskowymi NWO, ezoteryka i cpanie – zryly mi przez cale te lata dekiel. Zostalem Antychrystem trzy razy. Byla mi mowila, ze narodzily się odpowiednie jednostki. Bycie nimi wymaga poswiecenia. Zabilbym papieza, gdyby mi na to pozwolili. Pewna kurewka mnie powstrzymala. Zaluje, ze jej nie jebalem. Moze temu nie gotowala mi obiadow.
  6. To był pierwszy znak, ze jestem skonczonym pojebem. Ale przynajmiej mialem gadane.
  7. Za drugim razem, opetanie było silniejsze. Nie moglem już drzec mordy, ze zajebie papieza, bo były drgawki i konwulsje. Rozjebalem nogami dwa laptopy. Była plakala, jak to się stalo. Ale nie chcialem tego, a w koncu – myslalem, ze zbyt dużo wykopcilem kannabinoidu. To nie było zwykle przedawkowanie. To był kolejny szczebel rozumienia. Wiem to na pewno. Za trzecim razem wyladowalem w psychiatryku u mojej doktor z fajnymi nogami, na które moglbym naspermic, gdyby zechciala. Za trzecim razem sterroryzowalem, w mikolaja, komende psów. Od tego momentu ujebalo się moje życie, nie jestem już taki sam i w chuju mam wszystko. Przez neuroleptyki.
  8. Siedzialem kurwa jak jebany ciul, z innymi ciulami, w ciulowni. Nie było tygodnia, by się ktos nie zesral. Raz zesrali mi się do reklamowki na ciuchy. Bylo chujowo i bez narkotykow. Wygasili mnie gnoje kompletnie, bo w dalszym ciagu pierdolilem brednie. Wyszedlem po 3 miesiacach jako warzywo. Oczywiscie narkotyki były już zamowione. Wiec cpalem przez 4 dni w 4 scianach pokoju, a trzask zapalniczki tylko wkurwial wspołlokatorow, których mialem w serdecznej dupie. Zapisalem się nawet na terapie, ale zaczalem się na nia spozniac, bo ciag był sromotny. Przypalilem na zapas kannabinoidu i znowu otworzyly mi się klapki: wtedy rozkminilem istote czasu, pierwszy szczebel wtajemniczenia. To było ostatnie sensowne posuniecie diablow, które dalo mi profity i wystarczylo na dlugo: do teraz odczuwam na sobie problematykę wzoru na wszystko.
  9. Nie chce mi się pierdolic, co dzialo się potem, bo to było czyste marnowanie czasu.
  10. Po prawie kolejnym roku znowu się nacpalem, wciąż dalej trawilem ostatnie przekazy demonow z kosmosu. Tym razem chcieli mi wyznaczyc nowe zadanie; probowali wyprac mozg, przy uzyciu demonicznych powtórzeń – zaprogramować pod posłuszeństwo. Prawie bym się zabil, jak ten pierdolony Magik, ale jestem od niego lepszy. Cyklicznie doprowadzali do odczucia, ze jestem Bogiem – co rozbudowywalo słodki egozim / kompleks wyższosci Boga nad światem – a więc jestem dobry, by po chwili zdewaluowac cale dobro i doprowadzic do psychicznego wpierdolu znienawidzonego – z punktu widzenia Boga - zła. Nie dalem się już kolejny raz opetac, w tej jebanej matni, bo wiedzialem na czym to polega – zaczalem wierzyc w dobro, ktorego nie powinno się dewaluowac. Lecz walka trwala, a ja się meczylem. Te demoniczne skurwysyny z kosmosu meczyly mnie tak dlugo, ze prawie bym wpadl pod samochód, bo zaburzali mi percepcje czasu i mialem problemy z obliczaniem odleglosci. Na szczescie przyjechala policja i mnie uratowali, bo bym oszalal.
  11. Powiedzialem policjantom, ze kocham moją doktor – Panią Wójcik – więc obiecali mi, ze mnie zawioza do stosownego miejsca. Zapomnialem im powiedziec, ze kocham jej nogi, w czarnych rajstopach. Ale pomogli, jak mogli – lecz pani Wójcik nie było. Poznalem tam ciekawego świra i tak zostalem filantropem. Zaczalem być dobry. Mielismy nie wracac do przeszlosci, lecz, co prawda, chcielismy napisac w Antoninie scenariusz pod film „Dzień Świra 2”, ale Antonina nie będzie, a ziomek dalej jest w wariatkowie. Film rozpierdolilby Wam łby. Trudno. Ja wyszedlem i odstawilem leki, dokladnie 13 kwietnia w piątek. Myslalem, ze demony o mnie zapomnialy. Do teraz.
