Not a member of Pastebin yet?
Sign Up,
it unlocks many cool features!
- Między ciszą a ciszą anony się kołyszą.
- Właśnie wracam wraz z Fluterszajką do swego tymczasowego bunkra i znów czuję się kurwa źle. Nie chcę brzmieć jak locha w ciąży albo kompletna spierdolinka z depresją, ale to prawda. W swojej piwnicy czułem się bezpiecznie jak nigdzie indziej - tutaj już nie tak bardzo. Nie boję się o swoje mało warte życie, ale jak już wcześniej wspomniałę - słabo znoszę nagłe zmiany.
- Przestanę użalać się nad sobą jak ostatnia pizda bo Fluttershy zauważy.
- Celestyna prawdopodobnie odklepała swoje, ponieważ słońce nad Ponyville niemal całkowicie spierdoliło z nieba robiąc miejsce dla najlepszej księżniczki - może i chciała mi wpierdolić, ale wciąż jest najlepsza i będę hejtował przez internety każdego, kto się ze mną nie zgodzi.
- Nie mam przy sobie zegarka, ale to będzie już ponad 24 godziny od momentu, kiedy ostatni raz wcisnąłem F5. Lekko smutłę, ale widząc Fluttershy, kopytkującą pół metra ode mnie zaraz o tym zapominam. Właśnie zdałem sobie sprawę, że jeśli utknę tu na dobre to już nigdy nie wyjdę do ludzi.
- Przed nami ukazał się kolejny znajomy domek w drzewie, tym razem należący do żółtego pegaza. Mam tylko nadzieję, że Angel, największy królik wojenny nie zbierze niedźwiedzi i jakichś tam mantykor, żeby mnie wpierdolili za odezwanie się do jego kuca.
- Przekraczając próg zauważyłem, że nic się tu nie zmieniło. Ten sam nikły zapach wilgotnego psa i odgłosy gryzoni przebiegających mi pod nogami. Może w końcu przestaną przede mną spierdalać.
- „Napijesz się może herbaty?” Zapytała Fluttershy „Mam tu specjalny rodzaj, dobrze działa na n-nerwy” Pewnie często ją pije.
- „Z chęcią” Odparłem z małym uśmiechem. Nigdy nie miałem okazji, słabo mi to wychodzi.
- Ponowne czekanie na nią w salonie w pewien sposób mi nie odpowiadało. Czułem się jak chuj robiąc z mego gospodarzą prywatną służącą.
- „Musisz tęsknić za rodziną…” Odrzekła nalewając wody do czajnika, czyżby stawała się asertywna? Co nie zmienia faktu iż ledwo usłyszałem jej pytanie.
- „Tak… matka musi zamartwiać się na śmierć” Mam ochotę zrobić coś głupiego „Tak samo wujek… ekhm… wujek Billy” Co ja właśnie odjebałem xD „Nie wyobrażam sobie co teraz myślą…”
- „Biedactwo, tak mi przykro”
- „To nic… zdaję sobie sprawę, że lamentowanie wcale mi nie pomoże.”
- ---
- Kolejne kilka minut spędziliśmy na drobnej rozmowie, jest to nie lada wyczyn biorąc pod uwagę fakt że i ona i ja mówimy tyle co nic. Mimo wszystko znów siedzimy w salonie popijając przyrządzoną przez Fluttershy herbatę, saga to to nie jest, bardzo się z tego powodu cieszę.
- „W cukrowym kąciku prawie w ogóle się nie odzywałeś” Rzekła Fluttershy „Źle się poczułeś?”
- „Nie… po prostu nie jestem dobry w rozmowie” Odparłem obracając w rękach swoją filiżankę „Gdy byłem młodszy nie miałem zbyt wielu znajomych, wolałem siedzieć w domu i czytać książki, albo oglądać telewizję”
- „Tele-wizję?” No tak jestem przecież w końskim landzie.
- „Ech… To kolejny element ludzkiej technologii… wyobraź sobie książkę, która opowiada się sama za pomocą ruchomych obrazków… to tak jakby oglądać twoje przyjaciółki zza szklanego ekranu zamontowanego w kwadratowej skrzynce” Stąpasz po kruchym lodzie Anon…
- „Nie wiem czy to rozumiem, ale Twilight nie pozwoliłaby ci opuścić biblioteki, póki byś jej tego nie wyjaśnił” Dodała chichocząc lekko
- „Tak, właśnie dlatego odpuściłem sobie poniektóre rzeczy, gdy opowiadałem jej o swoim ludzie” Cebulę też sobie odpuściłem „Nie chcę jej obrażać, ale Twilight jest nieco…”
- „Zapatrzona w swoją pracę?” Zaproponowała Fluttershy
- „Tak to można ująć…”
- „Czasem się tak zachowuje, nie ma się czym przejmować”
- ---
- No i znów nasza rozmowa wypierdoliła się niczym Hiszpańska ciuchcia.
- „Yy… dużo tu zwierząt” Czuję się jakbym się powtarzał
- „Tak… bardzo je kocham, każde zwierzę jest moim przyjacielem” Oczy Fluterszajki rozświetliły się niczym lampki choinkowe.
- „To miłe…” A to Twilight jest zapatrzona w swoją pracę
- „Wiele z nich potrzebuje mojej pomocy, tak jak ty, nie mogę ich zostawić w potrzebie”
- „Stąd twój znaczek” Muszę pamiętać, że ‘nic’ nie wiem o ich talentach.
- „Tak, to mój specjalny talent” Dodała z lekką ekscytacją w głosie. „A czy ty zajmowałeś się kiedyś zwierzętami?”
- „W sumie tak, mam psa” Czysto polski „Jest dość stary, ale wychowywałem go od małego”
- „Och, to miło z twojej strony, jak się…”
- Przerwał jej pewien wkurwiony królik który zaczął podskakiwać jak pojebany tuż po jej kopytkami.
- „Czy coś się stało, Angel?” Zapytała zaniepokojona
- Nie wiem dlaczego, ale ten mały gówniak od początku zaczął mnie wkurwiać.
- „Och, bardzo cię przepraszam, zapomniałam o twojej kolacji, zaraz ją przygotuję”
- „Ciężki dzień, co?” Zapytałem
- „Wybacz, mieliśmy dziś dużo rzeczy na głowie” Nawet nie wiesz jak dużo „Jeśli chcesz spać możesz skorzystać ze swojego wcześniejszego pokoju, łazienka jest tuż obok.”
- „Dziękuję… erm… dziękuję w sensie za wszystko… rozumiesz…”
- „Nie przejmuj się” Odparła uśmiechnięta Fluttershy „To po prostu mój talent, lubię pomagać”
- „To widać… Dobranoc Fluttershy”
- „Dobranoc :3”
- ---
- Ciekawe ile cbl musiałbym wybulić za to na ziemi – za żarcie i wyro – za dużo. Muszę to przyznać kolorowym kucom – mają gest. Przed wykurwieniem do spania postanowiłem zajrzeć do wspomnianej wcześniej łazienki. To, że moja własna pościel jebie hardo nie znaczy, że muszę czynić to samo z cudzą. O ile oczywiście uda mi się zmieścić do kucykowej wanny.
Advertisement
Add Comment
Please, Sign In to add comment