Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- "Mafijna firma rodzinna", tyg. "Angora", nr z 4 sty. 2026 r.
- – W USA jesteśmy świadkami transformacji państwa w firmę o charakterze mafijnym, służącą bogaceniu się rodziny Trumpów, a pewne wydarzenia polityczne zawierają już elementy totalitaryzmu – twierdzi Seyla Benhabib, laureatka niemieckiej nagrody im. Hannah Arendt za myśl polityczną w 2025 roku.
- Wieczorem 9 grudnia w ratuszu w Bremie odbyła się ceremonia wręczenia wyróżnienia przyznawanego od 1995 roku przez hanzeatyckie miasto oraz niezależną politycznie Fundację im. Heinricha Bölla. Arendt była filozofem i teoretykiem polityki. W 1933 roku 27-letnia Niemka trafiła do więzienia za działalność w żydowskich organizacjach charytatywnych. Po odbyciu kary uciekła z III Rzeszy. Ostatnie 35 lat życia spędziła w Nowym Jorku, gdzie pisała wybitne prace na temat totalitaryzmu.
- W laudacji można było usłyszeć, że prof. dr Benhabib za punkt wyjścia swoich analiz teoretycznych przyjmuje kluczowe wyzwania polityczne naszych czasów. Nie ogranicza się przy tym do teorii, ale odważnie angażuje się w debaty publiczne. Tam, gdzie inni mają skłonność do eskalacji i zaostrzania sprzeczności, zwraca uwagę na niuanse i uwzględnia różnorodność perspektyw. Dzięki swojemu „myśleniu bez poręczy”, jak mawiała Arendt, pozostaje niezależna w swoich osądach, które uwzględniają różne perspektywy innych osób i otwierają przestrzeń do dalszej dyskusji.
- Benhabib urodziła się w 1950 roku w Stambule w rodzinie sefardyjskiej. Postrzega siebie jako kosmopolitkę – tak jak w czasach jej narodzin budowano narody, tak ona teraz buduje jeden świat. Dąży do uniwersalizmu, który traktuje poważnie i uwzględnia głosy ludzi z marginesu społecznego. Dostrzegła, że dawno już przeminął optymizm lat 90. dotyczący globalnego rozprzestrzeniania się demokracji i praw człowieka. Według Benhabib obserwujemy deterytorializację gospodarki i mediów w cyfrowym kapitalizmie finansowym oraz reterytorializację polityki wobec uchodźców, zwłaszcza w celu powstrzymania migracji.
- 75-letnia Benhabib krytycznie odnosi się do sytuacji w USA, w których mieszka od czasów studenckich. – Obecnie jesteśmy świadkami instytucjonalizacji kłamstwa oraz osłabiania instytucji demokratycznych w Stanach Zjednoczonych. Po części ma to związek ze wzrostem roli mediów społecznościowych, które podzieliły opinię publiczną, nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie. Trudno je też kontrolować i poprawiać – pojawiające się tam kłamstwa mają tendencję do długiego krążenia i umacniania się. Potrzebujemy koniecznie dobrego dziennikarstwa i wyznawania całej prawdy.
- Laureatka nagrody im. Arendt przyznała, że co prawda od dawna motto dziennika „The Washington Post” brzmi „Demokracja umiera w ciemności”, ale jego nowy właściciel Jeff Bezos przyczynił się do rozpowszechniania kłamstw obozu Trumpa. Jej zdaniem to typowe dla autorytarnych rządów, że atakują niezależne dziennikarstwo. – Wystarczy sprawdzić, ilu dziennikarzy rząd Erdoğana wsadził do więzień – dodała. Wskazała też, że liberalne demokracje zaniedbały wpajanie ideałów w swoich instytucjach i przestały je praktykować. Przytoczyła słowa niemieckiego filozofa Jürgena Habermasa, który mawiał, że rzeczywistość musi odpowiadać naszym ideałom. Jej zdaniem normatywny projekt wciąż jest aktualny: demokracja to forma sprawowania władzy przez równych nad równymi, w której wszyscy się wzajemnie przekonują o tym, co powinno być zrobione wspólnie. – To bardzo stary ideał. Musimy zwracać większą uwagę na siły, które podważają go w naszych społeczeństwach – stwierdziła Benhabib.
- Zauważyła, że dobre idee mają problemy w przestrzeniach informacyjnych sterowanych przez algorytmy. Ratunek widzi w dziennikarstwie obywatelskim. – W kontraście do nonsensów, które pan Trump wypisuje codziennie w swoich mediach społecznościowych, muszą stawać choćby zdjęcia robione przez zwykłych obywateli. Na przykład, gdy funkcjonariusze Urzędu Celno-Imigracyjnego (ICE) nękają czy aresztują ich sąsiadów imigrantów. Takie fotografie pokazują prawdę o tym, co się dzieje – uznała 75-latka.
- Emerytowana profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Yale wskazała, że warto poszukać innych źródeł informacji. Dobrą alternatywą jest jej zdaniem choćby biuletyn historyczki Heather Cox Richardson. Od 2019 roku publikuje „Listy od Amerykanki”, opisujące bieżące wydarzenia polityczne USA w szerszym kontekście ich historii. Wykładowczyni z Boston College ma już ponad 2,6 mln subskrybentów.
- Kiedyś zakładano, że fałszywe idee da się już obalić przez sam fakt, iż zostaną upublicznione. Zdaniem Benhabib obecnie wszystko jest bardziej chaotyczne i nie zawsze da się odróżnić prawdę od fałszu. – Także w tym przypadku wierzę w siłę dobrego dziennikarstwa i rzetelnej edukacji, która prowadzi do rozwoju krytycznego myślenia wśród obywateli.
- Zauważyła też, że państwa demokratyczne coraz mniej angażują się w przestrzeganie konwencji genewskiej z 1951 roku w sprawie statusu uchodźców i redukują prawa migrantów. I oceniła: – Wroga narracja populistów czyni z imigrantów kozła ofiarnego. I będzie tak, dopóki nie stanie się dla wszystkich jasne, że biedny uchodźca nie jest odpowiedzialny za rozwój kleptokratycznego kapitalizmu, napędzanego chciwością i zaślepionego postępem technologii sztucznej inteligencji.
- – W USA jesteśmy świadkami transformacji państwa w firmę o charakterze mafijnym, która służy wzbogacaniu się rodziny Trumpów. Brakuje poczucia honoru publicznego i przyzwoitości. W takich okolicznościach Arendt mogłaby się zdecydować na opuszczenie USA! – stwierdziła profesor. W administracji Trumpa na dominujących stanowiskach robią kariery bardzo atrakcyjne kobiety. Prokuratorka generalna USA – Pam Bondi, sekretarz bezpieczeństwa krajowego – Kristi Noem i sekretarz prasowa Białego Domu – Karoline Leavitt reprezentują wręcz stereotyp kobiet, które mimo to są twarde, agresywne, niekiedy okrutne, ale zawsze totalnie oddane obozowi MAGA. Taki wybór to zdaniem Benhabib jakby ukryta krytyka feminizmu: – Te urzędniczki odrzucają wartości feministyczne: solidarność czy wzajemny szacunek. Właściwie na naszych oczach postępuje regres równouprawnienia w USA.
- Amerykanka przypomina, że Arendt analizowała aspekty ruchów totalitarnych, a niektóre z nich są dziś ponownie widoczne: „Choćby przykład sojuszu między mafią – elementami przestępczymi a elitami w obrębie tych ruchów. Kolejna rzecz to napięcie między strukturą partyjną a ruchem oddolnym i próby kształtowania prawdy na własne potrzeby. Nie ma maszerujących bojówek SA – choć funkcjonariusze ICE zdają się zachowywać niczym faszyści. Nie ma jeszcze gułagów, ale istnieją obozy internowania dla migrantów. Te wydarzenia zawierają zatem elementy totalitaryzmu”.
- Benhabib wciąż wykłada w prestiżowej szkole prawa na Uniwersytecie Columbia (Columbia Law School). Zna sytuację amerykańskich uczelni, którym jej zdaniem brakuje esprit de corps. Uniwersytety podążają własną drogą. – Na uczelniach zrobiło się cicho i spokojnie. Studenci boją się o przyszłość – o pracę, fundusze na badania itp. Większość elitarnych szkół to prywatne instytucje, a ich wykładowcy nie są „urzędnikami” jak na państwowych uczelniach, tylko zwykłymi zatrudnionymi. To jest deprymujące – podkreśliła Benhabib.
- Filozofka docenia coraz częstsze protesty prodemokratyczne i antytrumpowskie „No kings” („żadnych królów”), które gromadzą tysiące ludzi, ale uważa, że to nie wystarczy. Jej zdaniem w 2026 roku republikanie stracą większość w Kongresie. – Jeśli pojawią się próby zapobiegania temu choćby poprzez stwierdzenia, że wybory zostały sfałszowane, to może w końcu naród się przebudzi. Pociesza mnie opór emerytowanych żołnierzy zgromadzonych wokół senatora Marka Kelly’ego – przyznała laureatka niemieckiej nagrody. Były astronauta, kapitan w stanie spoczynku Marynarki Wojennej, zaapelował do żołnierzy, że nie mają obowiązku wykonywania rozkazów niemoralnych lub niezgodnych z prawem.
- (PKU) Na podst.: FAZ, hannah-arendt-verein.de
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment