Guest User

Untitled

a guest
May 1st, 2021
41
2 days
Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features!
  1. Włączałam telefon, żeby nagrywał, co dzieje się u nas w domu. Mam godziny takich nagrań. Wyzwiska, groźby, moje upokorzenie. Pobił mnie pierwszy raz, jak powiedziałam, że chcę, aby przepisał na mnie zgodnie z umową pół domu
  2.  
  3.  
  4. Beztroski, leniwy poranek z kawą w łóżku. Pawłowi dzwoni telefon. Monika, zakopana blisko w pościeli, wyraźnie słyszy słowa w słuchawce: „Jestem w ciąży”.
  5.  
  6. Monika: – To była sobota. Pamiętam tę absurdalną myśl, która wtedy mnie ogarnęła: przecież jest sobota. Czy to możliwe, żeby tak zaczęła się sobota w domu ustatkowanej pary, w naszym domu?!
  7.  
  8. Resztę dnia Monika pamięta jak przez mgłę. Trzeba było szybko zebrać myśli. Głos ze słuchawki postawił sprawę jasno: „Bierzesz dziecko po urodzeniu albo oddaję do okna życia. Masz pracę, masz kobietę, wychowasz”.
  9.  
  10. Po zakończeniu połączenia telefonicznego Paweł nie próbował już kluczyć. Przyznał się. Powiedział: – Ty zdecyduj. Jak postanowisz, to weźmiemy. Jak nie, to nie.
  11. Miał dwie minuty
  12.  
  13. Z Moniką, lat 33, spotykam się w jej mieszkaniu. Miejscowość poniżej 10 tysięcy mieszkańców na Śląsku. Dwa pokoje w nowym budownictwie, na pianinie nuty z „Nocy i dni”, nowoczesne sprzęty kuchenne kontrastują z kilkoma antykami, które Monika własnoręcznie odrestaurowała. Wszędzie zabawki, przytulanki i małe buciki. Tu wózek, tam niemowlęcy inhalator na katar. Prawie dwuletni Antoś, rozbudzony właśnie z dziennej drzemki, uczepił się szyi potężnej kundelki i chodzi za nią wtulony całym ciałem krok w krok. Kundelka emerytka znosi to z totalnym spokojem i akceptacją poświadczającymi, że całe zawodowe życie przepracowała w dogoterapii.
  14.  
  15. Monika: – Antoś jeszcze nie mówi. Ma zdiagnozowany zespół stresu pourazowego. To pokłosie tego, co przeżył i co nadal trwa. Nad mową powoli pracujemy. Ale naprawdę Antoś będzie mógł spokojnie się rozwijać, jak sprawa w sądzie się skończy i ten pan będzie musiał wreszcie zostawić nas w spokoju. Dać nam żyć.
  16.  
  17. „Ten pan”, czyli Paweł. Dziś Monika nie mówi już o nim inaczej.
  18.  
  19. Wtedy, dwa lata temu, postanowiła, że spotka się z głosem ze słuchawki. – Nie wiem, czego się spodziewałam, na pewno nie tego, co zobaczyłam. Zobaczyłam przerażone 19-letnie dziecko w ciąży. Anna, tak ją nazwijmy, rozstała się z chłopakiem i z rozpaczy przez dwa tygodnie balowała na dyskotekach. Na jedną trafił mój Paweł, przedstawiciel handlowy w delegacji.
  20.  
  21. O brzuchu Anny nikt nie wiedział. Wynajęła pokój w M. do czasu urodzenia. W domu coś nakłamała, zresztą nie za bardzo się interesowali. Żyła z tego, co zarobiła, pracując sezonowo w Norwegii. Wyliczyła, że do urodzenia wystarczy. Absolutnie nie chciała myśleć o dziecku. Bezpośrednio po urodzeniu zamierzała wrócić do przerwanego życia.
  22.  
