Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- Z cudownego snu jak zwykle wyrywają mnie te cholerne krzyki rodziców... Kolejna kłótnia... Jak zwykle spowodowana brakiem środków na kolejną dawkę gorzały... Cóż za rutyna...
- Spojrzałam na zegarek, który wskazywał punktualnie siódmą,dając we znaki, że za dwie godziny muszę pojawić się w pracy. Postanowiłam, że zacznę się już przygotowywać, by uniknąć zbędnego pośpiechu. Podeszłam do szafy, wyciagajac z niej czystą bieliznę, czarne rurki i białą koszule, ruszając do łazienki, żeby się ogarnąć. Kiedy już się przygotowałam, zegarek wskazywał dwadzieścia pięć minut po ósmej. Stwierdziłam, że najwyższa pora opuścić mieszkanie i powoli kierować się do miejsca pracy którego nienawidzę, no ale cóż... Ktoś musi pracować...
- Schodząc po schodach, zauważyłam w salonie pijanych rodziców śpiących na kanapie. Wokół nich walało się pełno pustych butelek po różnych tanich alkoholach, oraz pełno petów. Starałam się iść bardzo cicho, lecz przy całej mojej niezdarności poslizgnelam się upadajac tworząc glosny huk budzac przy tym ojca.
- -Gdzie idziesz suko!? - powiedział ojciec z pijacką czkawką.
- -Do pracy, żebym miała co jeść, bo tobie nie chce się ruszyć dupy alkoholiku! - wiedziałam, że tym zdaniem wkurze go bardzo, ale w tym momencie miałam to gdzieś... Miałam już po prostu dosyć znoszenia ciągłych obelg skierowanych w moim kierunku.
- -Skoro pracujesz dla siebie to i powinnaś też na mnie i na matkę!
- Nie słuchając dalej jego słów po prostu opuściłam mieszkanie idąc się w stronę pracy. Po 20 minutach marszu byłam już na miejscu. Przebrałam się w firmowy mundurek i zaczęłam obsługiwać klientów.
- Gdy dochodziła godzina 20 zaczynałam sprzątać stoliki, myć podłogi, żeby jak najszybciej zamknąć kawiarnię, wrócić do domu i odpłynąć w łóżku. Tego dnia był strasznie duży ruch. Nie miałam nawet czasu na to, żeby coś zjeść.
- Gdy upewniłam się, że zamknęłam dobrze kawiarnię, zaczęłam kierować się w stronę domu. Na dworze było zimno więc schowałam ręce do kieszeni mojej starej i trochę zniszczonej kurtki. Idąc ciemną ulicą, miałam dziwne uczucie obejmowania mnie wzorkiem, lecz nikogo wokół nie byłam w stanie dostrzec. Stwierdziłam, że mam zwidy spowodowane zmęczeniem, więc spokojnym krokiem kierowałam się w stronę miejsca, które było dla mnie straszne. Nagle zaczął dzwonić mi telefon schowany w torebce. Zaczęłam go szukać ale bałagan jaki w niej panował uniemożliwiał mi sprawne znalezienie go. Gdy w końcu znalazłam moją zgubę, wyślizgnęła mi się ona z dłoni upadajac na zimny chodnik. Chcąc schylić się po telefon, zostałam uprzedzona, ktoś zdążył go już podnieść i podać.
- -To chyba twoje - powiedział jakiś mężczyzna. Zaczęłam mu się przyglądac i muszę przyznać, że był bardzo przystojny. Burza gęstych, długich loków, pełne usta, zachrypniety głos. Lecz z drugiej strony wyglądał przerażająco. Wysoki, umiesniony, zdążyłam też dostrzec towarzyszącą mu liczna ilość tatuaży. W mojej głowie zapaliła się lampka ostrzegawcza, która kazała uciekać. Gdy chciałam podziękować nieznajomemu i odejść, nagle złapał mnie za ramię i krzyknął do kogoś:
- -Malik popatrz, znalazłem nową dziwke!-powiedział loczek, przykładając później mi coś do nosa od którego zrobiło mi się słabo.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment