Guest User

"Wycho­dze­nie z bez­dom­no­ści", P. Ikonowicz w: tyg. "Angora", nr z dn. 7.12.'25 r.

a guest
Dec 9th, 2025
72
0
40 days
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
text 3.05 KB | None | 0 0
  1. Pani Karo­lina miesz­kała 3 lata w miesz­ka­niu inter­wen­cyj­nym, które sto­wa­rzy­sze­nie Habi­tat for Huma­nity wynaj­mo­wało od mia­sta st. War­szawy. Kiedy kon­trakt z mia­stem wygasł, sto­wa­rzy­sze­nie zaczęło nale­gać, żeby się wypro­wa­dziła. Ale jej sytu­acja nie ule­gła popra­wie i nie miała dokąd pójść. Dziel­nica Bie­lany odma­wia przy­ję­cia wnio­sku o pomoc miesz­ka­niową i odsyła ją do Wawra, gdzie nie ma miesz­kań. Z Waw­rem nic jej nie łączy, poza tym, że pomiesz­ki­wała tam u kole­żanki. Jeśli zosta­nie wpi­sana do kolejki w Waw­rze, to czas ocze­ki­wa­nia na miesz­ka­nie się wydłuży, a Habi­tat strasz­nie naci­ska, żeby się wypro­wa­dziła. Doszło do tego, że Habi­tat, orga­ni­za­cja powo­łana do pomocy loka­to­rom, zaczyna się zacho­wy­wać jak czy­ści­ciel.
  2.  
  3. Pro­gram pomo­cowy, który polega na współ­pracy orga­ni­za­cji poza­rzą­do­wej z mia­stem, powi­nien się zakoń­czyć sku­tecz­nym zło­że­niem wnio­sku o miesz­ka­nie, w zała­twia­niu czego Habi­tat powi­nien uczest­ni­czyć. Tym­cza­sem nie chcą nawet wypeł­nić rubryki we wnio­sku miesz­ka­nio­wym, którą zwy­kle wypeł­nia wynaj­mu­jący.
  4.  
  5. Z prośbą o pomoc zgła­szało się do nas wiele osób, które w ramach miej­skiego pro­gramu wycho­dze­nia z bez­dom­no­ści miesz­kały w tzw. miesz­ka­niach chro­nio­nych. Ale kiedy pro­gram wyga­sał, ci ludzie zamiast do miesz­kań komu­nal­nych tra­fiali z powro­tem na ulicę.
  6.  
  7. Wiele kobiet, samot­nych matek traci dach nad głową z powodu prze­mocy domo­wej. To prawda, że ist­nieją prze­pisy, które pozwa­lają zmu­sić sprawcę prze­mocy do opusz­cze­nia miesz­ka­nia i to nawet jeśli to miesz­ka­nie jest jego wła­sno­ścią. Ale prze­ra­żone bite żony i part­nerki zwy­kle nie znają tych prze­pi­sów. A odpo­wied­nie służby, takie jak pomoc spo­łeczna czy poli­cja, nie podej­mują w porę sto­sow­nych dzia­łań. Taka ucie­ka­jąca przed prze­mocą kobieta tra­fia do ośrodka inter­wen­cji kry­zy­so­wej, gdzie regu­la­min przy­po­mina bar­dziej ten w wię­zie­niu niż miej­scu, gdzie powinno się nieść pomoc. Wystar­czy raz nie wró­cić na noc, żeby z takiego ośrodka wyle­cieć. Coraz czę­ściej nasi pod­opieczni tra­fiają do miejsc zaj­mo­wa­nych przez kolek­tywy bez­dom­nej mło­dzieży. Ostat­nio w ten spo­sób zakwa­te­ro­wa­li­śmy pol­sko-wło­ską rodzinę z dwójką dzieci, która tra­fiła do Pol­ski, bo mąż i dzieci cier­pią na wady gene­tyczne i we Wło­szech, w boga­tej Lom­bar­dii, takiej pomocy medycz­nej nie zapew­niono. Zna­leźli ją dopiero w War­sza­wie. Żeby jed­nak z niej sko­rzy­stać, musieli zna­leźć miej­sce pobytu w sto­licy. Dzięki dobrej woli i dobremu sercu kolek­tywu Osie­dla Przy­jaźń udało się ten pro­blem roz­wią­zać.
  8.  
  9. (— Piotr Ikonowicz [Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej], tyg. "Angora", nr z dn. 7.12.'25 r.)
Add Comment
Please, Sign In to add comment