Don't like ads? PRO users don't see any ads ;-)
Guest

Untitled

By: a guest on May 20th, 2012  |  syntax: None  |  size: 8.13 KB  |  hits: 14  |  expires: Never
download  |  raw  |  embed  |  report abuse  |  print
Text below is selected. Please press Ctrl+C to copy to your clipboard. (⌘+C on Mac)
  1. Historia zaczyna się około października 2010 roku. Nasz Bohater stał wtedy w porannym autobusie do szkoły i zobaczył pewną dziewczynę stojąca na samym początku pojazdu. Prosta, nic nie znacząca wymiana spojrzeń i uśmiechu która później wracała w wspomnieniach setki razy, za każdym razem wywołując nostalgiczny uśmiech na jego twarzy… Minął około miesiąc w ciągu którego chłopak żyjąc normalnie, nie pamiętając tamtego wydarzenia i tamtej dziewczyny, zobaczył ją znowu. Tym razem była blisko. On siedział, a ona stała metr przed nim.  Nie spostrzegła go, ale on widział Ją doskonale. Przyglądał jej się co chwile, widział jej czerwone mocno ukrwione, śliczne czerwone usta, jej długie blond włosy i jednocześnie był wręcz pewny, że jest starsza… Jako że było to przed sylwestrem  młody, spragniony wrażeń chłopak zaczął sobie wyobrażać jakby ten sylwester mógł wyglądać jakby spędzali go razem…  Minął cały grudzień, połowa stycznia i nagle w końcu coś drgnęło. Tym razem sytuacja miała miejsce w popołudniowym, powrotnym autobusie. On siedząc na tyle autobusu naprzeciw swojego najlepszego kolegi w odpowiedzi na żart uśmiechnął się najszczerzej jak potrafił. Lecz w tym samym momencie w którym on się uśmiechnął, ona wsiadła do autobusu i jego spojrzenie i uśmiech automatycznie przeszły na dziewczynę… maksymalnie zmieszaną dziewczynę. Bo czemu jakiś nieznajomy chłopak,  bez powodu TAK się uśmiecha  do nieznajomej?  Przypadkowo uśmiechając się do kumpla przerzucił spojrzenie na tą dziewczyne. Cały czas kiedy ona tak stała w tym autobusie ze znajomymi, co chwile zerkała na chłopaka. On na nią również. I właśnie wtedy naszego bohatera naszła myśl, która mu towarzyszyła przez najbliższe pare miesięcy . Nie znając jej, mogąc oceniać tylko po wyglądzie, już wiedział czytając z jej oczu jak z kartki papieru „Ona jest niesamowita.”   Po powrocie do domu  nasz Bohater wraz z kumplem śmiał się z tego wydarzenia, oboje doskonale widzieli jak dziewczyna przez chwilkę nie wiedziała co ze sobą zrobić…ale i jednocześnie zaczął zadawać sobie pytania „Jak mam do niej teraz zagadać? Co mam zrobić? ”. I nic nie zaczął robić. Jedyne co udało mu się ustalić, to jak dziewczyna ma na imię i co dla niego bardzo ważne - ile ma lat. Jak tylko dowiedział się, że jest w jego wieku automatycznie wybuchł w nim wulkan pozytywnych emocji. Chodził po swoim pokoju jak wariat, obudziła się w nim nadzieja – nadzieja która była jego napędem. Przez następne półtora miesiąca, zawsze rano gdy owa dziewczyna wsiadała do autobusu, po jakimś czasie odnajdywała naszego Bohatera i na sekundę zatapiała się w jego spojrzeniu, a on to odwzajemniał. Uwielbiał jej spojrzenie, tak mocno podobały mu się jej oczy. Popadł w skrajność tak bardzo że potrafił jechać specjalnie wcześniej autobusem tylko, żeby złowić jej ponętne spojrzenie… Około marca postanowił coś ze sobą zrobić. Zaczął szukać i pytać bo nie wiedział co dalej począć z tą dziewczyną . Chciał ją poznać, chciał by ona poznała jego, chciał, żeby to się jakoś rozwinęło… i w końcu się dowiedział co ma zrobić, znalazł złote rozwiązanie. Miał zwyczajnie w świecie ZAGADAĆ. Zabierał się do tego kilka razy lecz nigdy mu nie wychodziło. W głowie tysiąc myśli „…Nie uda Ci się, wyśmieje Cie, nie masz szans…”. Pewnego wieczoru jego kolega zapoznał się trochę z sytuacją i zrobił coś, za co Bohater powinien mu dziękować codziennie… ZMOTYWOWAŁ go. Zmotywował go do tego stopnia, że następnego dnia rano w autobusie poczuł ten moment, ten strzał – jedyną szanse by zdobyć to czego tak bardzo pragnął. Wyszedł za nią z autobusu, złapał lekko za ramie i powiedział zwykłe „Cześć”… i na tym się praktycznie skończyło… Odprowadził ją pod samą szkołę mamrocząc co chwile pare słów i niezdarnie prosząc o numer telefonu, którego nie otrzymał.  Zamurowało go przy niej. Miał swoistą zaćme na oczach – tak jak po alkoholu, zwyczajnie odpłynął. Był tak podjarany faktem, że pokonał głosy swojego ego i zagadał, że zapomniał języka w gębie. Mimo, że to on zagadał i on powinien ciągnąć tą rozmowę, nie wiedział CO ma mówić – do tego stopnia, że ona zaciekawiona spróbowała przejąć inicjatywę wypytując o szkołe, klase... oczywiście nieudanie. Odpowiadał słowem, nie ciągnąc tematu. Był jak zamurowany…. Minął weekend a nasz bohater opanowany euforią postanowił spróbować jeszcze raz. I spróbował, w poniedziałek po szkole. Nie wiedząc czy dziewczyna skończyła już lekcje czy nie, podszedł pod jej szkołe i czekał. Czekał aż wyjdzie i będzie mógł podziwiać zdziwienie i zaskoczenie na jej twarzy… I doczekał się. Znów złapał za ramie, wybełkotał pare słów i zamilkł. Jej uroda, obycie, naturalność i zachowanie powodowały coś czego nie umie opisać do dzisiaj. Niesamowicie przyjemny skurcz w brzuchu i jednocześnie bałagan w  głowie, spowodowany  natłokiem myśli w stylu „O czym ja mam z nią rozmawiać?”. Z całego tego wydarzenia zapamiętał tylko jedno – chłopaka któremu dała buziaka pod przystankiem („Ja też tak chce! ” sobie myślał). Nasz bohater wrócił do domu i nie wiedział co dalej. Miał kompletną pustkę w głowie, był zagubiony – nadal nie miał jej numeru telefonu i nadal nie wiedział co się z nim dzieje jak jest przy niej. Spróbował raz jeszcze, zagadał do niej w porannym autobusie. Oczywiście nic się nie zmieniło, znów go zamurowało – znów nie wiedział co mówić, rozmowa w ogóle się nie kleiła. I dał sobie spokój. Jak to młody człowiek który jeszcze nie zna zasad tutaj panujących zaczął sobie sam wkręcać myśli typu „Ona też by mogła się trochę zainteresować. Dlaczego ja mam podbijać ciągle? To nie ma sensu przecież. Przegrałem”. I przestał. Pogodził się z myślą, że przegrał tą bitwę – do tego stopnia, że nie mówili sobie nawet cześć. Ale wiedział jedno „To jeszcze nie jest koniec.”, mimo, że teraz się nie udało, wiedział, że to jeszcze nie jest koniec. Nie rozmyślał, czy to ma sens, czy to jest możliwe. On to po prostu wiedział i czuł. Warto tutaj wspomnieć, że przez cały ostatni okres chłopak słuchał w kółko tego samego i jednego albumu, „Recovery” Eminema. Tak bardzo zakotwiczył stany emocjonalne związane z tą kobietą, że nawet teraz gdy odpala „Space Bound” albo „You’re Never Over”, czuje jakby ona po prostu była obok… czuje subtelny zapach jej perfum, nagle dostaje „skurczu” a wszystkie pozytywne wspomnienia wracają…. Minął miesiąc może dwa, Bohater już prawie kompletnie zapomniał o tamtej dziewczynie, emocje opadły a jego głupie myśli ustały. Pewnego razu jadąc rowerem przez swoje miasto ku swojemu zdziwieniu zobaczył dziewczynę do której dwa miesiące temu sam zagadał(dziewczyna mieszkała obok sąsiedniego miasta) i dopiero wtedy zdobył się na powiedzenie jej cześć – zwykłego odwzajemnionego „Cześć”. Nadeszły wakacje i w ciągu całych tych 2 miesięcy naszą Bohaterke dwa razy. Pierwszy raz gdzieś w środku lipca.  Chciał wejść do parku, lecz musiał go obejść ze względu na kolesia który wraz ze swoją ekipą „polował” na kolegę chłopaka.(Jak się okazało, koleś który chciał dopaść kolege Bohatera jest kuzynem naszej Bohaterki…) I właśnie wtedy znów ją zobaczył. Piękne, długie blond włosy opadające na jej ramie i piersi i te śliczne niebieski oczy…. Bicie serca które mu wtedy towarzyszyło musiał ogarniać przez dobre 10 minut…. Następne „spotkanie” miało miejsce pod koniec wakacji w pizzerii, kiedy to chłopak patrząc na ludzi obecnych w lokalu dostrzegł naszą Bohaterke. Miała wtedy spięte włosy i tylko raz spojrzała się w bok. Znów serce zaczęło mu bić jak opętane. Nie wiedział czemu tak jest, jak to możliwe, że samo spojrzenie może wywołać w człowieku takie emocje i takie bicie serca i taki „skurcz” brzuch… Wakacje się skończyły. I ich znajomość niepewna swej przyszłości …