SHARE
TWEET

Untitled

a guest Aug 17th, 2019 67 Never
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
  1. Czas płynął bardzo powoli, od czasu gdy zaczeli jechać w stronę ciemnego Lasu mineły już 3 godziny.
  2. Późno popołudniowe słońce zapowiadało koniec cyklu przymierającymi strumieniami promieni.
  3. Radek skończył już maraton DiTF, wszystkie odcinki miał w telefonie i zaczął się zastanawiać jak długo jeszcze będzie słuchał K/DA - popstars.
  4. - Mam już tego dość. - pomyślał, chowając mp3 do kieszeni. - ciekawe co tam na czanie.
  5. Nie lubił wchodzić na /v/, ale tym razem zaczął swoje przeglądanie właśnie stamtąd.
  6. Nie czuł się już newfagiem, wiedział, że ma już troche doświadczenia.
  7. - Kurde, jestem poteżny na czanie, ale czy poradze sobie w Ciemnym lesie? - wciąż, nie był pewien. Wiedział dlaczego Ciemny Las jest niebezpieczny
  8. - Czy mam reaction image który pomoże mi zostać Hiro? - reaction image, mimo, że nikt nie powie tego oficjalnie to Radek czuł że to wyznacznik splendoru.
  9. A ten kto umie je dobrze wykorzystać, może zostać królem.
  10. - Nic ciekawego - Pomyślał gdy na /v/, nie zauważył niczego ciekawego - może na /a/ bedzie coś ciekawego.
  11. Wszedł na /a/, a jego ręce zaczeły się trząść.
  12. - To tu sie wszystko zaczeło, to jeden z moich przyjaciół anon, powiedział mi o drugim sezonie.
  13. Anon. To własnie on prowadził 4chana, jego najlepszy przyjaciel z czasów kiedyś.
  14. Radek dawno się z nim nie widział, tak dawno ze czasem sie zastanawial czy kiedykolwiek sie spotkali,
  15. jednak zawsze gdy o nim myslal, czul sie dobrze.
  16. To wlasnie on popchnal Radka do poznania DiTF, bylo to dawno temu, z reszta jak wszystko co sie ostatnio dzialo.
  17. Radek najbardziej szanował u anona, fakt, że był w stanie wypowiedzieć się na każdy temat w bardzo rozny sposob, czesto merytoryczny.
  18. Imponowało mu to. Radek preferował jakość dlatego zawsze dbal o to, ze gdy juz o czyms mowi, to wie co mowi.
  19. Byla, zdaje sie tylko jedna rzecz ktorej nie lubil u swojego przyjaciela.
  20. Anon czasem zachowywał się jakby należał do stupkarzy, odwiecznych rywali normalnych ludzi których Radek był członkiem odkąd zagrał rankeda.
  21.  
  22. Wciąż nie mógł usiedzieć w miejscu.
  23. Podróż rzeczywiście wydawała się długa, ale on wolał aby się jeszcze chwile dłużyła.
  24. Wciąż się stresował.
  25. Obok jego nogi leżał plecak.
  26. W końcu przypomniał sobie o ich enigmatycznym spotkaniu w pokoju.
  27. - Kto do cholery mi go tam podrzucił, ale co ważniejsze, wciąż nie wiem co w nim jest. - pomyślał i schylił się w strone plecaka.
  28. Już miał go otworzyć gdy nagle poczuł szarpnięcie i wyleciał z krzesła.
  29. Ostatnio często się wywracał, ale tym razem to gwałtowne zachamowanie autobusu doprowadziło do upadku.
  30. - Jesteśmy na miejscu - powiedziała kobieta - Mam nadzieje, że wiesz co robisz.
  31. - Nie mam innego wyjścia, obiecałem mojemu Wedrujacemu Opiekunowi, że dam z siebie wszystko. - Odrzekł niepewnie, ale było słychać w jego głosie determinacje.
  32. - Pff... To i tak nie moja sprawa, zabieraj swój plecak i wysiadaj, to nie tak, że chce abyś został czy coś - Powiedziała.
  33. Gdy Radek zauważył wachanie w głosie kobiety nabrał odwagi by spojrzeć jej w oczy. Była piękna, był tego pewien.
  34. - Nie martw się, wróce silniejszy. - Radek nigdy nie czuł się bardziej pewny siebie i było to słychać w jego potężnym głosie,
  35. który przebudził się na widok lasu niczym smok strzegący skarbu na widok bohatera który miał go zgładzić.
  36.  
  37. Wychodząc z autobusu, pożegnał się z kobietą oraz mężczyzną siedzącym z tyłu, który najwyraźniej również pracował jako kierowca.
  38. - Ciemny las, tutaj jest niebezpiecznie - Powiedział i poczuł w kościach, że wie o czym mówi.
  39. Poprawił ramiona plecaka i wyruszył pewnym krokiem w głąb lasu.
  40. - I co znowu czekamy? - usłyszał głos dobiegający z głebi lasu, odrazu poczuł, że jest mu znajomy - Nie chce mi się już czekać.
  41. - Skończ narzekać, lepsze to niż nic - również znajomy głos z podobnej odległości.
  42. - To oni, słyszałem już te głosy dzisiaj. Możliwe, że mają szczotke - Pomyślał tak bardzo szybko, że zapomniał co robił wcześniej.
  43. Jedyne czego żałował to tego, że nie zabrał ze sobą szczotki.
  44. Radek zaczął biec w strone głosów, biegł tak szybko jak tylko mógł.
  45. Był już zmęczony, a odległość między nim a głosami wydawała się taka sama.
  46. Jedyne co miał w głowie to rytm swojego oddechu, noga za nogą, biegł tak ostrożnie jak tylko mógł.
  47. Obfite runo leśne, kamyki i konary co chwile groziły mu potknieciem.
  48. Nie miał już siły, zatrzymał się i w tym momencie głosy ucichły, a w jego uszach osadził się nieprzyjemny skowyt wiatru który powoli przybierał na sile.
  49. - O kurde! To niebezpieczne toranado które wabi ludzi, ludzkim głosem który kiedys slyszeli! Wiedziałem, że tu jest niebezpiecznie. - rzucił szybko Radek i zaczął iść w przeciwną strone.
  50. - Dobrze wiem jak sobie z tobą poradzić kreaturo!!! - Krzyknął i zaczął dmuchać w potężne tornado. Zdmuchnął tornado.
  51. Radek był twardzielem i teraz można było być świadkiem jego heroicznego zachowania i błyskawicznego podejmowania decyzji.
  52. Nie wazne ze tornado bylo najslabszym przeciwnikiem, ono i tak pokonało wielu ludzi, zbyt wielu. Ale nie jego.
  53. - Bardzo się bałem, że nie dam rady, że niebezpieczne tornado wabiące ludzi ludzkim głosem który kiedyś słyszeli będzie moim końcem. - wyszeptał.
  54. Zagryzł zęby, po czym przenióśł uwage na swoje mięśnie aby je rozluznic, przecież był tylko człowiekiem,
  55. przygotowanym do życia przez ewolucje, niestety nie do walki z potężnymi tornadami.
  56. - Nie martw się Tissu, dasz sobie rade, tylko pamiętaj, idź w stro... - Uslyszal w odpowiedzi na swoj lament jakby magiczny szept, ktory wygasał dlatego nie zrozumiał ostatnich słów.
  57. Przez chwile wydawało mu się, że to był Thresh, ale nie kosmiczny Thresh który nie był Threshem z Żorów tylko Thresh z Żorów, któremu ufał.
  58. Czuł, że ktoś znajduje się w pobliżu, czyżby był śledzony?
  59. - Były przecież dwa głosy. Ale ten drugi był jakiś inny. Dlaczego mnie nie zaatakował?
  60. Te pytania nie dawały mu spokoju, to był cięzki dzień.
  61. Nie miał siły poddawać wątpliwościom ostatniej wiadomości od Haruki.
  62. Zignorował nawet fakt, że otrzymał nową.
  63. Radek był wyczerpany.
  64. Opadający blask księżyca tylko przypominał o tym, że musi zapłacić za regeneracje.
  65. Sen był walutą, szkoda tylko, że radek był spłukany.
  66. Głód nie dawał mu spokoju, a runo leśne które nazbierał zdawało się jedynie napełniać jego umysł a nie żołądek. Nadzieją, że się najje.
  67.  
  68. Ułożył się w prowizorycznej kryjówce którą znalazł między konarami wielkiego drzewa.
  69. Udało mu się zasnąć, rzadko miał sny, ale gdy już miał to zawsze śnił mu się ten sam.
  70. Był późny sezon, ladder miał się zamykać w następnym tygodniu.
  71. Wracał właśnie do lobby z rankeda, kiedy jego LP zmieniły się na 80.
  72. Na ekranie widniał czerwony jak krew napis "YOU HAVE BEEN DEMOTED TO PLATINUM 4", to był jego największy koszmar.
  73. Wraz z Anonem nazywali platinum 4 arkanicznym plat 4, po to aby zwykli śmiertelnicy nie wiedzieli o czym mówią.
  74. Mieli dużo takich skrótów. Radek po przetrawieniu napisu wzrokiem zaczął gorzko płakać.
  75. Wtedy przychodzili oni. Bard i Thresh, kochał ich ale czuł, że wybrałby Thresha z ich obu.
  76. Nie śmiałby powiedzieć tego w twarz Bardowi, nie po tym co Bard dla niego zrobił.
  77. Wedrujący opiekun zawsze lubił fitness, dlatego miał wyrzeźbione ciało i siłe której nie jedna Caitlyn nie wytrzymała i umarła.
  78. Thresh i Bard objeli Radka. Thresh zaczął mówić.
  79. - Zbanowali Thresha? - pytał Thresh niezbanowany.
  80. - Gralem Threshem - odpowiadał Radek przez łzy.
  81. Wlasnie dlatego był to taki horror, w tym momencie sen zawsze sie urywał, jednak nie tym razem.
  82. Thresh objął Radka jeszcze mocniej i rzekł:
  83. - Gdybyś wybrał kosmicznego Thresha, może byś wygrał.
  84. Na twarzy Barda pojawiło się przerażenie, dlatego strzelił Thresha prosto w twarz.
  85. - Co ty wygadujesz?! Oszalałes już do reszty?! - krzyknął Bard.
  86. Thresh nie mógł się ruszać, pech chciał że był blisko ściany w momencie gdy bard go uderzył.
  87. - Jak długo jeszcze chcesz to przed nim ukrywać? - odkrzyczał Thresh po 1.8 sekundy.
  88.  
  89. Radek był cały obolały przez walke z tornadem a głód doprowadzał go do szału, sen nie dał mu takiego azylu jak kryjówka która pozowliła mu bezpiecznie przetrwać.
  90. Całą noc spędził spokojnie, ale sam czas nigdy nie napełniał żołądka.
  91. - No nie wiem, miałem sen, ale co to miało znaczyć - pomyślał Radek przypominając sobie niecodzenną końcówkę dobrze znanego mu snu.
  92. Niecierpiał kosmicznego Thresha, jego instynkt krzyczał żeby miał się na baczności gdy był w jego pobliżu.
  93. Jednak on się o niego zatroszczył, jakimś cudem wiedział o rp i o tym, że haruka się do niego odezwie.
  94. - Kim jesteś? - doszedł do wniosku, że to bedą pierwsze słowa, które powie podczas ich następnego spotkania.