  23. Monika: – Brzmi absurdalnie, ale na czas ciąży stałam się dla niej... Starszą siostrą? Powiernicą? Była zupełnie sama. Woziłam na badania. Ostatnie dwa tygodnie mieszkałam w jej wynajętym pokoju, spałam na podłodze. Anna źle się czuła, fizycznie i psychicznie. Bała się. Jak jechałyśmy do szpitala, dostała histerii. Krzyczała do lekarza, że nie urodzi. W szpitalu krzyczała, żebym stała przy niej i trzymała za rękę. Ostatecznie i tak musiałam wyjść pod drzwi, lekarze zdecydowali o cesarskim cięciu. Dwuminutowego Antosia podano mi na ręce. Anna, jak tylko dała radę wstać, podpisała dokument, że zrzeka się dziecka, i wyszła ze szpitala na żądanie.
  24.  
  25. PRZECZYTAJ TAKŻE: Uczucia matki, uczucia surogatki
  26. Wykarmiłam
  27.  
  28. Zostaliśmy Antoś i ja. Personel na oddziale, który wiedział, jaka jest sytuacja, zachowywał się taktownie, otrzymaliśmy wszelką pomoc. Niestety, nie wyszliśmy po trzech dniach, jak ze zdrowym noworodkiem. Nadeszła diagnoza: koartacja i niedorozwój komory serca. Niezbędna, ratująca życie operacja przed upływem trzeciego tygodnia życia. Przeniesieni zostaliśmy na kardiochirurgię, zamieszkałam w szpitalu. Paweł pojawiał się niechętnie i szybko kończył wizytę. Raz udało mi się usadzić ich do wspólnego zdjęcia i to jest jedyna taka pamiątka. Koleżanka prała mi ubrania i dowoziła jedzenie. Byłam tak pochłonięta: dziecko, wada serca, operacja, że nie bardzo miałam głowę do tego, by analizować postawę Pawła. Antoś przeszedł dwie transfuzje krwi, w tym ode mnie. Cudem okazało się, że oboje mamy rzadką grupę 0 Rh-. Gdy przysypiał, otwierałam na szpitalnym krześle laptopa i goniłam ze sprawami mojej firmy, którą prowadziłam od kilku lat i dzięki której się utrzymywałam.
  29.  
  30. Oczy otwierały mi się powoli. Coś dotarło, gdy Antoś był na stole operacyjnym. Lekarze powiedzieli, że taki zabieg to 50 procent szans. Trwał sześć godzin.
  31.  
  32. Stałam pod drzwiami bloku operacyjnego. Paweł przyjechał mocno spóźniony. Rozejrzał się po szpitalu i mówi: – Chodź piętro wyżej, tam jest sala telewizyjna.
  33.  
  34. Patrzyłam na kobietę, która mieszkała w tym samym pokoju co ja, ze swoim dzieckiem. Jej mąż wziął dwa tygodnie urlopu, by z nimi być.
  35.  
  36. Operacja całkowicie się udała, co w tym przypadku oznacza, że Antoś jest zupełnie zdrowym dzieckiem. Gdy wreszcie wyszliśmy do domu, Paweł odebrał nas ze szpitala. Podwiózł pod blok (mieszkaliśmy na czwartym piętrze bez windy), ja wysiadłam z Antosiem, zakupami i rzeczami małego, a Paweł odjechał. Wtedy, pod klatką, dotarło do mnie mocniej.
  37.  
  38. Wie pani, że przez dwa miesiące karmiłam Antka piersią? Pojawił mi się pokarm. Moja ginekolog śmiała się, że ma pacjentkę w połogu, choć bez ciąży. Wytłumaczyła, że to się zdarza, jeśli kobieta przebywa z noworodkiem non stop, tuli, śpi, wiąże się emocjonalnie. Uruchamiają się hormony. Przerobiłam nawet cyrk z okładami z kapusty na nabrzmiałe piersi, a po wszystkim zostały mi rozstępy.
  39.  
  40. Kiedy zdecydowałam, że wezmę Antosia? Kiedy wzięłam go po raz pierwszy na ręce, nie miałam już wątpliwości. Człowiek z kamienia by nie pokochał. Wahania były wcześniej. Jestem głęboko wierząca, choć w ostatnich latach oddaliłam się od Kościoła z powodu polityki. W tej sprawie pojechałam do mojego spowiednika, który prowadzi mnie od liceum. To dominikanin, ma 95 lat. Długo rozmawialiśmy.
  41. On cię nie oszuka
  42.  
  43. Paweł nie był przelotną znajomością. Choć parą byliśmy w sumie niecałe cztery lata, znamy się od 13. roku życia. Pochodzimy z tej samej małej miejscowości. Mój wujek był z jego ojcem w podziemiu solidarnościowym. Jego chrzestna była moją sąsiadką w dzieciństwie. Jego ciotka pracowała razem z moją mamą. Myślę, że dlatego dałam mu taki kredyt zaufania. Odnalazł mnie przez Facebooka, jak prowadziłam wygodne życie dobrze zarabiającej singielki. Oboje byliśmy już po rozpadzie młodzieńczych małżeństw, ja w M., on w C. Szybko nalegał, żeby się do mnie wprowadzić. Już tu powinna zapalić mi się lampka ostrzegawcza. Mówił, że rzucił pracę w C., żeby układać życie ze mną w jednym mieście. Szybko wyszło na jaw, że to nieprawda. Wyrzucili go. Moja lampka powinna była już być czerwona.
  44.  
  45. Dwa i pół miesiąca siedział w moim mieszaniu, na moim utrzymaniu. Cierpiący i marudny.
  46.  
  47. Powtarzał jak Ferduś Kiepski: „Nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z moim wykształceniem”. Ma licencjat. Ostatecznie wzięłam to na siebie i znalazłam mu pracę. Przez dwa tygodnie, jak dziecko, przygotowywałam do rozmowy kwalifikacyjnej. Dostał posadę przedstawiciela handlowego, 3,5 tys. na rękę plus auto. Nie wyglądam na mamuśkę dorosłego faceta, prawda? Ludzie mi to mówią. A jednak coś takiego musiało we mnie być.
  48. Oddała mu siebie, pieniądze, ziemię, mieszkania, bizuterię. Czego się NIE robi z miłości
  49. Czytaj także:
  50. Oddała mu siebie, pieniądze, ziemię, mieszkania, bizuterię. Czego się NIE robi z miłości
  51.  
  52. Zaczęliśmy rozmawiać o ułożeniu życia. Zarabiałam powyżej 10 tysięcy, on miał etat, po co mieszkać w wynajętym. Wolałam mieszkanie w centrum, ale on widział nas tylko w domku na wsi. Powstała kwestia, na kogo wziąć kredyt i na kogo będzie akt własności. Był już po formalnym rozwodzie, ja w trakcie. Razem z naszymi rodzicami uradziliśmy, że najbezpieczniej, żeby na razie wszystko było na Pawła. Nie miał takiej zdolności kredytowej jak ja, ustaliliśmy, że on formalnie przejmie moją firmę i zatrudni mnie na niskiej pensji.
  53.  
  54. Dom na razie będzie na niego, a jak już się rozwiodę, dopisze mnie. Nawet moja mama była za. Jego rodzice wzięli mnie za rękę: „Dajemy ci słowo, on cię nigdy nie oszuka”.
  55.  
  56. Już przed samą wyprowadzką było źle. Po świętach wracaliśmy od jego rodziców, mały wył w foteliku. Prosiłam Pawła, żeby się zatrzymał, bo mam chorobę lokomocyjną i nie mogę cały czas siedzieć odwrócona podczas jazdy. Z pełnym spokojem wypalił: „Ty dorosłaś do macierzyństwa, ja do ojcostwa nie”.
  57. Bicie, obdukcje, nagrania
  58.  
  59. Był coraz bardziej agresywny. Antoś po operacji wymagał rehabilitacji, konsultacji lekarskich, ciągłej opieki. Paweł wchodził do domu i się zaczynało. Dlaczego nie ma gotowego obiadu, dlaczego nie siedzę z nim przy stole, dlaczego ciągle chodzę do małego. Wyrywanie kontaktów ze ścian, wyszarpywanie dziur w dywanach, rzucanie meblami. Mówiłam przyjaciółce. Ale ona: „Przeprowadzicie się na swoje, taka spokojna okolica, będzie lepiej”.
  60.  
  61. Widocznie bardzo chciałam w to wierzyć.
  62.  
  63. Na zadupiu mieliśmy cztery minuty drogi do najbliższych sąsiadów. Tam zaczął się prawdziwy koszmar. Okazało się, że autem jeździ on. Ja z dzieckiem jesteśmy uziemieni. Antoś i ja dostaliśmy jelitówki. Antoś miał ponad 38 stopni, ja 40 i wymioty. Paweł wyprowadził się do innego pokoju, żeby się nie zarazić. Błagałam, żeby zawiózł nas do lekarza. „Nie pierdol, chcesz się uważać za matkę, to go wylecz”. Poszedł na rower, potem na grilla do sąsiadów. Rano znów weszłam do niego, usłyszałam, że go muli. – Wypierdalaj i zdychaj. Wypił piwo na klina i znów rower i grill.
  64.  
  65. Pomogli mi przyjaciele. Przyjechali, zawieźli do lekarza, zrobili zakupy.
  66.  
  67. Raz nie wytrzymałam i wyprowadziłam się do mamy. Dwa tygodnie u niej byłam. Ale klasyk: przyszedł z kwiatami. A mama: „Macie dziecko, spróbuj”. Jak tylko wróciłam, zaczęło się grubo.
  68.  
  69. W chwili, kiedy był spokojniejszy, podeszłam porozmawiać. Wyprowadzę się z dzieckiem, zakończmy to jak ludzie. Potrzebuję trzech tygodni na remont mieszkania, które chcę wynająć. Na zakupach zorientowałam się, że straciłam dostęp do konta firmowego. Zapytałam, usłyszałam: – Spierdalaj, firma jest na mnie.
  70.  
  71. Pobił mnie pierwszy raz, jak powiedziałam, że chcę, aby przepisał na mnie zgodnie z umową pół domu. To był mimo wszystko dla mnie ciężki szok. W szoku pojechałam od razu do szpitala na obdukcję. Mam na piśmie: stłuczenie barku i obojczyka, stłuczenie nadgarstka, krwiak uda. Myślałam o tym, że jest 8 marca, taki dostałam prezent na Dzień Kobiet. Jak w najgłupszej telenoweli, prawda?
  72.  
  73. Podczas kolejnych awantur dzwoniłam do przyjaciółki, żeby słyszała, co się dzieje. Żeby ktoś wiedział. Czasem nagrywałam na telefon. Mam tego godziny. Jest nagrane, jak rzucił we mnie dzieckiem, jak w nas oboje rzuca przedmiotami. Wyzwiska, groźby, moje upokorzenie. Dziś nie chce mi się wierzyć, że naprawdę brałam w tym udział.
  74.  
  75. PRZECZYTAJ TAKŻE: Przemoc domowa w dobrym domu. Mąż do żony: "I tak cię zabiję!". Jego ojciec rozpowiada, że skatowana kobieta symuluje
  76. Sprawy się toczą, odwiedziny trwają
  77.  
  78. Definitywnie odeszłam od Pawła w sierpniu 2017 roku. Według prawa dla Antosia jestem czasową matką zastępczą i opiekunem prawnym. Pojechałam do kuratora sądowego, żeby mi pomógł, jak mam zrobić, żeby dziecko mogło być legalnie przy mnie. Wystąpiliśmy do sądu o czasowe zabezpieczenie miejsca pobytu dziecka, na co sąd przystał. Obecnie toczą się następujące sprawy: rozpatrywany jest mój wniosek o pełne przysposobienie Antosia, wniosek o pozbawienie Pawła praw rodzicielskich oraz sprawa karna, w której prokuratura postawiła Pawła w stan oskarżenia za znęcanie się nade mną i dzieckiem (art. 207 kk).
  79.  
  80. W sprawie o adopcję wymagano ode mnie kolejnych szkoleń. Za większość płacę z własnej kieszeni, wtedy nie trzeba miesiącami czekać. Mam już takie uprawnienia, że mogę zostać dyrektorem placówki wychowawczej.
  81.  
  82. Mimo sprawy karnej o znęcanie Paweł ma wciąż przyznane przez sąd spotkania z Antosiem. Przez kilka miesięcy mógł go brać do siebie co drugi weekend i odwiedzać dwa razy w tygodniu u mnie. Sąsiadka ze wsi przysyłała mi zdjęcia, jak Antoś kolejną godzinę stoi w kojcu, otoczony rosnącą stertą puszek po piwie.
  83.  
  84. Za każdym razem wracał z takiego weekendu przerażony. Raz z rozciętym łukiem brwiowym, innym razem z siniakami. Zaczął mieć tiki nerwowe i histerycznie reagować na dzwonek do drzwi.
  85.  
  86. Pamięta pani, że prosiłam, żeby pani nie dzwoniła do drzwi? To już pani wie, dlaczego.
  87.  
  88. Miesiąc temu sąd zmniejszył liczbę spotkań do jednej wizyty w tygodniu u mnie, bez weekendów. To nadal oznacza, że ten człowiek przychodzi tu i burzy cały spokój dziecka, jaki udaje mi się zbudować. Decyzją sądu podczas wizyty mogę przebywać w domu, ale w innym pomieszczeniu niż Paweł z dzieckiem. W praktyce wygląda to tak, że Antoś stoi pod drzwiami do pokoju, w którym jestem „schowana”, i rozpaczliwie płacze i nawołuje „mama”. Tyle potrafi powiedzieć. Nie mogę znieść, kiedy mój syn tak płacze. Tak, to jest mój syn. A czyj? Wychodzę, żeby go przytulić. Dla Pawła to powód, żeby mnie wyzywać.
  89.  
  90. Od tego tygodnia decyzją sądu w spotkaniach uczestniczy psycholog. To drobna, ale dobra zmiana. Paweł na pokaz jest spokojny. Odgrywa teatr, co dla dziecka jest lepsze, choć mały i tak się boi.
  91.  
  92. Paweł sumiennie stawia się na spotkania. Nigdy nie zrobił nic dla dziecka. Gra dzieckiem. Wie, że będę chciała wejść na drogę sądową i odzyskać firmę i pieniądze za dom. I wie, że nie podskoczę mu, póki ma kontrolę nad dzieckiem.
  93.  
  94. Wie, że dla Antosia wszystko odpuszczę. Dla niego dziecko to władza. Jak brał go na weekendy, potrafił w niedzielę przysłać mi współrzędne geograficzne z GPS: „Masz 45 minut na odebranie bachora”. Były to opuszczone stacje benzynowe czy przystanki na przedmieściach.
  95.  
  96. Pokażę pani inny SMS: „Dajesz 40 tys. i bachor jest twój”. Po tej wiadomości skontaktowałam się z Krajowym Centrum Kompetencji, prowadzą akcję „Kocham. Nie biję”.
  97.  
  98. Konrad Wojterkowski, założyciel KCK: – Monika skontaktowała się z nami i pytała, czy ma płacić Pawłowi 40 tys. zł, których on żąda. Zabroniłem, to tylko prowadziłoby do eskalacji żądań. Radziliśmy, co może zrobić, gdzie złożyć dokumenty, jakie ma prawa.
  99.  
  100. W tej sprawie zastanawia, dlaczego sędzia miesiącami podtrzymuje spotkania tego mężczyzny z dzieckiem mimo zarzutów o znęcanie. Dlaczego prokurator nie orzekł wobec mężczyzny zakazu zbliżania się. Nie mogę wydawać wyroku, to zrobi sąd. Ale z naszego doświadczenia wynika, że w sprawach dotyczących przemocy w rodzinie organa państwowe często nie używają wszystkich narzędzi, które mają, by jak najszybciej i najskuteczniej chronić ofiarę. Na 70 tysięcy sprawców zgłaszanych w ramach procedury Niebieskiej Karty prokuratorzy wydali w 2015 roku 2,4 tysiąca zakazów zbliżania. Mało? W 2017 roku było ich tylko 135. Tendencja jest fatalna.
  101.  
  102. Monika: – Paweł przed sądem robi ze mnie wariatkę, twierdzi, że się samookaleczam. Powiedział, że krew z nacięć daję do picia dziecku. Poddałam się na własny koszt badaniom psychiatrycznym i przedstawiłam sądowi zaświadczenie, że jestem zdrowa.
  103.  
  104. Poddałam się na własny koszt badaniu, by otrzymać zaświadczenie, że nie mam na ciele śladów samookaleczania. Przedstawiłam sądowi dokumentację psychologiczną, w której jest stwierdzone, że mam typowe objawy ofiary przemocy, a u Antosia stwierdza się syndrom stresu pourazowego. Chcemy tylko jednego – spokojnie żyć. Dlaczego to musi tyle trwać? Dlaczego ten człowiek nadal ma prawo przychodzić do nas co tydzień. Przymierzam się do myśli o zakupie mieszkania, ale nie zrobię tego, dopóki mój adres musi być dla tego człowieka jawny. On potrafi wystawać pod blokiem, w którym obecnie mieszkam, chodzi za mną, gdy robię zakupy.
  105.  
  106. PRZECZYTAJ TAKŻE: On mówi, że jestem głupia, brzydka, nic niewarta, więc pewnie ma rację
  107. Nie on
  108.  
  109. To nie tak, że z Anną całkowicie straciłam kontakt. Rozmawiałyśmy kilka razy przez Skype’a, ona teraz pracuje za granicą. Kiedy dowiedziała się, jak wygląda życie Antka, coś w niej pękło. Przyznała, że wcale nie wie, czy Paweł jest ojcem Antosia. Paweł po prostu jako jedyny z tych, z którymi zaszalała, zostawił jej numer. Więc ona takie znalazła rozwiązanie – zadzwonić do niego.
  110.  
  111. Sprawa o odebranie Pawłowi praw rodzicielskich przeistoczy się w sprawę o ustalenie nieważności uznania ojcostwa. Paweł nie zgadza się poddać badaniom genetycznym. Znalazł się jednak człowiek, który zdecydował się mi pomóc. Kuzyn Pawła, mają wspólnego dziadka. Za badania zapłaciłam 8 tysięcy złotych, laboratorium posiada najwyższe akredytacje. Dziś odebrałam wyniki. Paweł najprawdopodobniej nie jest ojcem.
  112.  
  113. Prok. Dagmara Skrzypińska, Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy: – Jako prokurator mam możliwość wystąpić jako strona w procesie rodzinnym o ustalenie nieważności uznania dziecka. W tym wypadku tak zrobię, są mocne podstawy. Badania genetyczne, którym poddał się kuzyn, nie są ostatecznym dowodem, ale są mocną wskazówką. Zamierzam wystąpić do sądu w ciągu najbliższych dni. To nie będzie łatwy proces. Biologiczna matka odmówiła przyjazdu do Polski i złożenia zeznań. Mamy jej oświadczenie, w którym przeczy swojemu wcześniejszemu oświadczeniu, złożonemu tuż po urodzeniu (tam jako ojca wskazuje Pawła S.). Paweł S. odmawia poddania się badaniom genetycznym, a tylko jego badania mogłyby całkowicie sprawę wyjaśnić.
  114.  
  115. Wystąpię o czasowe wstrzymanie sprawy o odebranie Pawłowi S. praw rodzicielskich i przyznanie opieki pani Monice. Ten proces powinien odbyć się po ewentualnym ustaleniu nieważności uznania ojcostwa. Część dotycząca odbierania praw ojcowskich Pawłowi S. może być już wtedy bezzasadna. Zdecyduje sąd, który w takich sprawach zawsze musi kierować się przede wszystkim dobrem małoletniego, nie dorosłych.
  116.  
  117. PS Paweł odmówił mi komentarza.
  118.  
  119. Niektóre imiona bohaterów zostały zmienione
  120.  
  121.  
RAW Paste Data

Adblocker detected! Please consider disabling it...

We've detected AdBlock Plus or some other adblocking software preventing Pastebin.com from fully loading.

We don't have any obnoxious sound, or popup ads, we actively block these annoying types of ads!

Please add Pastebin.com to your ad blocker whitelist or disable your adblocking software.

×