  12. Tej nocy nie spalem jak poprzedniej. Juz chuj, ze wczoraj był krotki sen o babie z kutasem, kotra sama pcha się w czoko. To było nawet podniecajace. Tej nocy, demony z kosmosu zaczely mnie przesladowac. Poczulem, ze nic mnie w zyciu nie interesuje; jestem tak wyprany emocjonalnie, ze najchetniej zaczalbym zabijac i niszczyc. Zaczalem kurwa planowac.W poniedzialek mam rozprawe o przymusowy odwyk. Jesli mnie skaza, to znowu kupie iperyt i wysadzę ten skurwialy sąd w powietrze. Ale zaczynam mieć wyrzuty – dlaczego mam cierpieć? Wszystko zaczelo się przez tą jebana motorynkę, bo zaczalem kirać benzynę. Jestem istota racjonalna. Mam ochotę rozpierdolić ja na strzępy. Boje się konsekwencji, ale pragne urozmaicenia. Gdybym rozjebal ten sad, to musialbym się zabic od razu. Tu z pomoca ida opiody, które sobie zamowilem. Ale demony chca więcej. Ja tez. Najchetniej, to rozjebalbym wszystko wpizdu i zglosil się na komende, w zamian za transmisje mojej rozprawy, z najwiekszej sceny swiata, i mozliwosc przyjebania grama tego opio na zywo. Zeby wszyscy widzieli. Podszedlbym do sędziny i zajebal jej kopa w ryj. Nastepnie wypial bym dupe i zesral się na akta, oraz powiedzial „pierdole Was wszystkich, mozecie mi nasrać do ryja, łajdaki”. Ale ludzie we mnie nie wierzą. Znam tylko jednego typa, bo drugi fiksuje, co duzo rozumie – nie jak te cienkie bolki, przemadrzali jasnowidzowie od dupy strony - ale jest rozjebany i wroci jako dziecko indygo, teczowe, czy kurwa krysztalowe, bo już tyle tego wymysliliscie, chuje jebane. Ten obsraniec dalej wierzy w diabla i się nie wyzwoli. Nie dojdzie prawdy. Moglbym go zabic, ale jestem zbyt dobry. Mam już opracowana teorie na powstanie czasu, lecz zaluje tej wiedzy. Chcialbym ja komus przekazac. Mimo to, nie wiem po co zglebialem satanizm. Nie wiem, kto to pociagnie do konca i czy da rade. W koncu popelni blad i wypierdoli czarną dziurę. Nie zabierze Was do Raju, bo będzie egoistą. Sprzeda taniego wałka. Znowu będzie zakaz. Znowu się cos spierdoli. Egoizm uzaleznia. Tak kurwa będzie, bo jestescie rozpuszczeni, wszyscy po równo, i nie wierzycie w pojednanie. Ostatni ma zawsze racje, to on zamyka ten swiat. Czas zmierza do jednego z ekstremow nieskonczonosci, bo nie będzie już zwyklej gestosci materii. Nie będzie już zła, w które wierzycie. Nie będzie uzaleznienia. Piekło ma nie istnieć.
  13. Nie rozmawiam z swoja rodzina, wegetuje tu z nimi. Ale dziś, gdy jadlem obiad, przyszla babcia i zagadala. Ona duzo się za mnie modli i daje na msze w wielu miastach poludniowej Polski. Wierzylem, po ostatnim cpaniu stymulantow, ze mnie uzdrowila. Ale jednak nie. Powiedziala mi, co tej nocy się stalo: demon znowu do niej przyszedl. Czarna, obleśna łapa; wsadzil jej dwa palce do gęby, zeby nie mogla go odegnać. Zaproponowala, ze pojedziemy na te egorcyzmy. Nic więcej nie gadalismy. Nie mam o czym. Dzis telepie mnie z zimna, kapie mi z nosa i mialem sraczke. Teraz jest to już oczywiste, bo nie ma tak niemozliwych zbiegow okolicznosci. To już nie pierwszy raz taka akcja. Nigdy nie chcialem mówić, ze babcia to ma z mojego powodu, bo nie mialem pewnosci. Teraz mam.
  14. Musialem jakos wyjsc. Musialem przygrać świra, co idzie mi jak z platka. „Tak, tak, grozi Panu schozofrenia, mania, depresja” - i chuj wie jeszcze co. Gówno, kurwa. Zaluje kazdej dawki tego neuroleptycznego syfu i calej tej sciemy. Przez to zaczne cpac stymulanty, choc nigdy ich nie lubialem zbytnio. Bo mnie zwarzywili. Dobrze ludzie mowili, ze to zmienia czlowieka. Nie ma we mnie nic. Moze poza lekkim dobrem, które podbijaja stymulanty. Przekonalem się o tym miesiac temu, gdy naćpany oddalem smartfona bezdomnemu ćpunowi. Teraz nie mam. Taki jestem dobry. Bo mózg już nie sprzega, jak kiedys. Resztki wspolczucia do ludzi podobnych sobie. Lecz w nocy zmieniam się w pokurwionego potwora. Z czerepu zostala tylko antena na fixy od demonów. Oni mi wysylaja mozliwe scenariusze tej tragedii. Nie mam już sily. Nie wiem, czy psychodelik mnie poskleja. Pewnie znowu mi się zawiesi i zrobie rzeczy, których bym nie chcial. Tak jak ostatnio. I znowu będę musial przygrac świra. A wtedy zgwałcę panią Wójcik, bo tam nie ma innych kobiet wartych uwagi, i już nigdy nie wyjdę. Chyba, ze mnie uratuje.
  15. Jak się kocha, to się robi wszystko. :retarded:
RAW Paste Data
We use cookies for various purposes including analytics. By continuing to use Pastebin, you agree to our use of cookies as described in the Cookies Policy. OK, I Understand
 
Top