  95. Podniósł głowę z plecaka który pełnił funkcje poduszki i znowu przypomniał sobie o zagadce jego zawartości.
  96. Zdawałoby się, że nadzieja jaka go wypełniła byłaby w stanie wypełnić jego żołądek.
  97. Na plecak składały się dwie komory przednia i tylna, oraz kieszeń na samym przodzie plecaka.
  98. Rozpiął przednią komore. Jego oczy były równie głodne co on i łapczywie pożerały wszystko co napotkały na swojej drodze.
  99. Gdyby rozczarowanie mogło cofać czas, on byłby dinozaurem.
  100. W plecaku znajdowała się woda. Dobrze, że miał ze sobą jedną ze swoich dwóch plastikowych butelek i lejek.
  101. Przelał umiejętnie płyn do butelki, po czym wziął łyk. W tym momencie zaparło mu dech w piersiach.
  102. - To moja ulubiona woda, bardzo mi smakuje. - powiedział na głos zdziwiony.
  103. Tak mu smakowała woda, że zapomniał o tylnej komorze i kieszeni. Wstał i ruszył w podróż.
  104. Złota gwiazda na niebie prażyła jego skóre i wszystko w zasięgu wzroku.
  105. Jedynie szczęśliwcy opatuleni cieniem koron drzew, byli zwolnieni z odczuwania jej płomiennych pocałunków.
  106. Radek nie czuł się już głodny. Był w pełni sił. Woda którą wypił zdawała się leczyć.
  107. Chciał być Hiro, kochał sushi właśnie dlatego.
  108. Radek wędrował po lesie w poszukiwaniu pożywienia gdy zauważył, że gwieździsci wartownicy na niebie zaczeli przybierać na ilości.
  109. - Kto by pomyślał, że samo przeżycie może zajmować tyle czasu? - pomyślał wtedy z podziwem o zwierzętach dla których to jedyna rzeczywistość.
  110. Czas płynął zbyt szybko. Radek spojrzał się na telefon i w końcu dostrzegł wiadomość od Haruki.
  111. - Jak mogłem zapomieć. - powiedział po czym gwałtownie otworzyl emaila.
  112.  
  113. Witaj Radek, jak pewnie wiesz niedlugo zacznie sie drugi sezon DiTF.
  114. Bardzo imponuje mi twoja znajomosc botaniki i ile znasz kolorów na pamięć.
  115. Chcialabym abys podkladal glos Hiro. Spotkajmy sie.
  116. Haruka Tomatsu.
  117.  
  118. Jego twarz zbladła. Przeczytał wiadomość jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz.
  119. - Co... co to ma znaczyc? - powiedział cicho, wyraźnie przerażony. - Musze dotrzeć na koniec ciemnego lasu, coś tutaj wyraźnie nie gra.
  120. Zaczął iść szybkim krokiem przed siebie, szedł coraz szybciej ale nie przewrócił się.
  121. W tym momencie, w którym się nie przewrócił, przypomniał sobie o swoim krześle.
  122. Brakowało mu go, nie uważał nigdy, żeby było jakieś gamingowe jednak on nie wymieniłby go na żadnego dxRacera.
  123. - ZATRZYMAJ SIE! - uslyszał potężny głos, który sprawił, że nawet gdyby niechciał musiałby się zatrzymać.
  124. Radek rozejrzał się dookoła i zobaczył wielki 3 lub 4 metrowy liść który był od niego ewidentnie dziesięciokrotnie większy.
  125. Chciał się odezwać ale nie mógł wydusić z siebie żadnego dzwięku.
  126. Radek nigdy nie był dobry z botaniki, dlatego gdyby się ktoś go spytał jaki to był liść odpowiedziałby pewny siebie, że nie wie.
  127. I miałby racje.
  128. - JESTEM LISCIEM I NIE PRZEPUSZCZE CIĘ DOPÓKI NIE POWIESZ JAKIEGO RODZAJU LIŚĆIEM JESTEM.
  129. Radek był przerażony, wiedział że Ciemny las jest niebezpieczny ale to przerastało jego najśmielsze wyobrażenia.
  130. - nie wiem - Radek dał pewną odpowiedz niepewnym głosem.
  131. - W TAKIM RAZIE NIE PRZEJDZIESZ!
  132. - Musze przejsc! Chce zostac Hiro, chce zrozumiec swoje przeznaczenie! - krzyknął Radek, mimo że wciąż trząsły mu się nogi.
  133. Liść spojrzał na niego, widział wielu takich jak on. Wiedział jak skończy się jego wędrówka.
  134. Był to stary liść ale zawsze dawał sobie rade w ciężkich sytuacjach.
  135. Został strażnikiem tego miejsca nie bez powodu.
  136. To właśnie tutaj zgineli jego bracia, gdy uratowali go przed pewną śmiercią podczas suszy.
  137. - Musisz przeżyć! - Nie zapomnij o nas!
  138. Przypomniał sobie ostatnie słowa swoich braci przed wysuszeniem.
  139. - SWOJE PRZEZNACZENIE MOZESZ ZROZUMIEC JEDYNIE LISTOWNIE - rzekł Liść
  140. Radek zrozumiał, że to zagadka.
  141. - Co masz na myśli? To nie ma żadnego sensu! - krzyknął
  142. Radek spojarzał się w niebo - Już nic nie ma sensu. - zaczął padać śnieg,
  143. Była zima, dookoła widniał znajomy krajobraz wież, alejek i zmrożona rzeka.
  144. - Co ty wyprawiasz? Znowu nie nałożyłeś skina - usłyszał znajomy głos.
  145. - Nałożyłem! - odpowiedział, zdziwiony barwą własnego głosu.
  146. - Tak? To pokaż warda.
  147. - Przepraszam.... - odpowiedział Radek skrzuszony. Był teraz czerwony, nie tylko od zimna.
  148. - Wracaj do lobby i żeby mi się to więcej nie powtórzyło!
  149. - Dobrze Strażniku Łańcuchów, juz ide.
  150. To były czasy gdy Thresh dopiero wychodził, Radek miał wtedy diament 4.
  151. - Strażniku?
  152. - Tak, Tissu?
  153. - Obiecaj że nigdy mnie nie opuścisz. - powiedział Radek z płomieniem w oczach. Tak silnym, że mógłby ich teraz obu rozgrzać do czerwoności.
  154. Thresh spojrzał przed siebie - Cholera, rzeczywiście jest zimno. - Pomyślał i przybliżył do siebie jedyne źródło ciepła jakim dysponował, swoją latarnie.
  155. - Tissu, jestem tu teraz z tobą ale nie mogę ci tego obiecać. - rzekł ciaŋle patrząc przed siebie.
  156. Wciąż myślał o tym mężczyznie którego żone uwięził w swojej latarni.
  157. Czarnoskory mściciel może się zjawić w każdym momencie,
  158.         a on nie pozwoli żeby Radkowi stała się jakakolwiek krzywda z jego powodu.
  159. - Możliwe nawet, że to nasze ostatnie spotkanie. - kontynuuował Thresh,
  160.         widać było, że myślami był w całkiem innym miejscu.
  161. - Dlaczego taki jesteś! - rykną Radek, czuł że coś w nim pękło. - Dobrze, że kha'zix nie jest taki jak ty!
  162. Ciężkie ciepło rozpuściło jego świadomość, jak śnieg który znikną tak szybko jak się pojawił.
  163. Radek był kompletnie zdezorientowany, jednak jednej rzeczy był pewien.
  164. Z jakiegoś powodu widział swoją przeszłość.
  165. To co miał teraz przed sobą wydarzyło się trzy lata po spotkaniu Thresha.
  166. Wtedy usłyszał ten głos po raz pierwszy.
  167. - No to teraz rankedzik - Powiedział mimowolnie, był jedynie aktorem który odgrywał role samego siebie.
  168. Radek doszedł do wniosku, że nie jest aktorem, a jedynie lalką na szydełku przeszłości.
  169. - Mam nadzieje, że nie zbanują Ci Thresha. - Odpowiedział jego Strażnik Łańcuchów, po czym pogłaskał Radka czule po głowie.
  170. Mecz nie startował, ignorował fakt wybranych dawno temu bohaterach tak samo jak jeden przyjaciel jego propozycje grania normali.
  171. Radek po chwili zaczął się niepokoić i spojrzał w miejsce w którym był sekunde temu Thresh.
  172. - Może czas na coś nowego?
  173. Dziwny dzwiek dobiegł zza jego pleców.
  174. - Dobrze wiesz, że rankedy nie są ciekawe a czas w queue,
  175.         mógłbyś przeznaczyć na przeglądanie /a/. Mimo, że jeszcze często tam nie zaglądasz.
  176. - Kim.... kim jestes?
  177. - Ja? Nie wazne kim jestem. Wazne, jaką role odegram w twoim przeznaczeniu.
  178.         Zapamiętaj moje słowa, gdy spotkasz liść odpowiedz mu ....
  179. Teraz już rozumiał o co chodziło.
  180. - Radek? Chyba nie zbanowali Ci Thresha? Mecz juz wystartowal. - powiedział Thresh siedzący obok.
  181. - Strazniku, co to miało znaczyc? - spytał Radek przerażony, nie miał wpływu na swoje reakcje.
  182. - Co? Co miało znaczyć? To ty przestałeś się ruszać i zacząłem się o ciebie martwic.
  183.         Nie chce, żebyś mi spadł do Platinum 4.
  184.  
  185. Gwiazdy leśnego nieba mówiły niezrozumiałym językiem, mimo to Radek zrozumiał co chciały mu powiedzieć.
  186. Wrócił do teraźniejszości, potężna moc Liścia najwyraźniej chciała mu coś przypomnieć.
  187. - JAKIM TYPEM LISCIA JESTEM? - Liść spytał ponownie.
  188. Radek wczesniej nie mial pojecia jak na to odpowiedzieć,
  189.         jednak dziwne spotkanie z przeszłości powiedziało mu wszystko.
  190. - Juz wiem. Wiem jakim typem Liscia jestes! Jestes lisciem typu oni loli! - krzyną pewny siebie Radek.
  191. Wtedy lisc zaczął zmieniać kształt i przemieniać się w małego, czerwonego człowieka z rogami.
  192. - Guaaaa! - krzykneła dziewczynka która chwile temu była jeszcze liściem i ugryzła Radka w rękę.
  193. Radek zaczął głaskać ją po głowie.
  194. - 0 0 2? Oni? zerotsu? Nie za dobrze co? - powiedział Radek.
  195. - Eeee Tuuuu! - odkrzykneła wielokrotnie dziewczynka wyraźnie naśladując go,
  196.                 a Radek ucieszył się że ogladał Darling in The Franxxx w telefonie w drodze do lasu po raz 77.
  197. Jednak nie mogl pozwolic sobie na marnowanie wiekszej ilosci czasu.
  198. Gigantyczny 3 lub 4 metrowy liść który strzegł końca lasu, nie był juz przeszkodą.
  199. Nie mógł zostawić liścia, co prawda dziwnie się czuł myśląc o niej liść. Nie mógł jej zostawić samej.
  200. Włożył oniloli do przedniej komory plecaka i ruszył w głąb lasu.
  201. Było już późno, podróż po lesie jak i po czasoprzestrzeni spowodowanej mocami liścia dawały się we znaki.
  202. Radek był wyczerpany, a jego nogi sprawiały wrażenie cieższych niż poznanie zakończenia Darling in The Franxxx po raz pierwszy.
