methyl

Untitled

Sep 13th, 2012
74
0
Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
text 2.86 KB | None | 0 0
  1. Nie byłem pewny, czy wybrać studia we Wrocławiu czy w Poznaniu. Zastanawianie się trwało bardzo długo, nawet byłem w tym Poznaniu obejrzeć mieszkanie, okazało się, że to ten gość od mieszkania we Wrocławiu. Wróciłem do domu zadowolony, ale w ostatniej chwili myślę sobie - dostałem się do Wrocławia na Politechnikę, przecież nie dość, że Wrocław lepszy to i PWr lepsza, o co tu chodzi? Mówię do mojego brata - wsiadaj w pociąg ze mną, jedziemy to odkręcić. Podróży nie pamiętam, ale nie pamiętałem jej nawet we śnie bo gdy dojechaliśmy, pomyślałem, że zajebiste te pociągi teraz, nic się nie czuje jak się jedzie tylko budzisz się na miejscu. Wysiedliśmy na jakichś obrzeżach ale okazało się, że Politechnika jest niedaleko. Nie weszliśmy do niej, chyba dlatego, że było już ciemno. Marcin wsiadł w jakiś autobus, który wywiózł nas na drugi koniec miasta, co skwitowałem pytaniem, czy w Krakowie też tak sobie wsiada nie wiadomo do czego. W autobusie zagadała do mnie jakaś dziewczyna, że chce mi coś pokazać. Musiała zmienić kartę w telefonie, po zmianie pojawił się drugi koleś i okazało się że to chodziło o niego a nie o mnie. Jak się przesiadaliśmy się w międzyczasie do tramwaju to zagadałem się i wszedłem w ostatniej chwili. Kierowca spytał dlaczego nie wsiadałem, nie słysząc odpowiedzi krzyknął to samo pytanie, więc skłamałem, że się zagapiłem. Po dojechaniu nie wiadomo gdzie sprawdziłem w telefonie jak dojechać do domu mojej cioci. Okazało sie ze trzeba isc z buta 1.5h, nie było innego wyjścia ("Brawo Marcin!"). Trzeba było przejść przez jakiś most. Przed mostem było dwóch ludzi, mieszkańców okolicy. Mój znajomy, sąsiad Damian Kowalski, który spytał gdzie mieszkam, powiedziałem że w Nowym Żmigrodzie. On na to, że ma w województwie karpackim znajomego o nazwisku Kowalski, który mieszka na przeciwko mnie. Spytałem, czy chodzi o Damiana, ale chodziło o Mariusza. Ogólnie tych dwóch typów było podejrzanych i wyglądali, jakby dopiero wyszli z więzienia. Chciałem wejść na most, ale oni zaczęli zdejmować jakieś belki, żeby nikt już nie mógł tam wejść. Dopiero później okazało się, że po prostu chcieli się upewnić, że nikt za nami nie pójdzie, a wejść da się w inny sposób. Po przejściu przez most wylądowaliśmy obok Politechniki, która stała przy moim domu w Żmigrodzie. Marcin poszedł spytać, Czy da się to jakoś odkręcić. Okazało się, że nie ma szans, że oni indeksów nie przenoszą. Ja takie oO oczy, ja mam tam indeks?! Przecież cały czas o to chodziło. Pomyślałem, że przecież wystarczyło zadzwonić zamiast marnować cały dzień i kasę na dojazd. Zapanowała ogólna euforia, jacyś przypadkowi ludzie mnie ściskali, gratulowali itp. Po wejściu do domu rzuciłem hasło, że ładną sobie przejażdżkę zrobiliśmy.
Add Comment
Please, Sign In to add comment