
Untitled
By: a guest on
May 22nd, 2012 | syntax:
None | size: 4.52 KB | hits: 16 | expires: Never
...A ich znajomość niepewna swej przyszłości...
…zaczęła się rozwijać. Rozpoczął się rok szkolny. Nasz bohater po wakacjach spędzonych z innymi dziewczynami i nowo poznanymi ludźmi zapomniał o naszej Bohaterce… aż do pewnej chwili, gdy w porannym autobusie ONA weszła do autobusu szybko odszukała wzrokiem chłopaka i uśmiechnęła się prawdopodobnie najładniej i najszczerzej jak potrafiła. Tak samo jak ich pierwsze wzrokowe spotkanie – to również wracało w wspomnieniach. Pięknie zakończone wakacje, nowo rozpoczęty rok szkolny, tyle ciekawych pomysłów w głowie, piękna pogoda za szybą autobusu, wschodzące słońce świecące prosto w oczy i jej uśmiech. Rzecz biorąc wtedy chłopak sobie nic z tego nie zrobił, uśmiechnęła się do niego ładna dziewczyna i tyle, zaabsorbowany swoimi sprawami szybko o tym „zapomniał”. Minął miesiąc i nadszedł Dzień Chłopaka, dzień pamiętny na pewno dla niej. No bo dlaczego chłopak który zabiegał kiedyś o jej względy teraz tak ją perfidnie olał? No właśnie – zrobił to nieświadomie. Stojąc w autobusie ze słuchawkami na uszach nie słyszał jej niespodziewanych życzeń z okazji Dnia Chłopaka. Myśłał, że powiedziała zwykłe „Cześć” po czym odwrócił głowę. Mylił się. Wróćił do domu nieświadomy swojej szansy. A ona wróciła do domu zmieszana i z myślami typu „Dlaczego on mnie tak olał?. Była na tyle ciekawa, że napisała do niego na portalu społecznościowym. On, jako człowiek który nie pochlebia znajomośći internetowych i ogólny przeciwnik takich portali, ze względu na ich charakter mający na celu „pozbycie się prywatnośći” nie wchodził na swoje konto na owym portalu i nie wiedział, że ona napisała do niego. Około tydzień później coś go tknęło by jednak wejść – w końcu dawno nie był, i wszedł. Jego oczom ukazała się wiadomość od dziewczyny, tej samej dziewczyny do której zagadał pól roku wcześniej. Znów – tak samo jak wtedy gdy dowiedział się ile ma lat, wypełniła go tak pozytywna energia, że sam nie potrafił jej ogarnać. Przez pół dnia chodził po pokoju wciąż puszczając z komputera ten sam jeden kawałek – który do dziś mu się kojarzy z „triumfem” . W końcu zebrał się do odpisania. Wymienili pare wiadomości, starał się rozwijąc tematy i wątek jak najbardziej – nie chciał by kontakt się urwał. Poczuł, że ma szanse, więc z niej korzystał. Jedna rzecz w tym całym pisaniu mu nie pasowała, jeszcze nie wiedział jaka. Potrzebował trochę czasu. Wiedział jednak jedno – nie może tego ciągnąć i rozwijać tej znajomości przez internet. Musi się z nią umówić na spotkanie. Ale nie mógł się z nią umówić przez internet bo łatwiej jej by było odmówić. Wiedział też, że trudno mu będzie zdobyć się znów na odwage i podejść do niej w autobusie i zagadać – bał się, że znów go „zatka”. Jednak stało się coś, co zmieniło trochę sytuacje. Nasz bohater dowiedział się czym są afirmację. Zaczął je stosować, a brzmiały one mniej więcej tak „Gdy z nią rozmawiam jestem wyluzowany jak zawsze. Żartuje przy niej jak przy każdej innej dziewczynie, lecz działam na nią jak na żądną inną.” Mimo afirmacji, wciąż trudno mu było „pokonać samego siebie” i podbić do niej w autobusie, więc zrobił coś co robi każdy człowiek pragnący sukcesu – spalił za sobą mosty. Napisał do niej przez internet, pytając kiedy jedzie autobusem, bo chce z nią pogadać. Podziałało – bo musiało podziałać. W końcu nie ma rzeczy niemożliwych. Podbił, zagadał. Był wyluzowany – wtedy to on narzucił jej swoją rame. On prowadził rozmowe i prowadził jak na pierwszy raz naprawdę dobrze. Umówili się wstępnie na jego wymarzone spotkanie i w końcu dostał jej numer telefonu. Było to 20 października 2011 roku. I znów to samo – był tak szczęśliwy, że nie są w stanie tego opisać żadne słowa, ŻADNE. Poszedł do szkoły i cały dzień ludzie się go pytali – „Co się stało człowieku? Co Ty taki podjarany chodzisz?” A ona? Trochę skołowana, nie wiedząca co ma zrobić – nie wiedząca co ją czeka, mimo świadomośći tego, że bliska jej osoba - były chłopak może mieć o to pretensje, była gotowa. Mogła się z nim spotkać. Wiedziała, że nikt jej nie będzie mówił co może, a co nie, z kim może się spotykać a z kim nie. Krótka wymiana smsów dzień później z umówieniem miejsca i godziny spotkania i… jest. 22 października, dzień ich pierwszego spotkania.