  203. Polozyl sie na plecaku, w którym była oniloli, ale już spała i zasnął.
  204.  
  205. - Wstawaj. Nie możesz marnować czasu.
  206. Obudził go głos który już wcześniej słyszał.
  207. Srebrne płomienie alabstrowej tarczy na niebie wskazywały środek nocy.
  208. Radek podniósł głowę, ale w jego pobliżu nie było nikogo.
  209. Rozejrzał się i zauważył światło oddalone od niego na tyle, że nie był w stanie stwierdzić co dokładnie jest jego źródłem.
  210. - Nie możesz marnować więcej czasu. - powtórzył głos, który tym razem Radek rozpoznał.
  211. - Dlaczego mnie wcześniej nie zaatakowałeś? Nie jesteś tornadem? - krzyknął Radek a jego głos odbił się po pniach śpiących drzew.
  212. Sensacja roozbudziła ptaki, które zaczeły odpowiadać swoim krzykiem na jego, jakby chciały pokazać że to one mają władze nad dzwiękiem.
  213. Stał i czekał, ale nic nie wskazywało na to, że dostanie odpowiedz.
  214. Podniósł plecak i ruszył w strone światła.
  215.  
  216. Gdy doszedł na miejsce, światło rozpłyneło się.
  217. Przed nim stały kamienne wrota, na środku których była szczelina.
  218. - To miejsce na klucz? - Radek zaczął się zastawiać - ale dlaczego ma taki dziwny kształt?
  219. - Plecak. Tam znajdziesz odpowiedź.
  220. - Znowu ten cholerny głos. Dlaczego mi pomaga? - pomyślał
  221. Wtedy przypomniał sobie o tylnej komorze plecaka oraz o kieszeni.
  222. Szybko zrzucil plecak i otworzyl jego zawartosc.
  223. Ciemność późnej nocy i objęcia koron drzew które chroniły go od obijanego przez księżyc światla,
  224. nie sprzyjały jego percepcji.
  225. Nic nie widział. Włożył ręke, aby sprawdzić wnętrze komory.
  226. Wyciągnął garść pełną niczego i węstchnął beznadziejnie.
  227. Ta część plecaka była pusta, została jeszcze kieszeń.
  228. Powtorzył akt eksploracji, jednak tym razem zakończony sukcesem.
  229. - Cukierek? - powiedział na głos gdy jego oczy przyzwyczaiły się do nadzwyczajnej ciemności.
  230. Nagle plecak zaczął wydawać z siebie dziwne dzwięki, a Radek przypomniał sobie o oniloli.
  231. Wypuścił dziewczynke, która zdawała się wpatrywać w jego prawą dłoń.
  232. - Aaaaaa - powiedział Radek otwierając usta. Oniloli zaczeła go naśladować, a on wtedy włozył jej do ust cukierka
  233. - Uuuuum - wydukała dziewczynka zadowolona do obłędu.
  234. - Widocznie bycie liściem nie dawało możliwości jedzenia takich smakołyków. - pomyślał
  235. Radek był nie tylko 4czan ale i anime, dlatego teraz zrozumiał co tajemniczy głos mial na mysli.
  236. Zlapal dziewczynke, podniosl do góry i wlozyl do szczeliny w kammienej bramie.
  237. - Pasuje jak ulał, tak myślałem - powiedział Radek na widok otwierających się drzwi.
  238. Poczuł wibracje telefonu w kieszeni.
  239. - Rozładował się - pomyslał, ale nie mógł się tym przejmować, nie gdy był tak blisko.
  240. Ruszył do środka, wiedział że nie ma czasu.
  241. Mokre ściany i brak światła przypominały Radkowi jego sympatie do wywracania się.
  242. Był to groteskowy romans wykorzystujący ostatnie krople entropii jakie mu pozostały,
  243. dlatego kroczył tak, aby się nie przewalić.
  244. Ciężkie ciepławe powietrze tak silnie kontrastujące ze świeżym, lekkim oddechem lasu.
  245. Kompletna ciemność kontrastująca z leniwym blaskiem księżyca.
  246. Nie wiedział gdzie idzie, nie mógł tego wiedzieć.
  247. Każdy krok stawiał ostrożnie, z wyczuciem psychologa i precyzją chirurga.
  248. Szedł przed siebie, tylko to mógł teraz zrobić.
  249. Po jakimś czasie poczuł strumień powietrza, rekompensata za brak wzroku i słuchu przedstawiała się jako wyczulony zmysł dotyku.
  250. Nie wiedział jak długo był w tej próżni, ale chciał być Hiro, chciał móc pić fante i jeść futomaki.
  251. Szedł w strone nasilonego powietrza, aż dotarł do źródła.
  252. Dotyk który był jego jedynym zmysłem mówił mu, że dookoła jest luźna przestrzeń.
  253.  - Najpewniej jakaś kamienna hala. - pomyślał.
  254. Nagle usłyszał dzwięk rozpalanych dookoła pochodni.
  255. Złapał się gwałtownie dłońmi w miejsce w którym odczuł dzwięk.
  256. Tak długo nie korzystał z tego zmysłu, że nie wierzył własnym uszom.
  257. Przymrużył oczy, które oduczyły się załamywać promienie swiatła.
  258. Blask pochodni oślepiał go do dosłownego bólu.
  259.  
  260. - Czy ty w ogole wiesz gdzie jesteśmy? - Radek poczuł ogłuszający głos, wciąż nie przywykł do dzwięków.
  261. Powoli był w stanie korzystać ze wzroku, ale jego mózg dalej nie otrzymywał ostrego obrazu od oczu.
  262. Widział sylwetke stojącą na środku przestrzennego pomieszczenia o kamiennych scianach.
  263. - Nie umiesz mówic? - sensacja w małżowinach Radka powoli przybierała postać dzwięku
  264.          Mam nadzieje, że podobały Ci się urocze wiadomości które ostatnio otrzymałeś.
  265. Wzrok powoli zaczął rzeźbić z sylwetki detale.
  266. - Może, ty zdołasz to wszystko naprawić - forma człowiekopodobna zaśmiała się żałośnie.
  267. Widział coraz lepiej. Przed nim stał człowiek. Nic więcej. Ale dlaczego wydawał się być taki znajomy?
  268. - O co tu chodzi...? - chrypki głos który wydały z siebie zakurzone struny głosowe Radka brzmiały jak nienastrojony instrument.
  269. - Najpierw opowiedz mi jak się tu dostałes, nie wierze że przeszedłes Ciemny Las sam - wystosował człowiek.
  270. Radek był wciąż zdezorientowany, ale jedno pamiętał.
  271. - Kim jestes? - przypomniał sobie słowa.
  272. - Kim ja jestem? Kim ty jesteś??
  273. - Ja.... dostałem wiadomość. Wiadomości. - ledwo wydusił z siebie dzwięk Radosław.
  274. - Ach, no tak, myślisz że jesteś wybrańcem, że zostaniesz Hiro.- rzucił zniecierpliwiony mężczyzna
  275.         Spytałem Cię na początku, czy wiesz gdzie jesteśmy. - zatrzymał się na chwile, ale widział że Radek nie wie co się dzieje.
  276.         Jestesmy pod Mistilteinn. - dokończył człowiek
  277. - Jak to możliwe? - spytał Radek
  278. - Zdaje się, że nie bez powodu szedłeś tak długo.
  279.         Posłuchaj jesteś jedynym który po otrzymaniu moich wiadomości doszedł tak daleko.
  280. Radek wolałby oślepnąć. Wolałby nie słyszeć, ale nikt nie ma kontroli nad zmysłami.
  281. Mimo to, przerażające wieści prawie pozbawiły go wzroku, wszak nieprzytomny człowiek nie widzi.
  282. - Twoich? Wiadomosci? - powiedział Radek, a przerażenie w jego głosie zdawało się nabierać na sile.
  283. - Tak, moich. Pytałeś kim jestem?
  284.         Widocznie, albo masz coś ze wzrokiem, albo nie jesteś tym którego szukam.
  285.         Moze raczysz się rozejrzeć po pokoju.
  286. Radek zaczął rozglądać się dookoła.
  287. Pomieszczenie z początku przypominało mu pustą kamienna hale,
  288.     ale teraz wyraźnie zauważył biurko, krzesło oraz drewnianą komode z pergaminami.
  289. Radek w końcu zrozumiał dlaczego kojarzył tego mężczyzne,
  290.     normalnie poznałby go w ułamku sekundy, ale tym razem było inaczej.
  291. Przed nim stał writer Darling in the franxxx, jednak to nie jego głos pomagał mu w lesie.
  292. - Ale co to ma do wiadomości które otrzymałem.
  293.         Piszesz scenariusz, a wiadomosci byly od Haruki Tomatsu. O co tu chodzi?
  294. - Zgaduje, że nie ma sensu tego ukrywać. - pisarz już wiedział, że to specjalista którego szuka
  295. - Wysyłałem wiadomości do specjalistów i znawców serii z czanowej elity.
  296.         Wiedziałem, że istnieje tylko jeden sposób aby was tu sciągnąć.
  297.         Dlatego wysyłałem wiadomości podszywając się pod dziewczyny z serii.
  298. Cios za ciosem który serwował pisarz Radkowi zdawał się pozbawiać go świadomości.
  299. Czy to znaczyło, że jego przyjaciel Anon prowadził 4czana z kimś jeszcze?
  300. - Ale skąd wiedziałeś, że dotarłem do Japonii??
  301. - Nie mamy teraz na to czasu. Jak będę pewny, że mogę ci zaufać powiem Ci - odpowiedział mu aroganckim tonem.
  302. Wszystko zaczynało stawać się jasne, został zmanipulowany.
  303. Radek przypomniał sobie treść wiadomości którą dostał w lesie.
  304. Jej treść wyryła mu się w pamięci.
  305. - To nie może tak być, dostałem wiadomość również wczoraj, chcesz mi powiedzieć, że to również ty? - powiedział i wyrecytował mu całą wiadomość.
  306. - Tak to ja, musiałem się pomylić i napisałem do Ciebie drugi raz.
  307. Profilowanie emaili zajmowało mu dużo czasu, ale dawał z siebie wszystko.
  308. Czuł, że może się pomylić ale wątpił, że jedna osoba dostanie pierwszą wiadomość 2 razy.
  309. - Długo jeszcze będziesz mnie męczył pytaniami?- wyraznie zniecierpliwony mezczyzna zmienił ton na znacznie bardziej szorstki.
  310. Radek wciąż nie do końca wiedział co się dzieje, ale doszedł do wniosku, że lepiej będzie jak się uspokoi.
  311. Jedna rzecz nie dawała mu spokoju. Co z jego marzeniem? Co z zostaniem Hiro?
  312. Radek opuścił głowę w dół, był załamany.
  313. Po co była cała tułaczka którą przeżył, o mało nie umarł w Ciemnym Lesie i na co?
  314. - Szlachetny Anonie nie odływaj, potrzebuje twojej pomocy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem spotkasz ją.
  315. Przynajmniej nie musze go pytac, czy woli Ichigo czy 002. - pomyślał pisarz przypominając sobie recytacje emaila przez Radka.
  316. Ze wszystkich wiadomości które profilował to właśnie ci z klanu 002 byli najnormalniejsi.
  317. Po raz pierwszy zdecydował się na drugą wiadomość, wiedział że to ryzykowne ale miał już dość takiego życia.
  318. Nie miał wyjścia, musiał jak najszybciej przekonać wpatrzonego w sufit chłopaka do współpracy.
  319. - Posłuchaj mnie. Mam zamiar zakończyć Darling in The Franxxx
  320.             w taki sposób jaki się tej serii należy, a do tego potrzebuje twojej pomocy.
  321. Jednak czas się skończył. Ktoś właśnie wchodził do pracowni pisarza.
  322. - A więc tutaj się ukrywałeś? - zza pleców Radka wyłonił się dzwięk.
  323. Radek odwrócił głowę. Czarne włosy, niezbyt wysoki chłopak i jak zwykle, znajomy głos.
  324. To był Hiro. Radka, przeszły ciarki po całym ciele.
  325. - Dzięki za oczyszczenie drogi i doprowadzenie mnie do niego. - Powiedział patrząc na Radka - zostaniesz nagrodzony za swoją pracę.
  326. - Powiedziałem już, że nie mam zamiaru nic pisać do drugiego sezonu, przekaż mu to! - krzyknął pisarz cofając się.
  327. - Napiszesz, już ja o to zadbam - powiedział Hiro i wyciągnął broń, podchodząc do pisarza. - A mój pan i tak się z tobą rozprawi.
  328. Writer spojrzał na Radka wzrokiem który wołał nie tylko o pomoc ale i o zrozumienie.
  329. Obaj kochali DiTF i byli zdolni umrzeć w obronie serii. Radek przypomniał sobie walkę z torandem, zagadke z liściem oraz bramę.
  330. Chciał zostać Hiro, ale postać z nożem była kimś innym, nie chciał tak skończyć, mimo to...
  331. Radek wstał i przy pomocy butelki uderzył Hiro w tył głowy, obezwładniając go.
  332. - Wykończ go! - krzyknął pisarz.
  333. - Jeśli mnie zabijesz. - powiedział ciężkim głosem Hiro - staniesz się taki, jak ja.
  334. Radek wachał się, wiedział, że jeśli uderzy go butelką jeszcze raz. Hiro zginie na miejscu.
  335. Nie chciał stać się mordercą, ale chciał zostać Hiro a cena którą miał za to zapłacić była wysoka.
  336. Szybko podjął decyzje.
  337. - Ja właśnie chce stać się taki jak ty! - krzyknął opuszczając rękę w dół.
  338. Krew przykryła jego twarz niczym kołdra.
  339. - Dz.. dzię... dziękuje - wydukał wstrząśnięty pisarz na widok nowo upieczonego protagonisty - uratowałeś mnie, Hiro.
  340. Radek dziwnie się czuł, był cały we krwi, to prawda ale tu chodziło o coś innego. Czyżby jego ofiara miała racje?
  341. - Czy to już koniec? - powiedział bezbarwnym głosem pozbawionym emocji Radek.
  342. - Obawiam się, że to dopiero początek, ale cieszę się że mamy to za sobą - powiedział pisarz wykonując ruch przypominjacy otrzepywanie kurzu z ubrania.
  343. - Martwiłem się, że znacznie ciężej bedzie go znaleźć ale to on znalazł nas.
  344. - Przepraszam, to moja wina... - powiedział Radek, a jego głos zdawał się odżyć martwym smutkiem -  musiał mnie śledzić w lesie.+
  345. Wciąż trząsły się Hiro ręce po zabiciu, teraz już bezimiennego człowieka.
  346. - To już bez znaczenia. Musimy uratować drugi sezon zanim on nas znajdzie.
  347. - Nigdzie się stąd nie rusze, dopóki nie wyjaśnisz mi o co tu chodzi. Dlaczego Hiro chc... - nie zdążył dokończyć Radek
  348. - Teraz to ty jesteś Hiro! Zrozum, nie mamy teraz na to czasu, opowiem Ci szczegóły po drodze. On może się tu zjawić lada chwila.
  349. Gdy pisarz dokończył zdanie był już w połowie drogi do biurka. Hiro zdecydował się mu zaufać, przynajmniej na razie.
  350. - Muszę zabrać to ze sobą. Weź te pergaminy, nie uniose wszystkiego sam. - powiedział writer wręczając Radkowi pęk papierów.
  351. - Chodźmy. - spojrzał na Hiro, ponaglając do gestem ręki. - Wszystko Ci opowiem.
  352.  
  353. To zaczeło się ponad dwa tygodnie temu, Nishigori kończył pracę nad nową powieścią i był pod wrażeniem swojego własnego dzieła.
  354. - To może się udać, możliwe nawet że przebije - ugryzł się w język, nie chciał wracać myślami do serii o której myślał od dziecka.
  355. Serii która została zabita, był tym tak przygnębiony że nieraz chciał umrzeć razem z nią.
  356. Próbował zmienić zakończenie... wiele razy, ale był bezsilny, to ON, a nie piszarz, podejmował decyzje.
  357. Wtedy usłyszał walenie do swoich drzwi, było późno w nocy. Walenie nasilało się zbyt szybko, nie zdążył podejść do drzwi w momencie w którym zostały wyłamane.
  358. - A WIĘC SKOŃCZYŁEŚ SWOJĄ NOWĄ POWIEŚĆ? - powiedział głos którego sylwetke skrywały tumany kurzu i pozostałości po włamaniu, wywołane wyłamaniem drzwi.
  359. - Tak, skończyłem i tym razem nie będzie w niej kosmitów. - powiedział pisarz.
  360. Znali się.
  361. - Głupcze, który to już raz przechodzimy tą rozmowę? - powiedział... kształt przypominający byt z kosmosu.
  362. - Nie zastraszysz mnie. Nie tym razem, już wole zginąć. - powiedział piasarz zamykając oczy, był na to gotowy już od dawna.
  363. - Śmierć to łaskawy wyrok, powinieneś o tym wiedzieć człowieku. Najpierw pozbawie Cię wszystkich kończyn. Po czym przypne cię do krzesła i zmusze do ogladania darling in the franxxx.
  364.     Ostatni odcinek. W kółko. Aż szczeźniesz.
  365. - Nie błagam, proszę nie. - błagającym szlochaniem pisarz próbował ocalił swoją dusze od cierpienia, przygotował się tylko na śmierć swojego ciała.
  366. - W takim razie milcz! Masz szanse naprawić swoją ukochaną serie. - kosmiczny byt uderzył łapą w ściane.
  367.         - Napiszesz scenariusz do drugiego sezonu.
  368. - Nie rozumiem, przecież to nie możliwe. - powiedział pół szeptem pisarz. - Tej serii nie da się uratować! Jest skończona!
  369. Wtedy kosmiczny byt podniósł swoją prawą dłoń w której trzymał narzędzie przypominające sierp.
  370. - W takim razie nie jesteś mi już dłużej potrzebny.
  371. - Nie poczekaj! Poczekaj! Błagam! Zrobię to. zrobię....
  372. Potężny kosmo podobny stwór i pisarz opuścili lokum.
  373. Dotarli do budynku wyglądającego jak mistelinn. Domek wyglądał tak samo jak w anime.
  374. - Witaj! - krzynął wesoło Hiro gdy zobaczył nowego lokatora.
  375. - Masz go zapoznać z resztą xx:me. - powiedział stanowczym głosem porywacz.
  376. - Zrozumiałem Panie Ciemnej Gwiazdy, zaraz wszystkich zbiorę. - powiedział Hiro i szybko oddalił się w głąb domku.
  377. - Od teraz tu mieszkasz, masz 20 dni na napisanie scenariuszu i realizacje serii. Sam. Dla pewności również zamieszkam w domku.
  378. - Nie dam rady tego zrobić w tak krótkim czasie to niedorzeczne! Do tego sam?! - krzyknął Nishigori
  379. - Dasz, o ile zrobisz to w takiej jakości, jak ja zrobiłem drugą połowe pierwszego sezonu - szyderzczy śmiech prawie ogłuszył pisarza.
  380. Dostał pokój. Poznał xx:me, tylko 002 wydawała się wolna od wpływu kosmity.
  381. Chciał z nią porozmawiać sam na sam, ale nie miał jak więc zabierał się do pisania.
  382. - Musze znaleźć kogoś do pomocy. - powiedział po całym dniu prób, które spełzły na niczym.
  383. Znał tylko jedno takie miejsce był nim 2chan, ale tam był zbyt dobrze znany.
  384. - No tak jest jeszcze ta strona. - poczuł się olśniony
  385. Zaczął przeglądać 4chana i zobaczył jak wielu anonów zna jego serie.
  386. Był zdesperowany, jednak wiedział w jaki sposób odkryć ich tożsamość i poznać adresy email i mniej więcej określić ich zainteresowania.
  387. Dużo czytał, a czasu miał mało. Wysłał wiele wiadomości, jednak nie wierzył że ktoś na prawdę się zjawi, ale nie miał wyjścia.
  388. Musiał znaleźć sobie miejsce do pracy wolnej od oka wiadomo kogo. Plan na ucieczke miał już od dawna, ukryta hala.
  389. Nikt o niej nie wiedział oprócz niego, to on wymyślił ten budynek i jeśli został stworzony tak jak należy, znajdzie przejście prowadzące do kryjówki.
  390. Nie mógł jednak tego zrobić gdy wszyscy byli w domu, a jeszcze zdarzył się by był sam.
  391. Mineło kilka dni.
  392. - Potrzebuje pomocnika - pisarz powiedział do stwora - błagam Cię.
  393. Domyślał się, że dotarcie do japonii może zająć około 10 dni, musiał postawić wszystko na niepewne.
  394. Jeśli ktoś miał przyjechać by mu pomóc, musiał to zrobić właśnie dzisiaj.
  395. - Gdzie niby znajdziesz kogoś do pomocy?
  396. - Ja... nie mogę powiedzieć za dużo na jego temat, ale wiem że dzisiaj przyleci. Nie wiem gdzie jesteśmy, dlatego proszę odbierz go.
  397. - Zabawne - zaśmiał się kosmopodobny byt - dlaczego niby miałbym to zrobić?
  398. - Ten człowiek to ostatnia szansa, bez niego nie napisze scenariusza. Nie dam rady...
  399. Pan Ciemnej Gwiazdy spojrzał na pisarza, bawiło go to.
  400. Doszedł do wniosku, że byłoby zabawniej gdyby miał takich dwóch ale nie mógł pozwolić żeby ktoś znalazł domek,
  401. do tego nie był pewny kto to jest.
  402. Musiał zobaczyć tego człowieka o którym mówił pisarz.
  403. - Dobrze, pojade na lotnisko.
  404. - Na prawde? - pisarz był zszokowany, był gotów błagać na kolanach.
  405. - Hiro zbierz wszystkich, wychodzimy. - Kosmopodobny byt odwrócił się i krzyknął do swojego sługusa.
  406. - Jak każesz Panie. FUTOSHI, ICHIGO NATYCHMIAST PO RESZTE!
  407. W końcu był sam, spakował swoje narzędzia i własnie miał wychodzić z pokoju
  408. - Nie pozwole by stała mu się krzywda - powiedziała 002
RAW Paste Data
We use cookies for various purposes including analytics. By continuing to use Pastebin, you agree to our use of cookies as described in the Cookies Policy. OK, I Understand
 
Top